-Mumei-san!-szef policji,cały w uśmiechach ściskał moją dłoń.-Dałeś nam robotę jak się patrzy! Groźni przestępcy są aresztowani,resztę członków Yakuza sypnęli nam ich ochroniarze czy księgowi.Jesteś wielki,człowieku!
Ryutaro także był zadowolony.
-Co masz w planach na najbliższe dni?-zapytał.
-Szczerze mówiąc,chciałbym stąd wreszcie wyjechać...-zacząłem.-Może do Hongkongu?-zastanowiłem się głośno.
-Mumei,mam pytanie,które nie daje mi spokoju...-Tekanabo zagadnął mnie niespodziewanie.
-Wal.-odparłem i pożałowałem.
-Co to za koleś jest,no wiesz,ta karykatura co ją znaleźliśmy na tym lotnisku?Skąd tam się wzięło takie okropieństwo?!-pytał bez końca detektyw.
Odpuściłem sobie odpowiedzi na wszystkie zagadnienia,poruszone w temacie przez kolegę.Pożegnałem się i wyszedłem.Słońce zaświeciło mi prosto w oczy, tak,że nie spostrzegłem kto na mnie nagle wpadł.
-Przepraszam,nie zauważyłem...-przyjrzałem się kobiecie i omalże nie krzyknąłem ze zdziwienia.
-To ja pana nie widziałam...-laska w ręce dziewczyny była dowodem,że nie kłamie.
-Czy wie pani,że jest podobna do mojej dawnej znajomej? Miała na imię Emiko i mogę przysiąc,że byłyście bliźniaczkami!-opowiedziałem jej naprędce o młodej barmance.
-Ja jestem jedynaczką,mam na imię Shimiko.-wyjaśniła.
-Mów mi Mumei.-przedstawiłem się.-Zapraszam cię na spacer i poczęstunek,jeśli chcesz.-zaproponowałem Shimiko.
-Dziękuję.Jesteś bardzo miły.To mój adres.-wyciągnęła zapisaną karteczkę.-Będę gotowa na godzinę 14.Do zobaczenia!-odeszła w swoją stronę.
Dzień był ciepły, umówiłem się na spotkanie z piękną dziewczyną,miałem mieszkanie i pieniądze na życie."-A propozycję pracy w Wydziale omówię na kolejnej randce z Shimiko..."-pomyślałem leniwie,patrząc w oślepiające mnie promienie słońca.
Koniec.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz