niedziela, 3 listopada 2019

Trzydzieści srebrników.

Rozdział 1.

Gazeta leżała już na stole tuż obok parującej filiżanki kawy. Rogalik wdzięczył się na talerzyku, zachęcając do konsumpcji. James poprawiał niesforną spinkę do mankietu, jego ulubioną: z motywem złotej, starej budowli, otoczonej murem, na czarnym tle. Przysiadł na krześle, próbując spacyfikować uparty przedmiot. Pukanie do drzwi rozproszyło go w zmaganiach, droga ozdoba spadła na podłogę w kuchni.
- Chwi... - pochylił się pod stół, dosięgając zguby. - Chwileczkę!!! - krzyknął głośniej, gdyż, pechowo grzmotnął głową o kant, unosząc się do pionu.
- Chwila! Już idę!!!
Na stopniu stał krępy, łysiejący mężczyzna, pod pięćdziesiątkę. Drogi garnitur krył to, co nie udało się naturze, tak dobrze, że jego właściciel sprawiał wrażenie doskonałego w każdym niemal calu. Na widok Jamesa opuścił na nos przeciwsłoneczne okulary i uśmiechnął się nieco sztucznie.
- Dzień dobry Mr. Jones! - powiedział z lekkim, dziwnym akcentem.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- To ja mogę pomóc panu, Mr. Jones! - akcent wwiercał się w uszy Jamesa. Z zainteresowaniem przypatrzył się swojemu niespodziewanemu gościowi.
Facet, którego pochodzenie trudno było nawet zgadnąć, niecierpliwie zerknął na zegarek. James gestem zaprosił go do domu.
- Na czym ów pomoc miała by polegać? - przeszedł do sprawy, która przygnała tu nieznajomego.
- Ah!!! Drogi panie, proszę spojrzeć na to...
Z szarej tkaniny wytoczyła się srebrna blaszka. Upadając na blat, ukazała na awersie czyjąś podobiznę...
James bez zbytniego zainteresowania wziął pieniążek na dłoń.
- Srebrnik.
Nieznajomy pstryknął palcami.
- Otóż to!!! Mr. Jones! Otóż to!!! - ekscytował się. - To jak najbardziej jest srebrnik! Tylko, że oryginalny!
- Oryginalny, tak wiem... Nie każdy z moich przyjaciół numizmatyków, może poszczycić się srebrnikiem w swoich kolekcjach...
- Panie James, pan nie docenia WARTOŚCI tej monety!
- Ja, nie doceniam? Ta sztuka srebra nadaje się już jedynie na przetopienie! I nie będzie to ozdoba wysokiej próby!
- Co też pan wygaduje?! Trzyma pan w palcach dwa tysiące lat historii! Czy ten fakt, dodaje wartości zwykłemu, według pana, srebrnikowi?
- Skąd by miał pan szanowny w posiadaniu najprawdziwszy srebrnik sprzed tylu wieków?
- No cóż... - mężczyzna już był pewny, że jego zdobycz chwyciła gładko przynętę. Potarł czoło w udawanym zamyśleniu nad zadanym pytaniem i odparł:
- Jest ich dokładnie trzydzieści... - urwał, pozwalając, by wiadomość dotarła do świadomości odbiorcy.
Jones już badał pieniążek pod jubilerską lupą. Z niedowierzaniem, sprawdzał a to rewers, a to awers i co raz bardziej zachwycał się malutkim dziełem z taką historią.
- Czy... Czy ma pan je wszystkie tutaj?
- Nie, niestety, wiem tylko, że jest ich razem, akurat tyle, ile otrzymał zdrajca... Z tym właśnie przyszedłem do pana.
- A jaśniej?
Przybysz usiadł na krześle przed ostygłą nieco kawą, upił łyk, nieproszony i rzekł:
- Przyjechałem tu, aby panu przekazać tę monetę, i zaproponować podróż po resztę. Mam wytyczne, gdzie znajduje się druga, a być może na miejscu, znajdziemy, oprócz srebrnika, także wskazówki gdzie będą kolejne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...