poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Cryptonym "Summer Rain" cz.: 3

" Ludzkość dąży wciąż na przód, ku nowocześniejszej zagładzie..."

Gdzieś w Europie. Rok 2115.

Świat nie był już takim, jakim znali go przodkowie. Roślinność jeszcze przetrwała, gorzej było ze zwierzętami, niektóre gatunki zostały wytępione przez "nowoczesnych".
Tym terminem NASA określali tych,którzy pomyślnie przeszli wszczepienie grupy bakterii "Renewable", do ich DNA.
Bakterie w ciągu półgodziny, zajmowały cały kod genetyczny i zaczynały się błyskawicznie rozmnażać, przejmując następnie ciało ludzkie jako własne. Te pasożyty żyjąc w innym organizmie, dawały mu ochronę - wszczepione człowiekowi, przedłużały życie, wzmacniały odporność  a w razie jakiegokolwiek zranienia, regenerowały tkankę.
Gdy naukowcy, przypadkiem odkryli ten szczep i przebadali pod kątem przydatności, byli pod wrażeniem. Zaczęła się nowa era, zaprzestano operacji, chemioterapii i innych zabiegów. Liczyło się, aby być na liście, do wszczepienia "Renewable". Niektórzy po zabiegu umierali. Zdarzało się, że w trakcie aplikowania, a czasami po miesiącu czy roku. NASA było zbyt zaślepione, by martwić się tymi, którzy nie przetrwali. Nikt nie badał ciał pośmiertnie. Nie chciano robić antyreklamy, przecież stworzono tak zwanych "nowoczesnych". Tych żyjących było przecież o wiele więcej, niż przypadków śmiertelnych.
Nie znano skutków ubocznych, posiadania w ciele tych mikroskopijnych organizmów. "Nowocześni", przechodzili na dietę wysokobiałkową, zapotrzebowanie na mięso było ogromne. Tylko, że oczywiście, każdy był przekonany, iż to zupełnie normalne zachowanie.
Po ucieczce dwojga ludzi, zmodyfikowanych genetycznie, sprawą zainteresowała się naukowiec Milla Lake. Skontaktowała się nawet z policją. Niewiele jej pomogli, bo bali się wtrącać w rządowe sprawy. A ona nadal nie przestawała zajmować się swoim prywatnym śledztwem, była przez to niebezpiecznie blisko wykrycia prawdy o "Summer Rain".

***
Afryka. Rok 2115.

Dotarli do niewielkiego lotniska. Mieli sporo szczęścia, samolot akurat stał na pasie. Hǔ, porozmawiał z pilotem. Ten nie był zachwycony, że jeden z pasażerów jest chory psychicznie, ale chłopak przekonał go.
-Niech pan mnie zrozumie, muszę zabrać mojego wujka do lekarza! Najlepiej lećmy od razu.
-Masz gotówkę?-zapytał przewoźnik.
-Zapłacę jak dotrzemy do szpitala.Sporo!-przekupywał faceta.-Ile bierzesz zwykle?
- 1000...-odparł tamten.
-Tysiąc w starych pieniądzach czy 1000 impulsów?-dociekał.-Dam dwa tysiące w banknotach a impulsów mogę dać nawet 2500,co ty na to? Po,zawiezieniu nas do miasta!-postawił warunek.
Pilot, był chytry na pieniądze i impulsy, zgodził się, chociaż bał się tego dziwnego, związanego typa. Lecieli w kierunku Europy, do dawnego Londynu, teraz nadano mu dumną nazwę Metropolis of Europe. Cała podróż odbyła się bez przygód, tak jak obiecał mężczyzna.
Już w M.E. stało się coś niespodziewanego. Dodger nie chciał wysiąść z samolotu. Zaczął się szarpać i wyrywać swojemu opiekunowi. Hǔ obezwładnił go i wyciągnął na zewnątrz. Podszedł do lotnika i spytał:
-Impulsy czy kasa?
-Chcę te 2500 impulsów.-usłyszał odpowiedź. Zdobył potrzebną należność i uregulował dług. Zawołał taksówkę i pojechali do szpitala. Tam przekazał nieprzytomnego człowieka.
-Jak długo jest w tym stanie?-zagadnął lekarz.
-Chwila!-klepnął mocno Dodgera w twarz, aż tamten zamruczał niezadowolony.
-Co pan wyprawia?!-krzyknął doktor.-To nie jest metoda!-oburzył się.
-Ale, jak widać działa!- pożegnał się i wyszedł czym prędzej na ulicę.
Zdążył odejść na sporą odległość, kiedy pod budynek szpitala podjechały radiowozy i kilka prywatnych samochodów, z których wysiedli rządowi agenci.
"-Ciekawe, czego wy tu szukacie?"-zastanawiał się, przyspieszając kroku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...