sobota, 25 kwietnia 2015

Czy warto było??? 2.

Name:Bonita Welsh
Age: 18 years
Provenance: Unknown
Antecedents: Criminal record

Policjant Aaron Camelham z obyczajówki, przebiegł wzrokiem do końca zapisanej kartki. Spojrzał przez weneckie lustro na dziewczynę siedzącą przy stole.
- Powiedziała coś jeszcze? - zapytał, przesłuchującego nastolatkę kolegę, Jacka Quartphana.
- Twierdzi , że pamięta jak zabiła swojego ojca, bo ją gwałcił... tylko, że...
- ???
- Jej starzy są cali i zdrowi i bardzo martwią się o swoją jedynaczkę...
- Może miała jakiś koszmar, a teraz uważa, że to co widziała we śnie - wydarzyło się na prawdę?
- Albo jest naćpana!
- Ok, zdobądź mi w takim razie pozwolenie na zrobienie jej badań toksykologicznych i testy na obecność niedozwolonych środków odurzających. A po tym wszystkim chcę mieć szczegółowe raporty na moim biurku. Robota "na wczoraj", pamiętaj!
Jack westchnął i pokręcił głową.
- A ty co będziesz robił do tej pory? Jeśli mogę wiedzieć?
- Możesz partnerze! Ja...no cóż, mi pozostaje jechać od razu do tej "zamartwiającej się" o los córki rodziny...

sobota, 11 kwietnia 2015

Czy warto było??? 1.

Światła ulicznych lamp przypominały jasne plamy słońca, ukrytego gdzieś w mroku. Szła prosto przed siebie, nie zwracając na nikogo i na nic uwagi. Zmęczenie pokonało ją bez walki. Dojrzała puste ławki pod wiatą autobusową, ułożyła się na jednej z trzech i natychmiast zasnęła...

Śniła, że jest kimś innym, widzem oglądającym wszystko z boku. Obserwatorem, który nie może ingerować w to czego jest świadkiem... Widziała siebie i swoich bliskich, matkę pracującą na dwie zmiany i ojca, o którym chciałaby zapomnieć na zawsze. Znów ojciec robił jej krzywdę. Płakała, że nie chce, będzie już grzeczną córeczką tatusia, ale on nie słuchał... Nie potrafiła inaczej tego zmienić, jak tylko w ten straszny sposób. Znieruchomiał na niej i zobaczyła krew.

Obudziła się, drżąc. Sen i wysoka gorączka były przyczyną jej złego samopoczucia. Nagle poderwała się na nogi... Policyjny samochód jechał w jej stronę. Z trudem zmusiła się do biegu. Niestety, nie miała żadnych szans z radiowozem. Jej reakcja, była dla dwóch mężczyzn sygnałem, że oto ONA musi mieć coś na sumieniu, skoro ucieka na widok służb mundurowych. Zajechali jej drogę i kazali wsiadać do auta.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Szyfr do mojego serca... odc: 14

"A gdyby przyszło mi kiedyś, wyjawić ci sekret mego serca, niech będzie to chwila podniosła... na dnie naszych serc zamknięta..." (A.C.)

Najpewniej, w takiej sytuacji mógł mu pomóc tylko Darek. Wysłał kuzynowi chyba z tysiąc wiadomości sms. Niecierpliwił się, czekając, spróbował zająć rozbiegane myśli, grając w ulubioną grę. Jednak wewnętrzne rozterki powodowały, że nawet w wymyślonym świecie nie zaznał spokoju umysłu. Wreszcie światełko na ekranie! Chwycił komórkę jak bezcenne znalezisko, odczytał tekst:
" - Sławek, ty na serio nie wiesz o co chodzi Indze???" Na końcu emotikon puszczający mu oko, a drugi z językiem. Palce natychmiast odszukały właściwe klawisze liter, układając się we wzburzone: "-Nie!!! Nie mam pojęcia, co tej dziewczynie siedzi w głowie?" Odesłał nastolatkowi swoje wątpliwości. Po minucie znów komórka dała o sobie znać. Odpowiedź zaskoczyła Sławka tak bardzo, że nie wiedział co ma napisać dalej... Zamiast tego, ubrał się szybko i wybiegł z domu nie mówiąc rodzicom dokąd się udaje.

***

Wjechał windą na kolejne piętro i wysiadł. Zadzwonił, ale czuł mrowienie na skórze. To niepewność dawała znak. Po, jak mu się zdawało, bardzo długiej chwili ktoś otworzył drzwi. Widok Ingi zbił go z pantałyku, już nie wiedział co ma powiedzieć przyjaciółce.
- Cześć. - przywitała go znajomym znakiem. - Co chciałeś?
Myślał przez moment, a potem zamigał:
- Chodźmy na spacer!
- Ok...-odparła z niechęcią. Zamknęła drzwi, a po kilku minutach była gotowa. Poszli do parku.
- Inga, przepraszam... - całe to zajście sprawiało, że głos nie chciał brzmieć tak, jak miał brzmieć... Wydawało mu się, że struny głosowe ktoś mu szarpie piłą.
- Za co mnie przepraszasz? - używała języka migowego.
- Bo ja nie domyśliłem się, że ty... - kopnął leżący na ścieżce kamień. - Czy chcesz być moją dziewczyną? - ręce, o dziwo, jakby bez jego woli układały się we właściwe gesty. Inga patrząc na niego miała co raz bardziej szerokie oczy. Kiedy pokazał ostatnie słowo, rzuciła mu się na szyję.
- Inga! No coś ty!!! - roześmiał się. - Czy to znaczy: "Tak"?
Migała jak szalona:
- Tak! Oczywiście, że TAK!!!
Pocałował ją, dziwiąc się samemu sobie, że czekał z tym tak długo.

koniec :-)

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...