piątek, 22 listopada 2013

"Vademecum dla tych, którzy nie szukają drogi do nieba" cz. 10

Dzień pierwszy.
Kupiła bilet na samolot, nie czekając na Jeana, zostawiła mu wiadomość na nocnym stoliku.
"Jean nie szukaj mnie. Mam możliwość zacząć nowe, lepsze życie, ale nie ma w nim miejsca dla ciebie. Helen."
Gdy była na lotnisku, zadzwoniła raz jeszcze do Kurta. Odebrał po dłuższym czasie.
- Jestem już na lotnisku...
- To dobrze, nie mogę się ciebie doczekać. Jeszcze jakieś siedem godzin dzieli nas od spotkania. Będę czekał na ciebie w moim BMW przed budynkiem lotniska, ok?
- Ok. Do zobaczenia.
Miękki głos mężczyzny sprawił, iż poczuła się znów nastolatką, lubiła mieć "motyle w brzuchu", kiedy się zakochała. Tak było teraz.
Była już noc, wyszła przed gmach, lecz na umówionym miejscu nie zastała BMW. Zaniepokoiła się.
"- Przecież powinien być, powiedziałam mu o której będę."
Nikt nie odebrał jej połączenia... Zegarek w komórce pokazywał północ.

Dzień drugi.
- Należy się trzydzieści pięć dolców. - niechlujny kierowca, przerzucił wygasłego papierosa z jednej strony ust na drugą. Przyglądał się ładnej kobiecie. Podała mu jak najprędzej banknot.
- Reszta dla pana. - zebrała swoje rzeczy i trzasnęła ze złości drzwiami. - Faceci!!! A żeby was!!!
Taksówkarz słyszał gniewne krzyki byłej pasażerki. W odpowiedzi wystawił na pożegnanie środkowy palec i ruszył z piskiem opon.
W pięknej willi trwało akurat przyjęcie. Nie była pewna, czy aby jest pod właściwym adresem. Zadzwoniła do drzwi. Otworzył jej ktoś z gości. Widząc Helen na progu, myślał, że jest jedną z zaproszonych, zaprosił ją do wejścia.
- Czy tu mieszka Kurt Hatchet?- spróbowała przekrzyczeć głośną muzykę. Chłopak wskazał na uszy i pokręcił głową, co miało zapewne znaczyć, że nic nie rozumie oprócz hałasu wielu decybeli. Znalazła się w środku. Chodziła chwilę, rozglądając się po obecnych, szukała swojego znajomego. Poczęstowała się drinkiem i usiadła na kanapie w salonie. Niespodziewanie ktoś zakrył jej oczy dłońmi.
- Ciekaw jestem czy mnie pamiętasz? - przyjazny głos należał do Kurta. - Dobrze cię widzieć. - dodał, puszczając Helen. Usiadł przy niej. Ich rozmowa zeszła na czasy szkolne.
- Zapraszam cię do mojego gabinetu. Pokażę ci nasze zdjęcia, zachowałem je na taką właśnie okazję.
- Z przyjemnością. Mam już trochę w czubie i chętnie opuszczę twoich gości.
Dalsza cześć nocy upłynęła im w intymnej atmosferze sypialni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...