Rozdział 1.
Gazeta leżała już na stole tuż obok parującej filiżanki kawy. Rogalik wdzięczył się na talerzyku, zachęcając do konsumpcji. James poprawiał niesforną spinkę do mankietu, jego ulubioną: z motywem złotej, starej budowli, otoczonej murem, na czarnym tle. Przysiadł na krześle, próbując spacyfikować uparty przedmiot. Pukanie do drzwi rozproszyło go w zmaganiach, droga ozdoba spadła na podłogę w kuchni.
- Chwi... - pochylił się pod stół, dosięgając zguby. - Chwileczkę!!! - krzyknął głośniej, gdyż, pechowo grzmotnął głową o kant, unosząc się do pionu.
- Chwila! Już idę!!!
Na stopniu stał krępy, łysiejący mężczyzna, pod pięćdziesiątkę. Drogi garnitur krył to, co nie udało się naturze, tak dobrze, że jego właściciel sprawiał wrażenie doskonałego w każdym niemal calu. Na widok Jamesa opuścił na nos przeciwsłoneczne okulary i uśmiechnął się nieco sztucznie.
- Dzień dobry Mr. Jones! - powiedział z lekkim, dziwnym akcentem.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- To ja mogę pomóc panu, Mr. Jones! - akcent wwiercał się w uszy Jamesa. Z zainteresowaniem przypatrzył się swojemu niespodziewanemu gościowi.
Facet, którego pochodzenie trudno było nawet zgadnąć, niecierpliwie zerknął na zegarek. James gestem zaprosił go do domu.
- Na czym ów pomoc miała by polegać? - przeszedł do sprawy, która przygnała tu nieznajomego.
- Ah!!! Drogi panie, proszę spojrzeć na to...
Z szarej tkaniny wytoczyła się srebrna blaszka. Upadając na blat, ukazała na awersie czyjąś podobiznę...
James bez zbytniego zainteresowania wziął pieniążek na dłoń.
- Srebrnik.
Nieznajomy pstryknął palcami.
- Otóż to!!! Mr. Jones! Otóż to!!! - ekscytował się. - To jak najbardziej jest srebrnik! Tylko, że oryginalny!
- Oryginalny, tak wiem... Nie każdy z moich przyjaciół numizmatyków, może poszczycić się srebrnikiem w swoich kolekcjach...
- Panie James, pan nie docenia WARTOŚCI tej monety!
- Ja, nie doceniam? Ta sztuka srebra nadaje się już jedynie na przetopienie! I nie będzie to ozdoba wysokiej próby!
- Co też pan wygaduje?! Trzyma pan w palcach dwa tysiące lat historii! Czy ten fakt, dodaje wartości zwykłemu, według pana, srebrnikowi?
- Skąd by miał pan szanowny w posiadaniu najprawdziwszy srebrnik sprzed tylu wieków?
- No cóż... - mężczyzna już był pewny, że jego zdobycz chwyciła gładko przynętę. Potarł czoło w udawanym zamyśleniu nad zadanym pytaniem i odparł:
- Jest ich dokładnie trzydzieści... - urwał, pozwalając, by wiadomość dotarła do świadomości odbiorcy.
Jones już badał pieniążek pod jubilerską lupą. Z niedowierzaniem, sprawdzał a to rewers, a to awers i co raz bardziej zachwycał się malutkim dziełem z taką historią.
- Czy... Czy ma pan je wszystkie tutaj?
- Nie, niestety, wiem tylko, że jest ich razem, akurat tyle, ile otrzymał zdrajca... Z tym właśnie przyszedłem do pana.
- A jaśniej?
Przybysz usiadł na krześle przed ostygłą nieco kawą, upił łyk, nieproszony i rzekł:
- Przyjechałem tu, aby panu przekazać tę monetę, i zaproponować podróż po resztę. Mam wytyczne, gdzie znajduje się druga, a być może na miejscu, znajdziemy, oprócz srebrnika, także wskazówki gdzie będą kolejne...
niedziela, 3 listopada 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz