wtorek, 1 listopada 2016

Czy warto było??? 10.

Na komisariacie...

Boni nie interesowało w ogóle co się z nią stanie. Ci dwaj pajace, podający się za wielkich cwaniaków, wcale nie zrobili na dziewczynie wrażenia. Przypomniała sobie, co opowiadał jej jeden z nich.
"- A więc... Mój ojciec żyje, uważa mnie za trupa i... Matka??? Co z nią?!" - myśli niczym rwący potok, szumiały w głowie Bonity. " - Czy ona też myśli, że umarłam?" - zadręczała się. "- Chcę ją zobaczyć!"- powzięła decyzję.
Nagle drzwi otworzyły się. W pokoju przesłuchań znów rozbrzmiewały głosy mężczyzn. Jakby nie widząc nastolatki, z głośnym śmiechem nie przerywali sobie.
- ... nadal cię nie rozumiem, przecież psy to przyjaciele ludzi...- Camelham patrzył teraz to na partnera, to na Bonitę.
- Mam rację mała? - dotarło do niego, co tu jeszcze robi małolata. Spróbował jakoś raz jeszcze przełamać jej opór, wciągając do rozmowy.
- Wyobraź sobie! On boi się psów! - machnął ręką, wskazując Quartphana.
Jack poczerwieniał na twarzy. Nie w smak mu było, że jego najlepszy kumpel mówi przy obcej o takich rzeczach. Zmieszany, usiadł na krześle, widział Boni, która nie zwracała na nich uwagi. To odprężyło policjanta. Teraz on zagadnął:
- Mam kilka pytań... - zaczął, ale odwróciła się zaraz plecami i prychnęła:
- To coś kurna nowego!!!
Aaron zareagował natychmiast. Szarpnął małą,aż krzesło na którym siedziała, podskoczyło. Posadził ją na powrót face of face, sam zajmując miejsce nieopodal.
Nerwowe zachowanie partnera zaskoczyło nawet Jacka. Osiemnastolatka zdziwiona i trochę przestraszona patrzyła spode łba. Odważyła się jednak na kontrę:
- Jesteś poje...
Nie dokończyła. Gdyby nie refleks Quartphana, na jej twarzy już kwitł by męski odcisk dłoni. Jack pociągnął kolegę za uniesioną rękę do wyjścia. Za drzwiami, siląc się na spokój, zapytał:
- Co się z tobą do ciężkiej choinki dzieje, człowieku?!
Camelham cały się trząsł. Po paru wolnych oddechach, odpowiedział:
- Ona mnie zwyczajnie wkurwia! Jest bezczelna i...
- Jest tylko dzieciakiem, któremu świat stanął na głowie. Ona nie rozumie co się dzieje, to jej obrona przed tym, czego się boi. A ty... Opanuj się, bo jeżeli jeszcze raz tak wybuchniesz, przysięgam, że przyłożę ci tak, jak nikt jeszcze tego nie zrobił! A teraz, wracamy tam i bądźmy na boga profesjonalistami!!!
C.D.N. ... :-)

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...