Biegła przez ulice, nie lubiła moknąć. Spóźniła się na autobus z własnej winy, matka musiała wcześnie wyjść do pracy a ona najzwyczajniej w świecie, wyłączyła budzik zaraz po pierwszym dźwięku. Wczesne wstawanie było dla niej nie do zniesienia. Jak dla każdego nastolatka.
Coś leżało pod ścianą jednego z domów. Minęła już to miejsce, ale wiedziona ciekawością, zawróciła.
- Oh... Ktoś to pewnie zgubił...- przetarła rękawem zmoczoną okładkę i przeczytała tytuł: - "Vademecum dla tych, którzy nie szukają drogi do nieba."
Ruszyła dalej, niosąc ze sobą książkę. Zdążyła przed pierwszym dzwonkiem. Usiadła w ławce i położyła tom na kaloryferze. Kiedy znów rozbrzmiał sygnał na przerwę, zebrała swoje rzeczy i wyszła na następne zajęcia. Vademecum zostało w klasie.
-Ty patrz, ktoś to zostawił! - położył przed sobą pokaźny podręcznik. - Jakieś badziewie... "Vade..."- spróbował odczytać napis.
- Zostaw, może jest komuś potrzebna! - dziewczyna wyciągnęła rękę po znalezisko.
Chwilę droczył się z koleżanką, w końcu znudzony, otworzył książkę. Jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia.
- Co w niej jest? - nastolatka zajrzała chłopakowi przez ramię.
- Haha! Wybrakowana! - zaśmiała się. - Radzę odłożyć ją na miejsce, jej właściciel na pewno będzie jej szukał.
- A ja mówię, że zostawił ją tu, żeby się jej pozbyć! Jest moja!
- Co z nią zrobisz? Nie czytasz nic, co nie jest wyświetlane bezpośrednio przed twoim nosem! Już wiem, ta jest w sam raz dla ciebie - ma puste kartki! - odparła uszczypliwie.
- Skoro nic w niej nie ma, sam napiszę dla niej treść! To będzie bestseller! Zobaczysz! I wszyscy będą mi zazdrościć mnóstwa kasy!!!
Wejście profesora zakończyło rozmowę, vademecum odłożono na parapet okna.
Przeszukała całą klasę. Przy szatni zobaczyła szkolnego woźnego i poprosiła aby, gdy znajdzie granatową książkę, oddał ją jej. Mężczyzna pokiwał siwiejącą głową.
Znalazł vademecum w jednej z pracowni na parapecie. Gdy dotknął go, poczuł jakiś dziwny niepokój. Odwrócił się, czując na sobie świdrujące spojrzenie ale nikogo nie zobaczył. Wziął z sobą egzemplarz i gasząc światła, wyszedł.
Wrócił do mieszkania z niebieską książką.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz