sobota, 9 listopada 2019

Rozdział 11.

Jones spał, po wizycie na SOR. O'Hara, nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Zażyłość, która powstawała pomiędzy nią a Jamesem, jego problemy z dziwacznym kolekcjonerem monet, nawet to, że razem z nim była niesłusznie posądzona, dodawało jej energii, aby sprostać tym przeciwnościom. Miała pewien plan. Na szafce obok łóżka, zostawiła wiadomość.

Słońce było nisko, całe ognisto czerwone. W centrum były godziny szczytu. Martwiła się, że nie zdąży wrócić, nim obudzi się Jones. Do celu musiała pokonać parę przecznic.
Zatrzymała auto na parkingu, w bocznej uliczce. Zamknęła je i rozejrzała się dookoła. Zapadająca noc, brak przechodniów, pomyślała, że sama pcha się w kłopoty. Obejrzała pożółkły arkusz, dotknęła punktu, w którym powinna znaleźć właściciela pechowego szykla. Ruszyła do wylotu ulicy.
Idąc chodnikiem, mijała budynki, odczytując numery.
- Przepraszam... - zaczepiła kobietę z dzieckiem. - Może pani orientuje się, gdzie jest to miejsce?
Maluch podniósł głowę, żeby przyjrzeć się Lindzie. Jego matka parę chwil myślała nad zadanym pytaniem. W końcu odparła:
- To nie jest po tej stronie. Musi pani pójść przejściem metra na taki stary plac kolejowy. Tam są jeszcze nie wyburzone pustostany, mieszkają w nich bezdomni. To na pewno będzie, któryś z nich.
Linda podziękowała. Przeszła na drugą stronę ulicy i udała się we wskazanym kierunku.

James otworzył oczy. Ciemność rozgościła się w pokoju na dobre.
- Linda!
Odpowiedziała cisza. Ręka na szczęście jeszcze nie bolała. Usiadł na brzegu łóżka, zapalił małą lampkę. Na poduszkę opadła karteczka.
" Pojechałam załatwić jedną sprawę. Linda."
Otrzeźwiał. Pędem wpadł do łazienki, szykując się do miasta.

Ruina, dwukondygnacyjna ledwo trzymała się w kupie. Funkcjonariuszka nie ryzykowała wejścia do nieznanych pomieszczeń w nocy. Czekała na kogokolwiek pod rozpadającą się kamienicą. Po drugiej stronie torowiska, cień zbliżał się w jej kierunku. Żałowała, że nie ma przy sobie służbowej broni.
Odległość zmniejszyła się na tyle, iż w strasznej postaci, dopatrzeć się można było młodą dziewczynę. Pod kapturem długie włosy plątały się z sobą, nad brudną, chudą twarzą. Obrzuciła obcą badawczym spojrzeniem, próbując wyminąć. O'Hara zwróciła się do małolaty:
- Poczekaj, mamy do pomówienia...
- ...z kurwami nie gadam! - dziewczyna już wchodziła do nędznego schronienia w ruinach.
- Opłaci ci się to... - Linda starała się jakoś podtrzymać dialog. - Zadam ci pytanie i dostaniesz stówę, co ty na to?
Cena, jaką usłyszała bezdomna zdawała się być z kosmosu. Za taką sumę, mogła sobie kupić prochy i żarcie, może by coś jeszcze zostało. Ale postanowiła grać nieustępliwą. Szła w głąb siedliska.
- Ok! 150 $! - na tyle forsy na pewno musiała się skusić. Po chwili narkomanka stała obok O'Hara, gotowa zrobić o wiele więcej, za oferowaną kwotę.
Policjantka już chciała spytać nastolatkę o kogoś, kto mógłby być w posiadaniu srebrnika, ale to co zobaczyła, wytrąciło ją z równowagi. Na brudnym kawałku rzemyka, na szyi smarkuli wisiał przeklęty numizmat...
- Streszczaj się szmato, kasa mi potrzebna! - burknęła dziewczyna.
Bez wdawania się w rozmowę, Linda, sięgnęła po portfel, gówniarze wystarczyła ta chwila nieuwagi. Wbiła kobiecie nóż w żołądek, aż po rękojeść. Szybko zagarnęła torebkę z całą zawartością i już jej nie było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...