"Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał. Wieczór zbyt szybko przeistoczył się w noc, widoczność zmalała do tego stopnia, że mógł dostrzec swoją wyciągniętą do przodu rękę. Nagle potknął się, upadł, dotykając twarzą czegoś śliskiego. Porwał się szybko na nogi, ale przyczyna upadku zniknęła mu natychmiast z oczu. "- Cholera!!!" Przyklęknął i wyszukał rękami zdradzieckiej przeszkody. "Włosy, nos, odzież... O Boże...!" Dzieciak!!!"
Wilgotna od potu poduszka, skopana kołdra... Siedział przy stole i nie mógł złapać oddechu. Następna ofiara, której nie udało się ocalić nikomu. Bogdanek przetarł dłońmi twarz. Zadzwonił do Trójeckiego.
**********
- Gdzie jest to nagranie z alarmowego? Miało być na wczoraj! - pieklił się Trójecki.
- Leży u ciebie na biurku od ponad godziny! - odpowiedział mu jakiś poirytowany głos.
Wpadł do swojego biura, zamknął drzwi i już był przy komputerze. Włączył pendrive'a, sięgnął po komórkę i zadzwonił do Michała Bogdanowa.
- Słuchaj, mam nagranie dzieciaka! Jakoś tak pomyślałem o tobie, przyjedź tu, do mnie, przesłuchasz to, może coś jeszcze będziesz w stanie "zobaczyć" w swojej głowie. Co ty na to?
Michał, po chwili ciszy odparł:
- Dobra. Będę za godzinę!
Tymczasem odtwarzany głos był niezbyt głośny, chociaż przesłuchiwany operator twierdził, że chłopak krzyczał. Ponawiane próby, aby cokolwiek lepiej usłyszeć, nie dawały rezultatu. Wreszcie, zaanonsowano mu, że Michał czeka na niego. Wrócili razem do gabinetu.
- Masz, nałóż słuchawki, powiedz mi co słyszysz i co widzisz???
Bogdanek nałożył słuchawki, włączył komputer. Do jego uszu dotarł krzyk Filipa: "On mnie zabije! Ratunku!!!"
"Samochód stał na poboczu, ciemność nie pozwalała na dokładne określenie koloru pojazdu. Furgonetka, stary typ. Chyba zielona albo szara. Mężczyzna wyciągnął coś sporej wagi, zarzucił sobie na ramię i szybkim krokiem oddalił się w stronę brzegu rzeki."
- A może coś, co wydarzyło się wcześniej? Dasz radę cofnąć się, no nie wiem... Do samego morderstwa?
Michał pokręcił głową:
- Nie. To co widzę, przychodzi samoistnie, albo pod wpływem, tak jak teraz, nagrania z przestępstwa... Jak zginął chłopak?
Sebastian odszukał wzrokiem teczki sprawy. Otworzył i odczytał: "...uduszenie wapiennym proszkiem..."
- Dziwne...
- Co jest dziwne? - zagadnął Trójecki.
- Do tej pory zabijał małe dzieci, nie dusił ich wapnem... Teraz nastolatek, i taka śmierć?
- Nie zapominaj, że facet ma napierdolone we łbie, aż huczy!!! Nie wiadomo co i kiedy, takiemu przyjdzie na myśl?!
Bogdanek raz jeszcze wsłuchał się w przerażające nagranie.
Przez ułamek sekundy w obrazach, pojawiających się w jego świadomości, ukazała się twarz. Męska, o ostrych rysach, mocno zarysowanej żuchwie, na głowie baseball'ówka z jakimś napisem, czy znaczkiem. Stało się coś nieoczekiwanego... Mężczyzna spojrzał w oczy Michała i uśmiechnął się! Jakby wiedział, że ktoś "czyta mu w myślach"! Bogdanow otrząsnął się z wizji. Popatrzył na detektywa. Ten siedział, zdziwiony informacjami.
- Jak to, zobaczył ciebie i uśmiechnął się??? To tak można?
Bogdanek potarł czoło w zamyśleniu.
- Nigdy, nikt tak nie robił. Teraz był pierwszy raz! Jestem tak samo zdezorientowany jak ty!
- Mam pomysł! Chodź ze mną! Trzeba zrobić choćby w przybliżeniu portret tego szmaciarza!!!