niedziela, 18 sierpnia 2013

"PAMIĘTNIK CIEMNOŚCI" cz.: 5

Greenbelt Maryland.

Jechał do sędziego,aby przedstawić mu swoją sprawę. Rozmyślał o dzieciństwie, o tym jak byli mali, bawili się w różne gry. Najlepszą była "w chowanego". Zawsze umieli znaleźć sobie kryjówki nie do odszukania a w takich "trudnych" sytuacjach wołali na pomoc mamę. Lubiła brać udział w ich zabawach.
Przed gmachem sądu nie było miejsca na zaparkowanie.Odjechał spory kawałek, zatrzymał się na sklepowym parkingu. Zebrał z siedzenia rozłożone dokumenty, zamknął samochód i zawrócił w kierunku budynku.
-Przepraszam, szukam sędziego Terence Acero.-zaczepił jakiegoś mężczyznę.Tamten,pomyślał chwilę i wskazał na hall:
-Proszę udać się korytarzem prosto do końca i skręcić w lewo. Tam będzie sala numer 40, pan Acero powinien być w środku.
-Dziękuję.
Pod drzwiami było kilka osób. Zapytał kobietę, czy tu ma sprawę sędzia, którego pomocy potrzebuje.Nieznajoma potwierdziła, więc usiadł przy oknie i czekał.
Dopiero po godzinie, mógł zobaczyć się z prawnikiem.
-Dzień dobry. Nazywam się Conor McMillan, jestem bratem Alexandry McMillan.Proszę poświecić mi parę minut.-powiedział.
Starszy mężczyzna,poprawił okulary i przyjrzał się podawanemu mu plikowi różnych druków.
-Co to jest?-spytał, za nim wziął je do rąk.
-Ksero ważnych informacji,które mogą być potrzebne przy wznowieniu śledztwa w sprawie Alexandry.
Terence Acero, pobieżnie przeczytał niektóre dane,zawarte w aktach.
-Wie pan co? Wezmę to i najdalej za trzy dni,odezwę się do pana.Zgadza się pan?
McMillan nie był zadowolony z tej zwłoki, ale Agnes i Luis uprzedzali o takiej możliwości. Musiał pozwolić sędziemu na zapoznanie się ze szczegółami.
-Dobrze. Adwokat Tern polecił mi pana, zapewniając o pańskim obiektywnym podejściu do każdej sprawy. Dziękuję.-zauważył,zaskoczenie na twarzy Acero,kiedy ten usłyszał nazwisko młodego adwokata. 
-Tern...ach tak!-uśmiechnął się do siebie prawnik.-Do widzenia panie McMillan.Za trzy dni dam panu znać, co postanowiłem.

Więzienie Estrella. Phoenix, Arizona.

Obie były obolałe po pracy. Te pięć godzin w upale spędziły na odludziu, sadząc młode drzewa w miejscu gdzie pożar strawił niemal doszczętnie hektar lasu. W najbliższych dniach, miały pomagać jakiemuś farmerowi przy sadzonkach pod nowy sad.
-All, co byś zrobiła, jakbyś mogła stąd wyjść za tydzień?-pytanie Deedy rozbawiło wdowę.
-Przestań zadawać głupie pytania Deed! Nie jesteśmy nastolatkami,marzącymi o pięknej przyszłości!-odrzekła przyjaciółce.
-Tak mnie naszło...pomyślałam o mojej rodzinie. Teraz na pewno jadłybyśmy podwieczorek z moją małą Melanie.-rozmarzyła się na dobre dziewczyna.
Alex przekręciła się na brzuch, wychyliła się z górnego łóżka,które dzieliły.
-Twoja córka ma na imię Melanie?-spytała.
Matka,oparła się plecami o metalową ramę ich pryczy.Jej twarz znów przybrała smutny wyraz. Przełknęła szybko, napływające łzy i pokiwała głową.
-Jeśli chcesz,to opowiedz mi jak to się stało, że padła ofiarą zwyrodnialca...-McMillan nie miała dzieci, ale tragedia jej koleżanki, kiedy ją usłyszała,zbliżyła obie więźniarki do siebie.
Susan, przymknęła oczy. Wyglądała,jak gdyby chciała opisać sen a nie prawdziwe wydarzenie. Alex czekała w milczeniu.
-To był zwykły dzień. Wstaliśmy dość późno, jak to w weekend. Mel bardzo nalegała abyśmy pojechali na zakupy. Bob miał inne plany i zostałyśmy w domu same. Pozwoliłam jej bawić się lalkami w ogrodzie, sama zajęłam się pieczeniem ciasteczek i szykowaniem obiadu. Co jakiś czas córka przybiegała do mnie i pytała o ciastka albo żeby się napić. Miałam wszystko gotowe, Bob wrócił od znajomego i spytał o Melanie...-nie udało się kobiecie powstrzymać głośnego szlochu. McMillan podała przyjaciółce serwetkę.
Uspokoiła się na tyle, że mówiła dalej:
-Nie mogliśmy jej odnaleźć przez tydzień! Policja była u tego zboczeńca wiele razy, ale nic nie podejrzewali. Brał udział w poszukiwaniach naszego dziecka. I wiesz co tego skurwiela zdradziło?!-krzyknęła nagle Deedy. Alex zaprzeczyła.
-Mojej koleżanki synek zauważył Melanie w oknie u tego pedofila i pokazał matce."-Mama, dlaczego Melanie mieszka teraz u tego pana?"Tak nam powiedziała moja znajoma...Policja aresztowała go,ale nie mając dowodów zwolnili go warunkowo. Pojechaliśmy natychmiast z córką do szpitala.Tam zrobiono badania i okazało się,że była wiele razy gwałcona... nie czekałam na wyniki DNA nasienia, po prostu, wróciłam do domu i zaczekałam na niego...resztę już znasz...
-Gdyby mi się coś takiego przytrafiło, pewnie tak samo bym postąpiła.-odezwała się All.
-Mel ma teraz 12 lat...to co przeszła przez tego bandytę będzie ją prześladowało do końca życia! Jak można było pozbawić pięknego dzieciństwa dziesięciolatkę?! Wiesz... na koniec rozprawy powiedziałam sędziemu,że nie żałuję tego co zrobiłam i jestem pewna, iż moja córka będzie mi za wdzięczna!-dodała więźniarka.
Dzwonek obwieszczający kolację, przerwał rozmowę kobiet. ustawione w szereg poszły na stołówkę.Miały za sobą kolejny dzień spędzony w Estrella...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...