niedziela, 1 września 2013

Cryptonym "Summer Rain" cz.: 8

" Ludzkość dąży wciąż na przód, ku nowocześniejszej zagładzie..."

 Metropolis of Europe. Rok 2115.

Zadzwoniła do niego z samego rana.
-Nadal masz ochotę mnie walnąć?-powitał ją.
-Nie. Dzwonię, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. -był pewny, że uśmiechnęła, się gdy usłyszała jego słowa. -Przyjedź do mnie, do agencji, chcę żebyś coś zobaczył.
Po drugiej stronie, ciche westchnienie.
-Ok. O której się spotkamy?
Zerknęła na zegarek.
-Może być o 14?-spytała.
-Tak. -odpowiedział i rozłączył się.
"-Chyba nigdy nie zrozumiem facetów..."-zażartowała w myślach.
Poszła do swojego laboratorium. Wzięła probówkę oznaczoną "Hǔ" i dwie inne, z pierwszej wysączyła kroplę na płytkę i wsunęła pod okular mikroskopu. Obraz, jaki się pokazał, zastanowił kobietę. Erytrocyty miały jądra komórkowe, leukocyty były wolne od bakterii a trombocyty były w większej ilości. Pobrała drugą próbkę, włożyła do wirówki. Odczyt był zadziwiający. Krew posiadała właściwości ludzko-zwierzęce, mogła zmieniać się dowolnie w zależności od sytuacji, w jakiej znajdował się organizm, posiadający ją. A najważniejsze było to, iż  brakowało "Renewable"! Badania dwóch pozostałych probówek odsłoniły tajemnicę rodziny chłopaka i jego samego. Rodzice, mięli zmodyfikowaną krew jak ich syn, tyle, że u Hǔ, doszło do jeszcze jednej zmiany genetycznej, spowodowanej połączeniem dwóch komórek rozrodczych, podczas zapłodnienia. To dało w rezultacie, prawie niezniszczalnego człowieka.

Zegar wskazywał 13:30. "-Mam czas."-pomyślała."-Jeszcze tylko, jedno, małe doświadczenie i będę wiedziała wszystko!"
Z małego pojemnika, zebrała zakraplaczem trochę galaretowatej substancji. Igłą wpuściła odrobinę do krwi mężczyzny, tak samo uczyniła z pozostałymi. "Renewable", jakby tylko na to czekały, rozmnożyły się w jeszcze szybszym tempie, niż podczas badania, na zdrowej ludzkiej krwi. Odwirowanie wskazywało, że bakterie zaatakowały wszystkie komórki oprócz leukocytów. Te były zewsząd otoczone bakteriami, które nie mogąc przedostać się do wnętrza, wczepiały się w ich błonę komórkową. Coś jeszcze przykuło uwagę naukowiec. Po piętnastu minutach, czerwone ciałka miały aż  dwa małe jądra komórkowe. Gdy podawała zwierzęciu doświadczalnemu zakażoną próbkę, wszedł Hǔ.
-Powiedzieli, że cię tu znajdę.-przywitał się. -Co mam zobaczyć?
-Wstrzyknęłam bakterie temu biedakowi.-wskazała zwierzę.-Zobaczymy co będzie...
Stanął blisko klatki i obserwował. Żałował, że niewinna istota oddaje życie w doświadczalnej agonii. Zauważył podpisane probówki, wziął pierwszą z brzegu i zmełł przekleństwo w ustach.
-Obiecałaś! -podsunął Lake szkło przed oczy.-Wytłumacz mi skąd to masz i co zrobiłaś?!
Nie zdążyła, zwierzę zaczęło szaleć w klatce. Odeszli od niej oboje, patrząc jak zmienione bakteriami stworzenie, próbuje przegryźć pręty.
-Uciekaj! -zdążył krzyknąć do Milli. Ukryła się za drzwiami, nasłuchując co dzieje się w pomieszczeniu.
Tak jak w dżungli, człowiek po zastrzyku, zmienił się w zabójcę, tak teraz zwierzę stało się potworem. Zwarli się w śmiertelnym chwycie i runęli na posadzkę. Poczuł jak stwór wbija mu kły w ramię. Odczekał aż zwolni uścisk szczęk, oderwał go od siebie i rzucił o ścianę. Kudłacz na moment stracił zapał do walki, ale już po kilku sekundach znów złapał Hǔ za łydkę, rozrywając mięśnie. Wtedy chłopak zadał mu ostateczny cios. Łeb oderwany od ciała ostatni raz kłapnął paszczą...
Otworzył drzwi i utykając wycofał się z powrotem do zrujnowanego laboratorium. Usiadł ciężko na krześle. Naukowiec, była wstrząśnięta widokiem rozerwanego zwierzęcia.
-Zawołam kogoś, pomogą ci...-pochyliła się, chcąc obejrzeć rany.
-Zostaw! -powstrzymał jej dłoń. - Nie chcę twojej pomocy.-odchylił się na oparcie i znieruchomiał. Zdawał się być martwy.
Nie wierzyła własnym oczom. Ciało chłopaka, zaczęło się regenerować. Cały proces trwał jakieś pół godziny. Wszystkie skaleczenia znikały, zasklepiały się nie zostawiając nawet blizn. Po wszystkim zostały tylko strzępy zakrwawionego materiału w miejscach olbrzymich uszkodzeń na ramieniu i nodze.
Otworzył oczy.
-Od teraz, masz trzymać się z daleka od moich rodziców! -trzasnął drzwiami i odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...