sobota, 28 lutego 2015

Szyfr do mojego serca... odc: 10

"Niech cisza do nas przemówi..." (Pan Jerzy O. "Cicha Miłość")

Przy swoim łóżku zobaczył mamę i Ingę. Zerknął na wznoszący się i opadający respirator, popatrzył w stronę okna i spróbował unieść głowę. Zawirowało mu przed oczami i przymknął powieki. Kiedy nieprzyjemne uczucie minęło, znów spróbował rozejrzeć się po sali.
Izabella dotknęła jego ręki. Z uczuciem ulgi widziała Sławka wybudzonego po ciężkiej operacji. Nóż wbił się w nerkę, trzeba było natychmiast operować i podać krew. Sekundy dzieliły jej ukochanego syna od śmierci.
- Mamo...- odezwał się. - Co się stało? - maska na twarzy przeszkadzała mówić.
- Nie pamiętasz?...- zapytała.
- Bardzo mocno mnie zabolało, a potem zapadła ciemność...- opowiedział znakami.
Matka odpowiedziała mu, migając:
- Tak, masz rację. Miałeś operację, ale już jest dobrze. Inga ci pomogła, to ona wezwała pogotowie.
Chciał jej coś powiedzieć, ale nie miał już sił. Kobieta przywołała Ingę gestem. Zbliżyła się, a Sławek zobaczył, że płakała. Jemu też zrobiło się smutno. Bardzo powoli zamigał:
- Dlaczego płaczesz?
Dziewczyna niepewnie obejrzała się na matkę chłopaka. Iza skwapliwie przetłumaczyła pytanie jedynaka.
- Bałam się o ciebie...- wyraźnie wypowiadała wyrazy.
Kiwnął głową. Znów zaczął zapadać w sen. Obie widząc to, skierowały się do wyjścia. Pani Kótryńska zadzwoniła do swojego męża.

Miesiąc później.

- Sławek, masz gości! - w drzwiach stali oboje rodzice.
Zaskoczony wyszedł ze swojego pokoju i zobaczył trójkę przyjaciół. Przyszedł jego kuzyn Darek z dziewczyną, której on nie znał i Inga. Zaprosił ich do siebie.
- Kiedy masz koniec laby? - szturchnął go Darek i puścił oko.
- Co to "laba"? - zapytał w języku migowym Sławek.
- Wolne! - pokazał gestem chłopak. - To moja nowa dziewczyna, ma na imię Natalia. - literował imię swojej sympatii.
Obie dziewczyny usiadły obok siebie i przyglądały się rozmowie chłopców. Inga rozumiała o czym plotkują, Natalia jednak była zdumiona językiem migowym. Nie miała śmiałości spytać, co to wszystko ma znaczyć? Widząc jej konsternację, Inga powiedziała:
- Na pewno chciałabyś, żeby ktoś ci wyjaśnił, w czym rzecz, prawda?
Natalka przytaknęła. W odpowiedzi, usłyszała krótką opowieść o przyjaźni jaka łączyła ją ze Sławkiem i Sławka z kuzynem. Na koniec dziewczyna nadmieniła o języku Głuchych i pokazała niektóre znaki i litery.
- A, czy trudno jest nauczyć się tego języka? - zapytała przyjaciółka Darka.
- Mi przyszło to trochę z trudem. - odrzekła Inga z uśmiechem. - Ale gdybyś na prawdę chciała się go nauczyć, my ze Sławkiem chętnie ci pomożemy!

sobota, 21 lutego 2015

Szyfr do mojego serca... odc: 9

"Tylko głupi słyszący ludzie uważają, że Głusi są głupi." (William Hurt "Dzieci gorszego Boga")

W czwartek po południu znów się spotkali. Inga była z siebie zadowolona, ponieważ zaczynała migać całe zdania. Były to krótkie wypowiedzi, ale za to w PJM - czyli w Języku Głuchych. Sławek dokładał starań, by koleżanka potrafiła rozmawiać - migając, bez jego pomocy. Wszystko szło świetnie.
Słoneczna pogoda zachęcała do dłuższego spaceru. Kupili wodę mineralną i skierowali się do lasu. Rozmawiali bez słów. Chłopak mógł "odetchnąć" od ciągłego mówienia. Teraz ich dłonie przekazywały wszystko, co tylko przyszło im na myśl.
- A to, jak migać? - pytała od czasu do czasu dziewczyna.
Sławek szybko pokazywał znak ideograficzny, odpowiadający nazwie przedmiotu wskazanego przez przyjaciółkę. Powtarzał go dopóki nie zapamiętała.
Czas mijał szybko, czekała ich jeszcze nauka na następny dzień w szkole i pakowanie rzeczy na wyjazd do domu, zdecydowali się wracać. Postanowili jeszcze trochę przedłużyć spotkanie, poszli więc inną drogą powrotną, biegnącą niedaleko stadionu.
Zajęci rozmową, nie zwracali uwagi na grupę starszych chłopaków, stojących przy wejściu na stadion. Tamci od razu spostrzegli parę, wymachującą do siebie rękoma. Zaczęły się uszczypliwe docinki.
- Przestań migać...- powiedziała półgłosem, ale wyraźnie Inga.
- Dlaczego??? - zdziwił się. Podążył wzrokiem za dziewczyną.
Stali tam i nabijali się z nich. Popatrzył na przyjaciółkę i zapytał:
- Z czego oni się śmieją?
- Z nas...- odpowiedziała szeptem.
Nagle, jeden z "odważniejszych" łobuzów podszedł do nich. Sławek wziął Ingę za rękę, cofnął nieco za siebie. Drań, który się zbliżył, odezwał się:
- Dawać kasę głucholce, ale już!!! - ostrze sprężynowego noża błysnęło w słońcu.
Wiedział co ma robić. Skupił uwagę na dłoni dzierżącej niebezpieczne narzędzie i jeszcze bardziej osłonił sobą koleżankę.
- Nie mam pieniędzy. - odparł niewyraźnie.
- Ej! On gada!!! - zarechotał nożownik. Machnął tuż przed Sławkiem uzbrojoną ręką.
Uskoczył, pociągając za sobą Ingę. Nie złapała równowagi i przewróciła się. Wtedy nastąpił atak agresywnego nastolatka.
Rzucił się na Sławka od tyłu, chcąc jego też powalić na ziemię i ugodzić nożem. On jednak, kiedy padł, wykonał kopnięcie, które mocno dało się napastnikowi we znaki. Skulił się i zajęczał. Sławek już był na nogach, podbiegł do przerażonej przyjaciółki.
- Nic ci nie...- kolejny cios tamtego doszedł celu. Nóż wbił się w ciało, osłonięte koszulką jak w przysłowiowe masło. Upadając, zobaczył jak Inga zaczyna coś krzyczeć i płakać. Stracił przytomność.

piątek, 20 lutego 2015

Szyfr do mojego serca... odc: 8

"- Gdybyś spotkała wróżkę, jakie byłoby Twoje życzenie? Odzyskać słuch? - Nie... Raczej poprosiłabym ją, aby sprawiła, bym była Lepszym Człowiekiem?" (A.C.)

Rozglądał się we wszystkie strony, chciał zobaczyć Ingę pierwszy. Tak bardzo pragnął zastosować się do sms'owych porad Darka. W kieszeni niecierpliwie ściskał dwa bilety do kina. Po długim, jak mu się wydawało czasie, wreszcie znajoma sylwetka pojawiła się na chodniku, gdzie się jej spodziewał. Inga też go zobaczyła. Niepewnie skinął ręką, i ku jego zaskoczeniu ona też mu odpowiedziała. Nowa nadzieja zrodziła się w jego sercu.
- Hej. - zaczął pierwszy. - Przepraszam cię za tamto...
- Ja też cię przepraszam. - mówiąc to, wykonała znak migowy.
Sławek nie wierzył! Otworzył szeroko oczy ze zdumienia i nic nie mówił, aż Inga zaskoczona jego reakcją, zarumieniła się.
- Nie wiem, czy dobrze pokazuję...?
Dopiero teraz odzyskał głos. Uśmiechnął się.
- Tak! Bardzo dobrze! Nauczyłaś się czegoś jeszcze?
Dziewczyna popatrzyła pod nogi, a następnie przypominając sobie internetowe lekcje, spróbowała przeliterować swoje imię. Nie do końca wyszło jej tak, jak powinno, ale miała satysfakcję z tego, że umie już choć trochę.
- Cieszę się, że uczysz się mojego języka. Ja też musiałem nauczyć się mówić, chociaż, prawdę mówiąc - nie słyszę za dobrze tego, co wymawiam.
- Czy język migowy jest na całym świecie taki sam? - zapytała.
- Nie! Nasz język na świecie jest zupełnie inny, ale niektóre znaki są do siebie podobne. Najprostszy i chyba we wszystkich państwach znak to: "dom"- pokazał dwie zetknięte w daszek dłonie. Chyba każdy język migowy świata ma ten gest taki sam.
- Aha... A, czy mógłbyś mnie nauczyć migać?
- Jasne, że tak! Czy znasz już cały alfabet?
Inga roześmiała się.
- Tak! A, b,c, d...-powiedziała.
Przerwał jej:
- Nie, nie taki. - Układał dłoń na różne sposoby, literując przy każdym: a, b, c...
Patrzyła w skupieniu. W programach i "lekcjach" na Youtube i innych, był alfabet migowy, ale Inga zapamiętała tylko ułożenia ręki odpowiednie dla swojego imienia. Teraz Sławek wprowadzał ją w niesamowity świat - jego świat...
- Musimy iść! - powiedział nagle.
- Gdzie? - zaciekawiła się.
- Mam dla nas bilety do kina... To, tak na przeproszenie...- tym razem on miał rumieńce.
Spojrzała na swoją komórkę.
- Na którą godzinę jest ten film?
- Na 18:00.
- Ok! Mogę iść, ale zaraz po kinie muszę wracać do internatu.
- Zgoda! Odprowadzę cię pod same drzwi.
Nim dotarli do budynku kina, Sławek jeszcze kilka razy pokazywał układ dłoni stosowny do litery. Inga okazała się pojętną uczennicą, po seansie, umiała już migać cały alfabet. I to obiema rękami!

sobota, 14 lutego 2015

Szyfr do mojego serca... odc: 7

"- Czym są dla ciebie dźwięki ciszy? - To cudowna muzyka, dostępna tylko dla tych, którzy potrafią uciszyć swój umysł i serce..." (A.C.)

Nie mogła skupić się na lekcjach. Myślami błądziła gdzieś koło przystanku, na którym ostatni raz widziała chłopaka. Jej najlepsza przyjaciółka Roksana też zauważyła jej roztargnienie. W ławce trąciła Ingę łokciem i ukradkiem podała karteczkę. Szybko przechwyciła wiadomość, by uważne oczy nauczyciela historii nie dostrzegły niesubordynacji. Przeczytała: "O CO CHODZI???" Zmięła papier i wzruszyła ramionami. Nagle za ich plecami rozległo się pytanie:
- No właśnie panno Ingo Dulwowska, o co chodzi???
Historyk także zdążył przeczytać tekst napisany naprędce, stojąc za plecami dziewcząt. Teraz był oburzony takim zachowaniem.
- Proszę wstać, jak się do ciebie zwracam, moja droga. Jeśli pytanie koleżanki jest dla ciebie za trudne, zadam w takim razie inne...
- Czy możesz mi powiedzieć: - Wielka Emigracja, jakie wydarzenie w Polsce jest w ten sposób określane? No, słucham?
Inga spuściła głowę, było jej wstyd, że dała się przyłapać. "Oksa", jak nazywała swoją przyjaciółkę, również miała niewyraźny wyraz twarzy. Domyśliła się, że nie może liczyć na jej pomoc. "- Szkoda, że Oksa nie zna języka migowego..."- przeleciało jej przez myśl.
Tymczasem pan Jan Grobnosty był już zniecierpliwiony:
- Hmm... Czyżbyś nie wiedziała?
Kiwnęła głową, szepnęła, prawie nie poruszając warami:
- Bardzo przepraszam...
- Słucham?
- Przepraszam. - powiedziała głośno. W oczach błyszczały łzy.
- Dobrze, w takim razie poproszę o dzienniczek.
Westchnęła, miała już tego wszystkiego dosyć, chciała być już w domu, zamknięta w swoim pokoju. Rzeczywistość przywołała ją z powrotem, głosem pana od historii.
***
Sławek pisał kolejnego sms'a:
- Darek, ale ja ją trochę lubię, nie chciałem, żeby tak wyszło. Ona na pewno już mnie nie chce widzieć. Poradź mi proszę, co mam zrobić?
Wysłał wiadomość do kuzyna. Darek był od niego starszy o dwa lata, miał dziewczynę i znał się na kontaktach z nimi, a w dodatku umiał też migać tak dobrze jak Sławek. Dogadywali się od dzieciństwa jak bracia. Schował telefon pod poduszkę, miał budzik nastawiony na 6:30 i włączone wibracje. Nie lubił nigdy spóźniać się do szkoły, czy gdziekolwiek indziej. Komórka pod głową, to także na wypadek, gdyby Darek zaraz odpisał mu na jego pytanie. Może rady kuzyna, pomogą jemu - Sławkowi odzyskać sympatię dziewczyny?

środa, 4 lutego 2015

Szyfr do mojego serca... odc: 6

"- Jak to jest być Głuchym i nie słyszeć? - A jak to jest być słyszącym i słyszeć?" ( A.C.)

Zapamiętał gdzie jest szkoła Ingi, po lekcjach pojechał tam autobusem miejskim. Poczekał aż uczniowie będą wychodzić z budynku, miał nadzieję spotkać pośród nich swoją nową koleżankę. Wreszcie liczna grupa nastolatków ukazała się w drzwiach, zobaczył też Ingę. Gdy zbliżyli się do niego, pomachał do dziewczyny i głośno powiedział:
- Cześć!
Spojrzała zaskoczona, ale zaraz go poznała, podeszła z innymi i przywitała się:
- Hej! Skąd się tu wziąłeś? - uśmiechnęła się.
- Pamiętam gdzie wysiadłaś. - ciężko mu było wymawiać wyrazy.
Ktoś z przyjaciół Ingi zapytał:
- Co mówisz? - odwrócił szybko głowę i zagadnął: - Inga, kto to jest?
Sławek nie nadążał za tempem rozmowy, nikogo nie obchodziło, że on też chce wziąć w niej udział. Inga tłumaczyła coś swoim znajomym, pokazując na niego. Patrzyli w zdumieniu, wymieniając się czasem jakimiś informacjami. Miał dość. Delikatnie poklepał dziewczynę po ramieniu, a kiedy odwróciła się do niego, zamigał:
- Co im opowiadasz?
- Przepraszam... Nie rozumiem...- odparła.
- Tak samo jak ja. Mówisz strasznie szybko i nie widzę twoich ust. Skoro nie chcesz ze mną rozmawiać, to pójdę już. Cześć!
Zostawił ich. Poszedł w kierunku przystanku, żeby wrócić do internatu. W jego myślach w miejsce nie dawnej dumy zaczęła rozlewać się gorycz i złość na samego siebie. "- Co ja sobie myślałem? Przecież ona słyszy, nie rozumie co ja mówię, a może... może wyśmiewali się ze mnie wtedy, gdy Inga im o mnie mówiła?" Kopnął jakiś kamień, by dać upust emocjom. Już wsiadał do autobusu, gdy zobaczył Ingę. Biegła, machając do niego, żeby zaczekał. W odpowiedzi pokręcił przecząco głową i automatyczne drzwi zamknęły się za nim, autobus ruszył.

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...