niedziela, 31 maja 2015

Czy warto było??? 4.

Zadzwonił do Jacka. Sprawa zaczęła go interesować coraz bardziej. Był ciekawy, czy jego partner ma raporty ze zleconych badań tej nastolatki. Po drugiej stronie słuchawki odezwał się głos:
- Czego?
- Słuchaj, mamy zwrot w śledztwie! - krzyknął do aparatu Aaron.
- Hej!!! Spokojnie co? Mam dobry słuch!!! - zaoponował na takie powitanie mężczyzna. Za chwilę jednak zapytał, nie mniej zaciekawionym tonem:
- To do czego się dokopałeś???
- I tu cię zakasuję partnerze!!! - znów rozemocjonowany głos zabrzmiał na łączu.
- Ouch!!! Jeszcze raz wrzaśniesz mi do ucha, to cię ukatrupię!!! A na poważnie, mów, bo mnie zżera ciekawość!!!
Camelham zrobił odpowiednią chwilę przerwy, by nadać ważność temu, co miał do przekazania.
- Bonita Welsh, nie jest tą, za kogo się podaje!!! - plasnął się dłonią w udo.
- O cholera...- mruknął Quartphan. - Jak wrócisz, damy papiery staremu, może będzie zdecydowany zamknąć sprawę.
- No co ty?! Teraz nie powinien zabierać nam tej roboty... - policjant sam miał wątpliwości, czy czasami ich szef nie odbierze im tak ciekawej sprawy. W końcu trzeba będzie przekazać wiadomość, że ktoś podaje się za nieżyjącą dziewczynę tu w Wirginii Zachodniej.

niedziela, 17 maja 2015

Czy warto było??? 3.

Aaron Camelham zatrzymał wóz na podjeździe. Zamożność tej rodziny rzucała się w oczy już na zewnątrz. Dom w prowansalskim stylu, zadbany ogród i solidna brama, były wykładnią zawartości sejfu czy kont w bankach. Mężczyzna poczuł się nieswojo.
Wszedł po kilku stopniach, nacisnął guzik wideofonu.
- Słucham? - ogolona twarz pana domu zjawiła się na ekranie.
- Dzień dobry. Detektyw Camelham z obyczajówki... Chciałbym zadać państwu kilka pytań odnośnie zaginionej córki...
- To chyba pomyłka proszę pana... Proszę wejść... - Aaron szarpnął lekko drzwi i wszedł do holu.
- Powiedział pan, że pomyliłem się...
- Na pewno zaszła jakaś pomyłka... Nasza córka nie żyje. - ton głosu gospodarza drżał.
- Hmm... - detektyw spojrzał na swoje zapiski, na adres znaleziony przez partnera i milczał.
- Szukaliśmy naszej Boni przez długi czas, wynajmowaliśmy najlepszych detektywów i śledczych... Miesiąc temu powiadomiono nas o ciele młodej dziewczyny, znalezionym na wysypisku śmieci... Było już w rozkładzie, ale w zaciśniętej dłoni miała łańcuszek z białego złota, który nasza córka dostała od swojej matki chrzestnej... Badania DNA wykazały, że to była Bonita...- po policzkach ojca płynęły wąskie stróżki. Szybko otarł je wierzchem dłoni i wskazał detektywowi drzwi. Camelham podziękował i wyszedł.

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...