Zbiory księdza Thomasa robiły wrażenie. Nie było wśród nich zbyt dużo nowości. Jones gwizdnął przeciągle.
- O! To aż tak? - zdziwił się Diameter. - Mam nadzieję, że to w tym dobrym znaczeniu?
- Jak najbardziej! Mało która biblioteka może poszczycić się takimi dziełami!
- Wiem. - uciął krótko kapłan. - Cała nadzieja w tym, że nasza przyjaciółka nie zacznie wypytywać mnie o szczegóły, w jakich okolicznościach nabyłem to wszystko. - Mrugnął porozumiewawczo do sierżant.
- Nie przyszło mi nawet na myśl! - patrzyła na książki, pamiętające czasy nawet jej pradziadków. - To skąd je ksiądz ma? - zażartowała.
Popatrzył na tytuł malowany na złoto, na grzbiecie sporej książki. Wyjął ostrożnie zużyty już dobrze egzemplarz i delikatnie ułożył na specjalnym, pochyłym stojaku.
- Tę odkupiłem od handlarza starociami... Była zasypana różnymi śmieciami, tylko jakimś cudem, wypatrzyłem jedną złotą literę, to natychmiast przesądziło o decyzji jej kupna. Staruszek nawet nie wiedział, co woził z sobą szmat czasu, razem z rupieciami! Targować się umiał, ale to chyba ze względu na te złocone litery... Dałem mu tyle ile chciał i oto mam!!!
- A cóż to jest? - spytał James.
- "Pradawne wiary i wierzenia ludzkości", rok wydania, to 1702... To musiało być bardzo drogie dzieło! Sam tytuł, taką farbą malowany już dodawał ceny!
- A co w niej takiego ciekawego? - Linda przypatrywała się sfatygowanej przez użytkowników okładce.
- Może nam pomóc z panem Ferym! - odparł Thomas.
Okrążyli go, zaciekawieni treści, naznaczonej przez czas księgi.
****†*****************
Wyjechali od Thomasa z potrzebnymi wskazówkami. Ksiądz poświęcił srebrniki i lepton. Odmówił nawet modlitwy. Jones i O'Hara dostali na pamiątkę ochronne szkaplerze.
- Myślisz, że te wszystkie "czary-mary" ustrzegą nas przed Lucyferem? - James dotknął swój szkaplerz. - To tylko kawałek tkaniny z metalorytem.
- Wolę wierzyć twojemu przyjacielowi na słowo... - odparła Linda. - Tu jest Archanioł Michał.
- Słucham? - przechylił głowę w stronę kobiety, by lepiej ją słyszeć poprzez szum silnika.
- Powiedziałam, że dostaliśmy wizerunki Archanioła Michała, pogromcy Szatana. To On, jako pierwszy stoczył walkę z Lucyferem. Przed konfliktem, byli braćmi...
- To... Fery ma brata?
- Tak, miał brata. Ale, gdy Lucyfer sprzeciwił się swemu Stwórcy, więzy zostały trwale zerwane. W legendach, Archanioł wiele razy stącał swego brata do piekła, lecz ten zawsze znalazł sposób, żeby tu wrócić...- opowiadała Linda.
- Słuchaj... Skoro Luc jest tutaj, to może jego brat także? - rozmyślał James głośno.
- Ale, że... Michael? Uważasz, że Bóg także pozwala swoim aniołom schodzić na ziemię?
- Skoro Fery może, to tak, wcale by mnie to już nie zdziwiło, że pomiędzy śmiertelnikami są też anioły i... Lucyfer...- powiedział z przekonaniem.
- Tylko jak go znaleźć, i czy w ogóle Michael jest na ziemi?
Jones wyjął komórkę i podał przyjaciółce.
- Zadzwoń do Thomasa, powiedz, że jeśli coś wie o dobrych duchach, przechadzających się po świecie, niech nam prześle jak najszybciej.
Diameter z chęcią podjął się odszukania informacji o Archaniołach i aniołach na ziemi. Kiedy dojechali do domu Jonesa, odebrał wiadomość, że mają bardzo ciekawy link wysłany na jego mail.
***********************
Na komputerze pokazały się zdjęcia i nazwa: "Illuminati Animo". Jones włączył film. Sceny w nim ukazane, zawierały relację z inicjacji paru nastolatków. Dzieciaki, dwóch chłopaków i dwie dziewczyny, razem z dorosłymi śpiewali pieśni, uśmiechnięci. Ot, sekta modlitewna. Na końcu, zaczęło coś się dziać. Małolatom związano ręce za plecami. Za każdym z nich stanął jeden z dorosłych, na jakąś niesłyszalną komendę, wyciągnęli długie ostrza. Film zaczął przerywać, obraz był niewyraźny, ale krzyki mordowanych nic nie zagłuszyło. Wróciła ostrość projekcji. Młodzi ludzie mieli przebite szyje. Żadne z nich nie dawało oznak życia, krew spływała z ciał na ziemię. Nagle ci, którzy przyczynili się do śmierci dzieci, nucąc coś niezrozumiale, podnieśli ręce do góry. Nie wiadomo skąd zalśniło białe światło, oślepiając kamerzystę. Wszystko trwało kilkanaście sekund. Po wszystkim, cała czwórka znów żyła. O'Hara i Jones z wrażenia nie powiedzieli ani słowa.
- To były dzieci! Martwe, nieżywe!!! Musimy to zgłosić!
- Linda?! Co chcesz zgłaszać? Nikomu nic się nie stało! To był chory trick! Rozumiesz? Marny żart, na potrzeby reklamy sekty! - James starał się nie panikować, tak jak sierżant. Odczytał adres zrzeszenia.
- Jeżeli chcesz, możemy tam pojechać i sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało. - zaproponował. Przystała na to i po małych przygotowaniach, byli gotowi do drogi.
piątek, 29 listopada 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz