- Odprowadzę cię.
- Dziękuję... Chociaż prawdę mówiąc, zanim pójdę do domu, chciałabym się jeszcze przejść...
- Jasne, czemu nie... Też przyda mi spacer, jestem najedzony po kokardę i czuję, że za moment pęknę! - zażartował. Tess roześmiała się.
-Twoi rodzice są bardzo mili, dziękuję za gościnę.
- Cała przyjemność po naszej stronie, myślę, że jeszcze kiedyś pozwolisz zaprosić się na jakąś przekąskę u mnie, co?
- Ależ oczywiście! Jeśli to nie będzie kłopot dla twoich rodziców?
- Możesz mi wierzyć, że nie! Polubili cię...i...
- Tak?
Pytanie Tess sprawiło, że się zaczerwienił. Uśmiechnęła się chcąc dodać mu odwagi.
- ...i ja też... ja też cię polubiłem. - zebrał się na odwagę. Ku jego zaskoczeniu, dziewczyna niespodziewanie pocałowała go w policzek i powiedziała:
- Chodźmy...czas na mnie...- dodała ze smutkiem.
Szli powoli, nie odzywając się do siebie już jakiś czas. Chciała mu opowiedzieć co musi każdego dnia przechodzić w domu, jak ją tam traktują ale bała się. Nie wiedziała, czy może mu zaufać na tyle, żeby zwierzyć się z najintymniejszych sekretów, które nieraz sprawiały, że płakała całą noc...
Danny też rozmyślał. Układał w myślach pytanie dotyczące grymasu bólu na ustach Tess, kiedy położył rękę na jej ramieniu. Czy to on sprawił je ból, czy raczej ktoś zrobił dziewczynie krzywdę. Nie dawało mu to spokoju. Zdecydował się w tej samej sekundzie co ona i razem odezwali się w tym samym czasie. Speszyli się oboje. Danny powiedział:
- Przepraszam, ty pierwsza...
Spuściła wzrok. Całe przekonanie o słusznej decyzji opowiedzenia mu wszystkiego, uciekło z niej jak powietrze z dziurawej opony. Pokręciła głową.
- Nie, nic się nie stało, możesz mówić...
- Ok. Miałem... To znaczy, chciałem cię o coś spytać w szkole...
- Śmiało...
- Co ci się stało rano w ramię? Widziałem, że niechcący sprawiłem ci ból, przepraszam...
- Nic nie szkodzi. Może kiedyś powiem ci o sobie jeśli będziesz miał chęć mnie wysłuchać...
- Oczywiście! Możesz na mnie liczyć! - cieszył się, że powoli zaczynała mu ufać. Chciałby by była jego przyjaciółką, a może nie tylko?...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz