Ślicznie prezentował się na jej smukłej szyi ten naszyjnik. Delikatny złoty łańcuch, uwieńczony niewielkim kielichem, w którym ktoś wprawną ręką umieścił krwistoczerwony kamień na podobieństwo wypełnionego winem naczynia. Piękna kobieta z pięknym wisiorkiem...
Nie ładnie było z jego strony przyglądać się obcej, więc zebrał się na odwagę i podszedł.
- Dobry wieczór... - zagadnął.
Spojrzała na niego, w lekkim zdziwieniu uchyliła zalotnie usta. Był co raz bardziej zafascynowany jej urodą.
- Witaj... - szepnęła. - Znamy się?
Zrobiło mu się na przemian zimno i gorąco.
- Nnie... Ale, bardzo chciałbym cię, przepraszam, panią poznać...
- Mów mi Ellena.
Zdawało mu się, czy koniuszkiem języka oblizała usta? Poluzował kołnierzyk pod szyją. Kusiła go, zaczynała przejmować nad nim kontrolę. Dawał jej na to pełną aprobatę.
- Zamówisz mi drinka? - uśmiechnęła się.
Szybko skinął na kelnera i oboje zamówili trunki. Ellen piła blood Merry.
- To, jak masz na imię? - zapytała nagle.
Pytanie zbiło go z tropu. Nadrobił szybko miną i odparł:
- Nicolas...
Kiedy dotknęła jego dłoni, przeszył go prąd. Ta kobieta potrafiła rozpalić mężczyznę każdym gestem, czy samym spojrzeniem.
- Chodźmy do mnie...
Wstała i ruszyła do wyjścia. Szybko uregulował należności i biegiem pospieszył za nią. Już czekała przy... jego samochodzie. Skąd wiedziała, który to? Przemknęło mu przez myśl. Pojechali do jej rezydencji.
Już w drodze zauważył zmianę w Ellen. Straciła tą poświatę, która otaczała ją w barze. I naszyjnik! On również jakby ściemniał, stał się koloru zakrzepłej krwi. Coś było nie tak, jednak jej uroda nadal przebijała wszystko. Pragnął tej kobiety jak szaleniec!
Na miejscu, stary dworek robił dobre, choć nieco mroczne wrażenie. Weszli, od progu zaczął ją namiętnie całować, próbując skłonić do czegoś więcej... Opierała się i to go jeszcze bardziej rozpalało.
Ostry ból dolnej wargi był jak kubeł zimnej wody. Oderwał usta od jej ust, po brodzie spływała krew. Ellen dopiero to wprawiło w szał namiętności! Zlizała lubieżnie czerwoną strużkę, i wręcz wpiła się w jego usta, schodząc ku szyi. Znów ból! Tym razem skóra szyji zaczerwieniła się od lekkiego ugryzienia. Lecz Ellen nie pozwoliła na rozpamiętywanie ranki. Prowadziła go do jednego z pomieszczeń na parterze. Wciąż, niepomny na zadany ból, pozwalał się mamić i podniecać.
Kiedy dotarli do ciemnego pokoju, kobieta posadziła go na krześle, sama ulokowała się wygodnie na jego kolanach. Czuła jak bardzo jego żądza chce być zaspokojona, ale jej żądza była potężniejsza! Ellen była kwintesencją swojej potrzeby. Teraz mając w zasięgu Nicolasa, mogła tę potrzebę zaspokoić. "- Ale, dlaczego nie dopełnić dwu żądz na raz?"- pomyślała.
***
Wisiorek w kształcie kielicha znów błyszczał krwistą czerwienią, usta Ellen także. Martwy mężczyzna jeszcze ze zdziwieniem na twarzy, leżał na posadzce, z rozpiętymi spodniami. Poptarzyła mu w oczy ostatni raz i zaśmiała się.
- Twoje potomstwo nawet nie dowie się, jakiego miało głupiego ojca! Dał się nabrać na najstarsze tricki świata! - Poklepała stygnący policzek. - Szach! Mat! Głupcze!
Opuściła dwór nim światło słońca na dobre zalało ziemię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...