Teraz polecił im zaczekać u stóp góry, tylko Piotr, Jan i Jakub poszli z Yeshua. Nikt nie przeczuwał niebezpieczeństwa.
Pan z Apostołami wszedł do Getsemani i powiedział:
- Proszę, usiądźcie tu i starajcie się czuwać... Módlcie się byście nie ulegli senności... Gdyby coś się miało wydarzyć, zawołajcie mnie...
Dały się słyszeć szybkie kroki na ścieżce. Odwrócili się zaciekawieni. To stary Joshua przyszedł do Mistrza. Teraz niepewny, czy dobrze zrobił, stał za trójką Apostołów, lekko zmieszany.
Piotr odezwał się:
- Miałeś być na dole... proszono cię o to.
Jan wziął mężczyznę w obronę:
- Przestań... Joshua jest też uczniem Pana, niech zostanie.
Yeshua milczał. Jan dostrzegł, że jest przygnębiony i bardzo blady.
- Nauczycielu, czy coś się stało?
Ciche westchnienie, jakby szloch wydobyło się z ust Pana.
- Smutna jest moja dusza aż do śmierci... Czuwajcie tu i módlcie się, ja pójdę tam, do ogrodu i pomodlę się na osobności...
Joshua usiadł w połowie ścieżki wiodącej do centralnej części oliwnego gaju.Czuwał.
Jezus czuł wewnętrzny ból, tak silny, że na twarz wystąpiła krew nie pot. Jako Syn Jedynego Boga, wiedział co szykują ludzie za jego dobroć i czyny pełne miłości. Wiedział i... bał się...
Próbował ubrać w słowa modlitwy, to co odczuwał całym sobą, ale te wszystkie emocje zmuszały Go niejako do milczenia... Udręka stawała się ponad Jego człowiecze siły. Podniósł się i omal nie przewrócił na ziemię, był słaby.
Przyszedł do Apostołów. Ich widok, rozciągniętych na trawie, śpiących spotęgował strach. Nie mógł liczyć nawet na najbliższych Mu towarzyszy. Mijany starzec, spał także. Nie budząc nikogo, odszedł w to samo miejsce. Pokornie pochylił się do ziemi.
- Abba... Jeśli chcesz, oddal ode mnie ten kielich... Nie moja wola, ale Twoja niech się stanie...
Ojciec nie pozostał głuchy na modlitwę ukochanego Syna. W Getsemani, w miejscu, gdzie klęczał Yeshua błyszczał blask Anioła, który przyszedł pocieszyć Mistrza. Trwali tak dłuższy czas.
Tymczasem Jonatan obudził swego ojca.
- Ojcze nie ma Judasza! Ojcze obudź się!
- Jako to?! Co?! - przeraził się krzyku strzec.
- Judasz zniknął! - Jonatan był pełen obaw. - Jakub, Piotr i Jan zignorowali mnie, i zasnęli ale my musimy działać!!!
Natychmiast poderwał się z ziemi. Wyszli zostawiając śpiących Apostołów.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz