niedziela, 24 listopada 2013

Przyjaciel... cz.3


Wracał do domu szczęśliwy jak nigdy dotąd. Jego radość miała wiele powodów, Yeshua, młody Nauczyciel poprosił jego i Lewiego aby towarzyszyli Mu jako uczniowie. Lewi od razu przystał na prośbę Mistrza, ale on musiał wrócić do dzieci, chciał im ofiarować zarobione na targu pieniądze i przekazać im dobre wieści.
Dolina Bet She'an była już niedaleko.

- Jonatanie! Sophio! Wróciłem! - zawołał od progu.
Na powitanie wybiegła córka.
- Shalom ojcze!
- Shalom, moja droga! A gdzie Jonatan?
- Jest jeszcze na polu...- w jej głosie zgasła radość.
- Czy stało się coś złego? - spytał zaniepokojony.
- Kiedy ciebie nie było, mieliśmy tu plagę szarańczy... Nasze plony zostały zniszczone... Teraz Jonatan musiał zająć się oraniem pola i sianiem nowego ziarna. Powiedział, że do zimy powinniśmy zdążyć ze zbiorem.
- Nie martw się, proszę Sophio. Na targu udało mi się sprzedać cały towar, więc macie pieniądze. A i wasz wuj Lewi podarował co nieco. Zobacz co tu mam.
Podeszli oboje do ławy, oparł na niej tobołek, który niósł ze sobą. Teraz rozwiązał płachtę i wykładał podarki od przyjaciela. Były tam bukłaki wina, mąka, przaśne placki, owoce... Córka była zaskoczona.
- Sophio, zapakuj mi cztery placki i trochę owoców, ja trochę odpocznę a potem pójdę do Jonatana, pomóc mu w pracy. W domu zaczerpnął do nowego bukłaka chłodnej wody i powiesił na ścianie przy wyjściu. Usiadł na niskim zydlu i westchnął.
"- Gdybyś był ze mną Panie, wiedziałbyś, że teraz nie mogę chodzić z Tobą jako uczeń. Muszę pomóc moim dzieciom."- przymknął na moment oczy.
Przyśnił mu się sen.
Oto był na polu ze swoim młodszym synem. Praca szła im z dużym trudem, choć wykonywali ją wspólnie. Aż do wieczora zeszło im obsiewanie. Byli obaj tak wyczerpani, że zostali na noc pod niskim zadaszeniem. Spali twardo. Obudziło ich dopiero jasne, południowe słońce. Przecierali zaspane oczy i nagle ujrzeli młodziutkie pędy posianych ziaren. Przed nimi było zielone pole, pełne rosnących nowych zbóż. Cieszyli się tak bardzo, że aż się przebudził.
"- Cóż za dziwny sen... Ciekaw jestem co może oznaczać?"- pomyślał.
Wstał szybko, wziął przygotowane jedzenie i poszedł na swoją rolę.

Po zakończeniu pracy, Joshua i jego syn, podziękowali Bogu za dobrze wypełniony obowiązek, po czym ojciec odezwał się do chłopca:
- Czy, gdybym ci powiedział, że Nauczyciel poprosił mnie abym Mu towarzyszył w Jego podróżach, co byś mi odpowiedział?
- Jan?
- Nie. Jan Chrzciciel, On... Herodiada podstępnie kazała Go zabić. Tak opowiedział mi Lewi...
- To jaki znów wolnomyśliciel? - dopytywał Jonatan.
- Ma na imię Yeshua. Widziałeś Go na chrzcie...
- To On jest teraz nauczycielem? A ty, ojcze masz być Jego uczniem?
- Tak.
- Moja siostra już wie?
- Nie, tobie pierwszemu powiedziałem. Co ty na to?
- Sądzę, że Sophia będzie tego samego zdania co ja... Ruszamy z tobą i twoim Mistrzem!
Był zbyt przejęty odpowiedzią udzieloną przez młodsze dziecko. Nie odpowiedział już nic, tylko chwycił nastolatka w objęcia i ucałował.
Miesiąc później.
Dowiedział się gdzie teraz przebywa młody Nauczyciel. Cała trójka przygotowała się do drogi. Joshua umówił się z pewnym gospodarzem, że w zamian za podwiezienie ich do Nazaretu dostanie ich pole. Mężczyzna oczywiście, zgodził się na taki interes.
Z Nazaretu było już blisko do Góry Tabor. Tam mogli spotkać Yeshuę i Jego Apostołów.
Odnaleźli ich bez trudu, tak jak wszędzie,tak też tutaj, Mistrz wzbudzał zainteresowanie ludzi. Widząc przed sobą ludzką masę, ominęli tłum i podeszli do Nauczyciela, wchodząc boczną ścieżką na szczyt.
- Shalom Panie! Oto moje dzieci. - przywitał się także ze wszystkimi przebywającymi na górze. Sophia i Jonatan witali się i odpowiadali na pytania.
Przed południem, Yeshua zaczął mówić do zebranych. Słowa, które usłyszano zdumiały wszystkich. Brzmiały jak modlitwa za nich wszystkich...
-Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. 
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. 
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. 
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. 
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...