środa, 14 sierpnia 2013

"PAMIĘTNIK CIEMNOŚCI" cz.: 2

Greenbelt Maryland.

Więzienie w pobliżu Greenbelt.

"Śniła o polanie w lesie.Były z matką i bratem na pikniku.To ich najszczęśliwsze chwile spędzone razem.Po śmierci ojca, było im ciężko ale potrafili z bratem cieszyć się tym co mięli. Matka pracowała w restauracyjnej kuchni na dwie zmiany a i tak pieniędzy wciąż brakowało.Ten wypad za miasto,to pomysł rodzeństwa. Chcieli aby mama odpoczęła. Cała trójka świetnie się bawiła..."

-Ej!Księżniczko!-współwięźniarka pchnęła ją natrętnie.-Wstawaj!
Nie podniosła się na polecenie. Odczekała chwilę,a kiedy dziewczyna spróbowała dotknąć ją jeszcze raz,natychmiast uniosła się z pryczy.
-Uuu...! Stawiamy się...Proszę,proszę!-długowłosa okrążyła McMillan,starając się przestraszyć.
Alex,opuściła głowę, znała ten rodzaj okazywania siły,żeby nie powiedzieć iż wiedziała o agresji więcej,niż powinna. Sześć lat tyranii nauczyło wdowę, jak postępować podczas zagrożenia ze strony drugiego człowieka.
Teraz miała przed sobą, gotową na wszystko desperatkę.
-Daj mi spokój,proszę.Nie wiem czy cię to przestraszy,czy zaimponuję tobie,ale zabiłam swojego męża,więc nie jestem niewinną sierotką.-zagadywała więźniarkę.
Nie wiedziała czemu ją zaatakowała i skąd tamta miała zaostrzony trzonek łyżki w dłoni. Poczuła ból i ciepło na brzuchu. Upadła na łóżko i z całej siły kopnęła napastniczkę. Hałas w ich celi,zaalarmował strażnika.
-Co wy tu wyprawiacie?!-zobaczył zakrwawione ubranie Alex i zawołał drugiego policjanta. Weszli obaj za kraty.Mężczyzna,który zjawił się  pierwszy,zbliżył się do niej i zapytał:
-Co się stało?
-Nic...-zerknęła na rozerwaną bluzę.Cięcie nie było głębokie,dużo krwi ale rana była dość powierzchowna.
Drugi ze strażników zaczął naradzać się z kolegą.Szeptali kilka minut,obserwując kobiety.Wreszcie odezwał się ten pierwszy:
-Zostaniesz przeniesiona i opatrzona.Ten,kto cię tu zamknął,myślał,że Lady Scorpion nie będzie próbowała swoich sztuczek.
Założył Alex kajdanki,wyprowadził na zewnątrz.Tu zakuto jej kostki i zaprowadzono do pustej celi.Przynajmniej tak zdawało się McMillan.
Usiadła na brzegu dolnego łóżka,czekając na pielęgniarza.Miał być za 25 minut,jak obiecał klawisz.
-Czego tu...?-kobieta odwróciła się nagle.
Alexandra wstała szybko.Na ręce przyłożonej do ciała, pojawiła się nowa smuga czerwieni.Syknęła z bólu. Więźniarka siedziała, patrząc na nową.
-Kto cię tak urządził?-zagadnęła.
-Lady Scorpion...-odpowiedziała wdowa.
Ciemne oczy nieznajomej zrobiły się okrągłe ze zdumienia. Chwyciła kobietę za łokieć i pomimo oporu,,posadziła na krześle. Ściągnęła prześcieradło z materaca i oderwała długi,szeroki pas.Zwilżyła go wodą i podała Alex.
-To niebezpieczna suka.-ściszonym głosem powiedziała osadzona.-Jest tu od miesiąca a jednego z klawiszów załatwiła tak,że omal się nie przekręcił. Ma sprawę za trzy dni.
-Byłam wcześniej w areszcie śledczym,teraz dali mi dożywocie w Estrella, za zabicie mojego męża.Jutro mam być przewieziona do Phoenix.-opowiedziała w skrócie swoją historię.
-Jestem Deedy.-przedstawiła się ciemnoskóra kobieta.-To takie moje przezwisko...-wyjaśniła.
-Mów mi Alex.-ścisnęły sobie ręce.
-Pozwolisz,że zapytam...Za co tu jesteś?
Deedy, jakby posmutniała. Widać było, że ciężko jest jej o tym powiedzieć.
-Kiedy dowiedzieliśmy się z mężem, że nasz sąsiad zgwałcił naszą dziesięcioletnią córeczkę...Ja nie wytrzymałam!-łzy przerwały wątek. Otarła je i kontynuowała:
-Wyszedł z domu,zadowolony.Wsiadłam do samochodu i ruszyłam...a potem,cofnęłam i znów przejechałam po nim...i tak,niezliczoną ilość razy...Musiałam mieć pewność,że kiedy wysiądę,on się nie podniesie...-szloch zakończył tragiczną opowieść.Alex przytuliła ją do siebie.
-Za tydzień,dotrzymam ci towarzystwa w Estrella...-dodała Deedy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...