Dzień pierwszy.
Kupiła bilet na samolot, nie czekając na Jeana, zostawiła mu wiadomość na nocnym stoliku.
"Jean nie szukaj mnie. Mam możliwość zacząć nowe, lepsze życie, ale nie ma w nim miejsca dla ciebie. Helen."
Gdy była na lotnisku, zadzwoniła raz jeszcze do Kurta. Odebrał po dłuższym czasie.
- Jestem już na lotnisku...
- To dobrze, nie mogę się ciebie doczekać. Jeszcze jakieś siedem godzin dzieli nas od spotkania. Będę czekał na ciebie w moim BMW przed budynkiem lotniska, ok?
- Ok. Do zobaczenia.
Miękki głos mężczyzny sprawił, iż poczuła się znów nastolatką, lubiła mieć "motyle w brzuchu", kiedy się zakochała. Tak było teraz.
Była już noc, wyszła przed gmach, lecz na umówionym miejscu nie zastała BMW. Zaniepokoiła się.
"- Przecież powinien być, powiedziałam mu o której będę."
Nikt nie odebrał jej połączenia... Zegarek w komórce pokazywał północ.
Dzień drugi.
- Należy się trzydzieści pięć dolców. - niechlujny kierowca, przerzucił wygasłego papierosa z jednej strony ust na drugą. Przyglądał się ładnej kobiecie. Podała mu jak najprędzej banknot.
- Reszta dla pana. - zebrała swoje rzeczy i trzasnęła ze złości drzwiami. - Faceci!!! A żeby was!!!
Taksówkarz słyszał gniewne krzyki byłej pasażerki. W odpowiedzi wystawił na pożegnanie środkowy palec i ruszył z piskiem opon.
W pięknej willi trwało akurat przyjęcie. Nie była pewna, czy aby jest pod właściwym adresem. Zadzwoniła do drzwi. Otworzył jej ktoś z gości. Widząc Helen na progu, myślał, że jest jedną z zaproszonych, zaprosił ją do wejścia.
- Czy tu mieszka Kurt Hatchet?- spróbowała przekrzyczeć głośną muzykę. Chłopak wskazał na uszy i pokręcił głową, co miało zapewne znaczyć, że nic nie rozumie oprócz hałasu wielu decybeli. Znalazła się w środku. Chodziła chwilę, rozglądając się po obecnych, szukała swojego znajomego. Poczęstowała się drinkiem i usiadła na kanapie w salonie. Niespodziewanie ktoś zakrył jej oczy dłońmi.
- Ciekaw jestem czy mnie pamiętasz? - przyjazny głos należał do Kurta. - Dobrze cię widzieć. - dodał, puszczając Helen. Usiadł przy niej. Ich rozmowa zeszła na czasy szkolne.
- Zapraszam cię do mojego gabinetu. Pokażę ci nasze zdjęcia, zachowałem je na taką właśnie okazję.
- Z przyjemnością. Mam już trochę w czubie i chętnie opuszczę twoich gości.
Dalsza cześć nocy upłynęła im w intymnej atmosferze sypialni...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz