niedziela, 17 listopada 2013

"Vademecum dla tych, którzy nie szukają drogi do nieba" cz. 4

Dostał wezwanie na taki a taki adres. Ostatni łyk kawy omal go nie udusił. Atak potężnego kaszlu zatrzymał go jeszcze na moment na posterunku. Jego koledzy oczywiście byli już na parkingu, wsiadając do samochodów, gotowi do akcji.
Po kilkunastu sekundach on też pędził z innymi, mijając osobówki, zwalniające na sygnały ich wozów. Dotarli na miejsce dość szybko.
W mieszkaniu panował zaduch, smród ciała i rozkładającej się krwi był porażający. Widząc tych, którzy już na schodach wyczuli odór, jak zakrywają usilnie usta i nos by nie zanieczyścić klatki schodowej, wpadł na pewien pomysł. Poprosił jakiegoś sąsiada ofiary, by mógł opłukać się chłodną wodą i poprosił o rozcieńczenie łyżki stołowej octu z dwoma łyżkami wody. Nasączył roztworem spory ręcznik i dopiero przyłożył go sobie szczelnie do twarzy. Wszedł do pomieszczeń, które wynajmował zabity mężczyzna. Rozejrzał się i ruszył na przeszukiwanie pokoi. Zwłoki były w jednym z trzech, posadzone przed włączonym telewizorem. Chwycił kapę z łóżka i delikatnie przykrył zmarłego. Stojąc nadal przy fotelu nieboszczyka, zobaczył na szafce gruby ciemnogranatowy tom. Zainteresował się nim. Przeczytał tytuł i obejrzał spodnią okładkę, powiódł wzrokiem po streszczeniu i nie otwierając jej nawet, ukrył książkę pod koszulą na plecach. Z zewnątrz nikt się raczej nie domyśli, iż wyniósł coś z mieszkania ofiary morderstwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...