Zadzwonił telefon.Detektyw chciał koniecznie mnie widzieć.Dotarłem na miejsce najszybciej jak tylko się dało.
-Cześć!Jakieś nowości?-zapytałem Tekanabo.
-Zabójstwo w zachodniej części Tōkyō.Zerkniesz?-podał mi plik.-Ja idę jeszcze do szefa!
W teczce,którą mi wręczył były zdjęcia zastrzelonego mężczyzny.Ku mojemu zaskoczeniu,zabitym okazał się być mój pracodawca-stary rybak,u którego załapałem się do pracy na jeden dzień.Czytałem dalej:
"Mężczyzna,wiek około 70 lat,narodowości japońskiej...Strzał w serce ze sporej odległości...czas zgonu: między 23 a 2 nad ranem...Przypuszczalne określenie motywu:zabójstwa:porachunki mafii"
Kiedy Ryutaro wrócił,poszliśmy do jego biura.Rzuciłem papiery na blat nic nie mówiąc.
-I co?Ten facet wcale nie musiał umierać...w taki sposób.-zaczął pierwszy.
-Ten facet,to mój znajomy,u którego pracowałem jeden dzień.Był tylko rybakiem,nie wiem czemu ktoś tam napisał,że miał porachunki z mafią?Ten starzec na pewno NIE MIAŁ powiązań z żadnymi przestępcami!To niedorzeczność!-odparłem.
-Pocisk wyciągnięty z ciała,pochodzi z broni,którą Yakuza ukradli dwa lata temu z wojskowych koszar,a którą chce odzyskać policja całej Japonii.Wyjaśnij mi w takim razie,co ten nabój robił w zwłokach twojego kumpla?-głos detektywa drżał z gniewu.-Zauważyłem taką prawidłowość -Ten co ciebie spotka,ginie...Byłbyś tak dobry i wytłumaczył mi to wszystko,bo nie jestem pewny,czy dobrze robię,pozwalając ci się szwendać po ulicach?!-wrzasnął na mnie.
-Nic nie będę tłumaczył,bo ja nie zabiłem Emiko i rybaka!Ciągle powtarzasz:"Yakuza to,Yakuza tamto",może weź ich wszystkich za dupska i niech zeznają co wiedzą!Czepiasz się mnie,bo nie masz dość odwagi wziąć na spytki tych co powinieneś!-byłem wkurzony.Nie miałem nic wspólnego z Yakuza i tego nawet sam Cesarz nie mógł mi zarzucić.
Gliniarz włożył ręce do kieszeni spodni i odwrócił się do okna.Powoli każdy z nas się uspokajał.
-Dobra...-Ryutaro podszedł do biurka i zgarnął fotografie i notatki do teczki.-Zrobimy tak...
Usiadłem na krześle przy biurku i słuchałem z uwagą planu działania,jaki Tekanabo obmyślił na początek.
Dwa miesiące później.
-Wchodzicie na trzy!-wydał rozkaz oficer w kamizelce kuloodpornej.Przeładował broń,trzymaną w rękach i przeszedł szybko na drugą stronę,do swoich chłopców,zaczajonych za policyjnymi samochodami.Wszyscy byli gotowi do akcji.
-...TRZY!!!!-rozniosło się nagle echem.
Policjanci ruszyli szturmem do wielkiej willi bossa jednej z mafii,powiązanego z Yakuza.W środku zaczęły rozlegać się pojedyncze strzały i krzyki mężczyzn.Brzęk tłuczonego szkła i przekleństwa,mieszały się z ogólnym hałasem,wywołanym przez policyjny nalot.
Po paru godzinach,przeszukiwań i aresztowań dom zamknięto.Zabezpieczono cały teren posesji policyjną taśmą i zostawiono dwa patrole.Aresztowanych zabrano na posterunek.
***
-Togiro Usuka...boss mafii,rok temu zatrzymany za próbę gwałtu,ale oskarżenie wycofano...-detektyw chodził po pomieszczeniu,czytając na głos.-Tobie to miasto zawdzięcza meksykańskie narkotyki na ulicach i śmierć wielu niewinnych małolatów?
Tamten milczał.Siedział sztywno z dłońmi na kolanach,sprawiając wrażenie obojętnego.
Przesłuchanie trwało już dość długo ale Tekanabo nic nie zdołał wyciągnąć z przestępcy.Czas naglił a on stał w miejscu ze sprawą.
-Zacznij współpracować albo załatwię ci taką odsiadkę,że będziesz mnie błagał o wysłuchanie!-popatrzył w kamerę,kręcąc głową bezradnie.
W tej samej chwili boss osunął się z krzesła na ziemię z żółtą pianą na ustach.
-Kurwa mać!Lekarza!-krzyknął detektyw,szarpiąc martwego już Usuka .
Szef i policjanci wpadli do środka.
-Co z nim?-zapytał przełożony.
-Kapsułka z cyjankiem w ustach albo...-chwycił rękę zmarłego.-...albo w małym palcu...-dotknął złamanego palca nieboszczyka.-Yakuza nie pozwala na przesłuchania,zapomniałem o tym.-dodał Ryutaro.
-Sprzątnijcie to ścierwo i chcę mieć raport z tego cyrku na biurku,zrozumiano?-szef policji wyszedł,trzaskając drzwiami.
Detektyw był już zmęczony ciągłym niepowodzeniem."-Jeszcze mi się nie zdarzyła taka kurewska sprawa,gdzie wszyscy w nią zamieszani nagle giną!"-pomyślał.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz