środa, 7 sierpnia 2013

無名 Mumei. cz:21.

日本 Nihon  東京 Tōkyō Rok 2000



Po  przesłuchaniu,zaprowadzono aresztanta do jego celi. Portret pamięciowy człowieka,który zlecił zabicie mnie,był już wydrukowany. Nie powiedziałem nikomu o moim odkryciu tożsamości osoby z portretu. Nikt też nie zapytał mnie o to.

-Dostaliśmy namiary na miejsce spotkań ludzi z  bōryoku-dan ( tak,w Japonii formalnie nazywa się Yakuza ). -Tekanabo pokazał mi zapisaną kartkę.
-Zaraz tam pojadę.-powiedziałem.
Mój kolega zastanowił się chwilę i pokręcił głową.
-Jeszcze nie.Najpierw,musisz się przebrać, następnie rozejrzymy się za samochodem dla ciebie.Masz prawa jazdy?
-Tak,za to gotówki na wóz już nie...-odparłem.
Agent uśmiechnął się.
-Odliczę z twojej pensji!-zażartował.
W centrum handlowym panował nieustanny ruch.
-Wiesz,czego ci trzeba?-szturchnął mnie w bok Ryutaro.
Zaczęliśmy zakupy w butiku z markową odzieżą męską a skończyliśmy w salonie samochodowym. Na posterunek wracaliśmy,każdy swoim autem.
-Załatwię ci jak najszybciej dokumenty na wóz.Daj mi twoje prawa jazdy.-wyciągnął rękę,czekając.
Sięgnąłem do kieszeni i podałem mu o co prosił.Zaraz też zajął się formalnościami. Ja poszedłem do jego biura. W środku,moją uwagę zwrócił zapisany adres,pod który miałem się wkrótce udać.
"-Ciekaw jestem,czy ty też tam będziesz?"-pomyślałem o ojcu.
Otworzyły się drzwi i wszedł detektyw.
-Będziesz miał papiery na popołudnie.-powiadomił mnie.-Przez ten czas,pojedziemy razem i sprawdzimy,na ile prawdomówny jest mój informator.

Tymczasem w celi zatrzymanego mężczyzny...

"-Co ci mówiłem? Jak nie wrócisz do mnie z medalionem,zabiję cię! Pamiętasz?"-głos w jego głowie nie dawał mu spokoju,odkąd zamknięto go za kratami.Teraz był tak natarczywy,że chciał koniecznie czymś go zagłuszyć. Zakrył sobie uszy dłońmi i zaczął głośno krzyczeć:
-Nieee!!! Nie zabijaj!Błagam,przyniosę ci co tylko będziesz chciał!!!
Pilnujący więźnia strażnicy,wezwali lekarza.Zastrzyk,który podano mu,miał zadziałać po 20 minutach od wstrzyknięcia,ale poprawy nie było.Człowiek nadal zachowywał się jak obłąkany. Jego wrzaski denerwowały innych,przebywających w swoich celach mężczyzn.Nikt nie wiedział co dręczyło nieszczęśnika.
"-Zawołaj gliniarza!Powiedz,że źle się czujesz po zastrzyku..."-szeptał mu w umyśle prześladowca.Zapewne wiedział,że jego ofiara jest zmęczona ciągłym nagabywaniem.
-Straż!!! Pomóżcie mi!!!-na to wołanie zjawił się policjant.
Zobaczył,że aresztowany trzyma się za szyję i jest czerwony na twarzy.Bez zastanowienia,otworzył kratę.To wystarczyło symulantowi.Błyskawicznie znalazł się przy strażniku,chwycił go jedną ręką za gardło,podniósł i mocno przytrzymał,aż ten przestał się poruszać  Drugą ręką wyrwał mu z kabury pistolet.Upuszczając bezwładne ciało na posadzkę,cofnął się pod ścianę celi.
-Teraz będzie już cicho...-włożył sobie broń w usta i nacisnął spust.
***
Kasyno o tej porze świeciło pustką,tu życie zaczynało się nocą. Byli tylko krupierzy,barman i kilka kelnerek,którzy właśnie przyszli do pracy.Podeszliśmy do mężczyzny za kontuarem.
-Dzień dobry.Masz chwilę?-zagadnął uprzejmie Tekanabo.
Facet spojrzał na nas i skinął lekko głową,zerkając niepewnie na wahadłowe drzwi,dzielące bar od kuchni.Detektyw również spojrzał w tym kierunku.
-Możesz zaprosić do nas swojego szefa! Śmiało!-zachęcił  chłopaka.
-Fujin Mibōjin! (jap: pani Mibōjin!)-zawołał barman.Wyszła jakaś kobieta.Zobaczyła nas i odesłała go do kuchni.
-Czego panowie sobie życzą?-zapytała.
-Pomówić z właścicielem kasyna. Policja kryminalna Tōkyō. Detektyw Ryutaro Tekanabo! Mój partner Mumei!-przedstawił nas,pokazując swoją odznakę.-Zastaliśmy go?
Uśmiechnęła się,odgarniając do tyłu długie włosy.
-Zmarł na zawał rok temu...-powiedziała.-,Nazywam się Sadako Mibōjin. Po śmierci mojego męża,zostałam właścicielką tego wszystkiego.
-Wobec tego,będzie pani musiała z nami współpracować,jak również pani pracownicy.-oznajmił szefowej kasyna mój kolega.-Możemy gdzieś spokojnie porozmawiać?
Przeszliśmy do lokalu zarezerwowanego dla specjalnych gości. Tekanabo wyjaśnił pani Mibōjin,na czym będzie polegało jej współdziałanie z policją.
-Proszę tylko zapamiętać,że nikt nie może dowiedzieć się o naszym człowieku w kasynie,zrozumiano? Pani,będzie miała ochronę przed Yakuza a my zdobędziemy potrzebne nam informacje.Umowa stoi?-wyciągnął dłoń.Wdowa podała mu swoją.Wymienili uścisk i w tym samym czasie zadzwonił telefon detektywa.
-Tak.Zaraz będziemy!-rozłączył się i kiwnął na mnie.
-Musimy już iść.Dziękuję,że się pani zgodziła.Jest pani bardzo odważna.Ktoś od nas,będzie tu o dwudziestej.Do widzenia!-wyszliśmy na ulicę.
-O co chodziło?-spytałem.
-Mają już twoje papiery z rejestracji i nowego nieboszczyka w kostnicy.-rzucił Ryutaro, uruchamiając silnik toyoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...