sobota, 31 sierpnia 2013

Cryptonym "Summer Rain" cz.: 7

" Ludzkość dąży wciąż na przód, ku nowocześniejszej zagładzie..."

 Metropolis of Europe. Rok 2115.

-Jesteśmy na miejscu. Tu, będziecie mogli mieszkać, jak długo będziecie chcieli.-Milla pomogła wypakowywać rzeczy z bagażnika taksówki. -Pokoje są już zarezerwowane.
-Jesteś pewna, że nie będą niepokoić mojej rodziny?-stanął dziewczynie na drodze.
-Przepraszam, to trochę ciężkie...-starała się ominąć go, by wejść do hotelu.
Nie pozwolił na to.
-Pytałem o coś!-przytrzymał ją.
-TAK!!! Nie będziecie nachodzeni przez nikogo!-wrzasnęła mu w twarz. Prawie wyrwał jej z rąk bagaże. Odszedł do budynku, o nic więcej nie pytając.
Zapukał do pokoju rodziców. Otworzył mu ojciec.
-Chciałem was oboje przeprosić. Nie powinienem był iść na tamto badanie! Naraziłem wasze życie niepotrzebnie. -powiedział, stojąc w progu.
-Wejdź, proszę.-ojciec zajął się przerwanym układaniem ubrań w szafach. Matka krzątała się w kuchni. Bardzo lubił ten podział obowiązków, tak było zawsze.
-Zrobić ci coś do jedzenia?-matka podeszła do niego. Było widać zmęczenie na jej twarzy.
-Nie, dziękuję matko. Będę na przeciwko, gdybyście czegoś potrzebowali.-odparł.
Wiedział, że ją tu zastanie.
-Czego chcesz?-nie widział jej.
Przyszła do kuchni. Oparła się o futrynę drzwi, przyglądając mu się.
-To nie było miłe z twojej strony...-zaczęła.-Myślałam, że dam ci w twarz.
Przejrzał swoje pakunki, znalazł paczkę makaronu błyskawicznego i przygotował sobie.Włączył czajnik. Dopiero teraz odwrócił się do Lake.
-Miałem zamiar zrobić to samo. Powstrzymałem się z ledwością.-jego ton był nieprzyjemny.
Uniosła rękę do uderzenia, kiedy do niej podszedł. Powiódł oczami za gestem, uśmiechnął się. Minął ją i przeszedł do pokoju.
-Co masz zamiar robić?-zdjął koszulę, obejrzał się za siebie i widząc, że patrzy, skierował się do łazienki. Starał się dać dziewczynie do zrozumienia, że ma dosyć jej towarzystwa.
Usłyszała szum odkręconej wody. Było jej to obojętne. Wróciła do kuchni, czajnik właśnie się wyłączył.
Prysznic odprężył go. Wycierał włosy, myśląc, czy czeka na niego. Wyszedł w ręczniku na biodrach. Zajrzał do  kuchni, makaron dochodził, pod przykryciem...

Otworzył oczy i uniósł się na łokciach. "-Rodzice!"-pomyślał, wyskakując z łóżka. Kopnął z rozpędu drzwi, wyłamując je z zawiasów. Wpadł do mieszkania swojej rodziny i ujrzał jak na podłogę upada matka z przestrzeloną głową. Za chwilę zobaczył ojca, jakiś żołnierz poderżnął mu gardło, śmiejąc się.
-NIE!!!- wbiegł do pomieszczenia. Rozejrzał się, stał na łące a wokół leżały ciała osób, które znał. Zaczął krzyczeć.
Zlany potem, leżał, nie mogąc otrząsnąć się z koszmaru."-Co miał znaczyć ten sen?"-pytał sam siebie. Sięgnął po zegar, była trzecia nad ranem. Nie zasnął. Wstał, odsunął niską ławę, robiąc wolną przestrzeń na środku. Trenował do świtu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...