Pół roku później...
- Tess! Zaczekaj! - podbiegł do koleżanki. - Mam pytanie...-uśmiechnął się tajemniczo. - Co robisz dziś wieczorem?
Dostrzegł, że płakała. Dotknął jej ramienia, aby ją pocieszyć ale odsunęła się. Jej usta wykrzywił lekki grymas bólu.
- Tess, co się stało? - zaniepokoił się zaistniałą sytuacją. Mógł się tylko domyślać, że wydarzyło się coś złego. - Po szkole zapraszam cię do siebie, poznasz moich staruszków. To są bardzo mili ludzie, wiesz? - starał się zainteresować dziewczynę.
Przemyślała propozycję chłopaka. "- W końcu wszędzie będzie mi o wiele lepiej, niż w tym koszmarnym domu..." Głośno zaś odparła:
- Dobra, po zajęciach, przed budynkiem szkoły? O 14 tak?
- O 14 ! - szkolny dzwonek przerwał tak dobrze zapowiadającą się rozmowę.
Autobus odjechał. Stali przed domem Danny'ego, tym razem tym prawdziwym, z kochającymi rodzicami, martwiącymi się o niego i przypominającymi, trochę krępującym zwrotem: " - Kocham cię!" - jak bardzo im na nim zależy...
- Zapraszam! - rzucił beztrosko.
- Nie wspominałeś o przeprowadzce... - popatrzyła na niego zaskoczona.
- To nic takiego, po prostu wróciłem do mojego domu, i tyle...
Słowa: " i tyle" zawierały w sobie te wszystkie emocje i przeżycia związane ze sprawą sprzed 10 lat. Ale nie chciał nikomu o tym mówić...
Weszli, rozmawiając o różnych interesujących ich tematach. W kuchni krzątała się Ginger.
- Cześć mamo! - wciągnął zapach pieczonego ciasta i oblizał się łakomie.
- Nie! Najpierw umyjcie ręce i zapraszam do stołu. - wypchnęła syna ze swego królestwa, śmiejąc się z jego oporu. - Idź mi stąd! A kiedy wrócisz z łazienki, pomożesz mi z zastawą, dobrze?
- Jasne, że tak! - cmoknął kobietę w policzek.
Po posiłku, Grace podała ciasto i herbatę. Tess wyglądała na mniej spiętą niż kiedy zobaczył ją na szkolnym korytarzu. Miała ładny uśmiech.
Wkrótce wrócił Jack. Przywitał się z rodziną i gościem, przeprosił ich, oddalając się, aby doprowadzić się do porządku po podróży.
Wieczorem rodzice Danny'ego, on sam i Tess grali w Scrabble. Normalna rodzinna atmosfera była tak niesamowita, że dziewczyna przestała rozmyślać o swoim domu, do którego postanowiła nigdy więcej nie wrócić...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz