"- Kto jest posiadaczem drugiej monety?"
Chwilę czekała na odpowiedź. W gabinecie zjawił się komendant.
- Co pani tu wyprawia, sierżancie?! - zapytał niezadowolony.
- Weszłam na aukcję czegoś, co pomoże Jonesowi pokonać Luca...- nie odrywała oczu od czatu.
- Co to niby jest?
- Grosz, który znajdował się na oczach zmarłego Jezusa...
- Chyba żartujesz? - Lascala wciąż podchodził do wszystkiego sceptycznie.
Pochylił się do ekranu, Linda odpowiadała na pytania i sama je zadawała. Czerwień sumy jarzyła się na monitorze, powiększając się.
- Ha! - komendant klasnął dłonią w udo. - Czy ty chcesz kupić ten pieniądz?! To niedorzeczność!!!
- Jeżeli ma to pomóc mojemu przyjacielowi, to tak, kupię go! I znajdę następny, żeby choć w tak nieprawdopodobny sposób, pozbyć się Fery'ego, czy samego cholernego Lucyfera! - odparła gniewnie O'Hara.
- Niby skąd wytrzaśniesz tyle forsy co?
- Jeśli nie chce pan nam pomóc, to pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to obrabować jakiś bank! - nie odpuszaczała.
Zack Lascala wyprostował się. Wiedział, że policjantka jest zła, iż tak na prawdę, nie wiadomo jak pomóc im obojgu. Wróg, z którym przyszło im się mierzyć, nie był zwykłym człowiekiem.
Nagle licytacja zakończyła się. Sierżant odetchnęła z ulgą. Pozostawała kwestia zapłaty.
- I co? - komendant patrzył na nią wyczekująco.
- Udało mi się kupić tą monetę...
- Jak masz zamiar im dać należność? Nie masz tyle, przed chwilą o tym rozmawialiśmy! - ton głosu Lascala znów przybierał na sile.
Czyżby nie mogła liczyć na pomoc tutejszej policji? Przecież chodziło o ludzkie życie, dlaczego ten palant nie domyślał się, że oni na niego liczą?! - pomyślała.
Przygryzła dolną wargę.
- Zależy mi, by pomóc Jonesowi... To dobry człowiek, który został wplątany w szereg dziwnych zdarzeń... Został otruty, był bliski śmierci, teraz to poparzenie... - mówiła w zadumie. - Te... monety, mają prawdopodobnie ogromną moc... I...
- Słyszysz co mówisz: "PRAWDOPODOBNIE"! Nie masz żadnej gwarancji, że jakieś tam grosze ze złomu, pomogą komukolwiek!
Drzwi gabinetu otworzyły się na oścież.
- Tak, pomogą!
Oczy obojga zwróciły się na Jonesa. Stał przed nimi, czuł się nieco lepiej. O'Hara podeszła do niego, chcąc zaprowadzić do krzesła. On jednak odmówił pomocy. Usadowił się na przeciw komputera, gdzie wciąż widniała cena za jeden lepton. James otworzył szeroko oczy:
- Aż tyle???
- Niestety...
- Możemy liczyć na pańską pomoc, panie Lascala? - odezwał się Jones.
Zapytany otworzył usta, zaskoczony tak bezpośrednim pytaniem. Popatrzył na obecnych i ociągając się, odparł:
- Jeszcze dziś porozmawiam z moimi przełożonymi, o nadaniu temu śledztwu priorytetu... Ale nie liczcie na to za bardzo! - dodał.
Pochylił się do ekranu, Linda odpowiadała na pytania i sama je zadawała. Czerwień sumy jarzyła się na monitorze, powiększając się.
- Ha! - komendant klasnął dłonią w udo. - Czy ty chcesz kupić ten pieniądz?! To niedorzeczność!!!
- Jeżeli ma to pomóc mojemu przyjacielowi, to tak, kupię go! I znajdę następny, żeby choć w tak nieprawdopodobny sposób, pozbyć się Fery'ego, czy samego cholernego Lucyfera! - odparła gniewnie O'Hara.
- Niby skąd wytrzaśniesz tyle forsy co?
- Jeśli nie chce pan nam pomóc, to pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to obrabować jakiś bank! - nie odpuszaczała.
Zack Lascala wyprostował się. Wiedział, że policjantka jest zła, iż tak na prawdę, nie wiadomo jak pomóc im obojgu. Wróg, z którym przyszło im się mierzyć, nie był zwykłym człowiekiem.
Nagle licytacja zakończyła się. Sierżant odetchnęła z ulgą. Pozostawała kwestia zapłaty.
- I co? - komendant patrzył na nią wyczekująco.
- Udało mi się kupić tą monetę...
- Jak masz zamiar im dać należność? Nie masz tyle, przed chwilą o tym rozmawialiśmy! - ton głosu Lascala znów przybierał na sile.
Czyżby nie mogła liczyć na pomoc tutejszej policji? Przecież chodziło o ludzkie życie, dlaczego ten palant nie domyślał się, że oni na niego liczą?! - pomyślała.
Przygryzła dolną wargę.
- Zależy mi, by pomóc Jonesowi... To dobry człowiek, który został wplątany w szereg dziwnych zdarzeń... Został otruty, był bliski śmierci, teraz to poparzenie... - mówiła w zadumie. - Te... monety, mają prawdopodobnie ogromną moc... I...
- Słyszysz co mówisz: "PRAWDOPODOBNIE"! Nie masz żadnej gwarancji, że jakieś tam grosze ze złomu, pomogą komukolwiek!
Drzwi gabinetu otworzyły się na oścież.
- Tak, pomogą!
Oczy obojga zwróciły się na Jonesa. Stał przed nimi, czuł się nieco lepiej. O'Hara podeszła do niego, chcąc zaprowadzić do krzesła. On jednak odmówił pomocy. Usadowił się na przeciw komputera, gdzie wciąż widniała cena za jeden lepton. James otworzył szeroko oczy:
- Aż tyle???
- Niestety...
- Możemy liczyć na pańską pomoc, panie Lascala? - odezwał się Jones.
Zapytany otworzył usta, zaskoczony tak bezpośrednim pytaniem. Popatrzył na obecnych i ociągając się, odparł:
- Jeszcze dziś porozmawiam z moimi przełożonymi, o nadaniu temu śledztwu priorytetu... Ale nie liczcie na to za bardzo! - dodał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz