wtorek, 13 maja 2014

Zbrodnicza natura. odc.:1.

Upalne popołudnie zachęcało do spędzania czasu poza domem. Ludzie oblegali lodziarnie i place zabaw, a dzieci bawiły się pośród, rozmów dorosłych, krzyków i od czasu do czasu płaczu. Taki zwyczajny widok...

Sven Gemütlich obserwował swoją młodą sąsiadkę, która skupiła się na swoim synu i jego psie. Po jakimś czasie uniosła głowę i rozejrzała się, jakby czuła jego obecność. Momentalnie odwrócił głowę w drugą stronę, nie chciał, by przyłapała go na tym, iż lubił patrzeć na jej twarz, sylwetkę, ciało...
Podbiegli do niej obaj. Zziajani przeciągali się nawzajem kawałkiem sznurka. W tej chwili stracił do tej kobiety całą sympatię. Nie lubił dzieci, a zwierzęta były mu zupełnie obojętne. Nie potrafił zrozumieć dlaczego tak piękna istota poświęca swój czas i urodę dwóm darmozjadom?
Zamyślił się. Widział siebie i JĄ w swoim domu, siedzieli przy obiedzie, który ona dla niego zrobiła. Pięknie nakryty stół, w wazonie jakieś kwiaty i dobre wino na zwieńczenie ich wspólnie spędzanych chwil.
Nagle obraz pod powiekami znikł, poczuł jak obrywa piłką boleśnie w głowę. Dwóch młodych chłopaków zawołało:
-Psze pana!!! Pan odda piłkę!!! - zamachał jeden z nich, uśmiechając się szeroko w dowód przeprosin.
Pod powiekami obraz zmienił się diametralnie - pochylał się nad małym chłopcem. Życie uciekało z niego z sykiem...
Opuścił swój punkt obserwacyjny, kierując się do domu na jednym z willowych osiedli Ahlen.
Gdy nastolatek przyszedł po swoją piłkę, został z niej jedynie pocięty fragment skóry.

sobota, 10 maja 2014

Labirynty śmierci. cz: 8

Czuł dziwne zimno. Narastało szybko od czubka głowy, do... Właściwie nie czuł dreszczy dalej na całym ciele... Leżał teraz bezwładnie na stole. Zdał sobie sprawę, że to już koniec... Teraz ogarnie go niemoc i ciemność, i odpłynie w nieświadomość.
Jeszcze, zanim na dobre zamknął oczy, zauważył, iż swój stan w jakim się właśnie znalazł zawdzięcza koronerowi, który z uśmiechem na ustach pokiwał mu wolną ręką na pożegnanie... W drugiej trzymał zakrwawiony tasak do porcjowania mięsa.
Lekarz sądowy ostentacyjnie wytarł ostrze i roześmiał się w głos. Ochrypły śmiech przerodził się w ryk zwycięstwa. Oto ON, pan ciemności posiadł właśnie jeszcze jedną duszę, która obudzona czarną magia do życia wbrew swojej woli, czyniła ohydne czyny!!!
Wierni wokół ołtarza wpadli w amok, niektórzy chciwie spijali czerwone strugi wprost z kamiennego  blatu, inni zaś tańczyli nago w rytm słyszanej w narkotycznym transie jakiejś dziwacznej muzyki.
Ciało pozbawione głowy, narządów i krwi było już tylko mięsem, gotowym do pożarcia przez zwyrodnialców w habitach.
Labirynty śmierci utonęły w krwawym smrodzie i dzikich wrzaskach.
Zło na ziemi odniosło tymczasowy sukces...
Koniec.

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...