czwartek, 29 sierpnia 2013

Cryptonym "Summer Rain" cz.: 5

" Ludzkość dąży wciąż na przód, ku nowocześniejszej zagładzie..."

Běihǎi. Rok 2115.

Wracał do domu. Nie obchodziło go już zupełnie, po co do szpitala przyjechali tamci ludzie. Zapewnił temu człowiekowi pomoc, na jaką zasługiwał. Dużo ryzykował, pojawiając się w takim miejscu jak Metropolis of Europe. Teraz nic mu nie groziło. Postanowił się zdrzemnąć. Za kilka godzin wyląduje na lotnisku w rodzinnym mieście.

Dzień chylił się ku zachodowi, słońce, przybierało pomarańczowo-purpurową barwę, gotowe zanurzyć się w Morzu Południowochińskim. Obserwował jeszcze chwilę, piękny widok, zatrzymał taksówkę i podał adres kierowcy.
Nie spodziewano się jego powrotu.
-Matko!-zawołał w progu, zdejmując obuwie.
Kobieta, zobaczywszy syna, ucieszyła się.
-Hǔ! Nie zginąłeś!-rzuciła mu się na szyję. Przytulił ją czule do siebie i pocałował.
-Twój ojciec będzie miał niespodziankę, kiedy wróci z pracy!
-Jutro musimy się przeprowadzić, mamo.-poinformował kobietę. Słysząc to, usiadła na kanapie, a jej twarz posmutniała. Wiedział, że będzie to dla niej i ojca bardzo trudne. Musiał podjąć jednak taki krok, dla bezpieczeństwa swoich rodziców. Nie mógł narażać niewinnych, tak bliskich mu osób.
-Najlepiej będzie znaleźć mieszkanie w jakimś wieżowcu, w centrum.-starał się ją przekonać. Słuchała z uwagą, po czym zapytała :
-Myślisz, że ci wojskowi cię szukają?
Przysiadł obok. Pokiwał głową w zamyśleniu.
-Uciekliśmy, jak tylko nadarzyła się okazja...Będą szukać zbiegów. Na całe szczęście, nie wzięto mnie do żadnych badań, czy eksperymentów.Tylko jednemu z nas się nie udało. Zrobili z tamtego, bezwolnego mordercę. Wiesz, co nas może spotkać, sama mi opowiadałaś o twojej i ojca przeszłości!-powiedział.
-Jesteśmy zmodyfikowani genetycznie, potrafimy o wiele więcej, niż najinteligentniejszy mieszkaniec Ziemi, uczymy się szybciej a nasze ciała regenerują się błyskawicznie...-powtórzyła jak modlitwę, niektóre przymioty związane z ich odmienioną naturą .-Ale, jesteśmy ludźmi, synu! Mamy prawo do życia!-dodała.
-Nie dla tych, którzy nas stworzyli! Dlatego musimy mieć, nowy, bezpieczniejszy dom!-wpadł matce w słowo. -Przepraszam.
Nie chcąc wdawać się w nową sprzeczkę, przeszedł do swojej części domu, którą  zajmował. Zaczął się pakować. Rozmyślał, jak zareaguje na ten pomysł ojciec, ten dom był dla niego wszystkim co najcenniejszego miał do tej pory. Jeśli nie zgodzi się przenieść, jak zdoła go przekonać o swojej racji?
Następnego dnia, poważna rozmowa z głową rodziny musiała zaczekać  Do ich drzwi zapukała młoda dziewczyna.
-Dzień dobry. Nazywam się Milla Lake, szukam pana Hǔ. Czy dobrze trafiłam?-przywitała się z właścicielami domu.
Patrzył na przybyłą zza zasłony. Coś, go w niej niepokoiło.Wychodząc, powitać gościa, postanowił, że będzie na nią bardzo uważał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...