- Sierżant O'Hara, nazywam się Zack Lascala, jestem komendantem policji w Saint Paul, w Minnesota. Przesłucham panią, w sprawie, w której jest pani poszkodowaną. Czy wyraża pani zgodę?
- Tak.
Linda z każdym dniem czuła się lepiej. Nie mogła doczekać się opuszczenia szpitalnej sali, na zawsze. Rozmyślała także, czy, gdy wyjdzie, będzie chciała skontaktować się z Jonesem. Teraz zaś, musiała opowiedzieć temu obcemu glinie, o tamtym zdarzeniu.
Naczelnik ułożył na kołdrze dyktafon.
- Możemy zaczynać.
- Sprawa, numer... - zabrzmiała znana formuła, do zapisywania akt. - Czy pamięta pani przebieg wydarzeń, z tamtego wieczoru? - padło pierwsze pytanie.
Przywołała w pamięci scenę za sceną. Kiedy opowiedziała o nieletniej narkomance, przerwał jej.
- Jest pani pewna, że to nie był mężczyzna, tylko dziecko?
- Tak. O jakim mężczyźnie pan mówi? - zaciekawiła się O'Hara.
- Niejaki James Jones, był z samego rana na miejscu zdarzenia, uparcie twierdził, że zaginęła pani poprzedniego wieczora. Szukał pani. Musieliśmy go aresztować. A potem... - przerwał szef policji.
- Co się stało Jonesowi?! Dlaczego jest w areszcie?! Nie możecie! On może umrzeć!!! - nie zwracając uwagi na swój stan, próbowała wstać z łóżka. Lascala nie wiedział jak powstrzymać wystraszoną informacjami, policjantkę. Wyszedł na korytarz i krzyknął:
- Lekarza, szybko!!!
Jones był zmęczony przebytym zabiegiem.
- Doktorze... Czy... ta dializa, da mi jakąś gwarancję, że ból nie wróci...? - zaczepił mężczyznę w fartuchu, krzątającego się przy dializatorze.
- Jestem laborantem, proszę pana. Zawołam lekarza.
Po chwili pojawił się brodaty, szczupły mężczyzna, w takim samym kitlu jak młodszy, na szyi miał stetoskop.
- Dzień dobry. Jak samopoczucie, Mr. Jones? - miał przyjemny niski głos. - Pytał pan mojego pracownika o dializę... No więc, w zależności, jak na wykonaną terapię zareaguje pański organizm, być może trzeba będzie powtórzyć ją jeszcze raz.
- Doktorze, a jeśli mam skuteczny lek na moją chorobę...? - spytał James.
- Co też pan opowiada! Poinformowano mnie, że na tą truciznę nie ma odtrutki, a pan twierdzi, iż jest pan w posiadaniu leku? To nie możliwe! - zaśmiał się z niedowierzaniem doktor.
Jones zebrał słabnące siły i powiedział:
- Ja, na prawdę mam leki na tą truciznę... - poddał się osłabieniu. Nie mógł przekonać nikogo z personelu do swojej racji.
********************
Udało się powstrzymać panią sierżant, by nie zrobiła sobie krzywdy, bieganiem po szpitalu, z niezagojoną do końca, poważną raną.
Nadszedł wyznaczony dzień, by Linda złożyła zeznania ponownie. Lascala był przygotowany.
- Witam! Rozumiem, że dzisiaj na spokojnie, opowie mi pani, co się stało? - uśmiechnął się nawet do siedzącej w pościeli, funkcjonariuszki. Przytaknęła.
O'Hara przemyślała wszystko, nie była pewna, czy podjęła słuszną decyzję, zamierzała jednak przekazać policji wszystko, czego, od spotkania z Jonesem była świadkiem.
wtorek, 12 listopada 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz