Rok później.
-Nina! Niiinaaa!!! -krzyknął najgłośniej jak potrafił. Bawiło go drganie w gardle jakie powstawało, kiedy dla zabawy zaczynał wykrzykiwać na cały głos czyjeś imię lub jakieś nowo poznane słowo.
Oboje przyzwyczaili się do jego tak odmiennego, chociaż, trochę bardziej przypominającego ludzkie zachowania. Umiał powiedzieć z sensem jedno, dwa zdania, rozumiejąc co właśnie powiedział. To był ich wspólny sukces, na który tak długo czekali.
Nie od razu chciał mówić. Nakłaniali go do tego różnymi metodami. Czasem były to jakieś ulubione przedmioty, smaczne kąski, bądź też nawet upragnione spacery. Za każdy powiedziany wyraz była nagroda. Mały Pazur nienawidził ubrań. Jeżeli tylko mógł, wolał chodzić po domu w samych spodenkach, które na początku jego edukacji można było znaleźć w różnych, najdziwniejszych miejscach, tylko nie na ciele nastolatka. Umiejętności ubierania się i chodzenia w ubraniu także wyuczyli chłopca sposobem. Ile było przy tym śmiechu! W końcu zrozumiał, że musi mieć nieraz jakiś ubiór i szalone ucieczki ustały. Czas i mnóstwo lekcji zrobiły swoje. A teraz mogli wreszcie przedstawić go swoim przełożonym.
Komisja składająca się z różnych sądowych i socjalnych urzędników przybyła do ich wynajmowanego domu aby zobaczyć efekty pracy dwojga naukowców. Nina powitała gości i zaprowadziła do salonu. Pytaniom nie było końca. Nagle do uszu obecnych doszedł krzyk. Zdziwieni patrzyli na schody, na których pojawili się Sebastian i Xiǎo Zhǎo.
-Niiinnnaaa!!! -wykrzykiwał Mały.
-Nina podejdź do nas, on się boi tych ludzi. -Sebastian trzymał chłopaka za rękę.
Tancy przyszła i objęła ramieniem Zhǎo, przytulił się ufnie i w trójkę zeszli wreszcie do zebranych.
-Czy on jest zdrowy? -zapytała jedna z kobiet. -Chodzi o to, czy jest sprawny umysłowo. -wyjaśniła.
-Tak. Wszystkie badania, które mogliśmy z kolegą wykonać dają dobre wyniki, wskazujące, że jest niebywale inteligentny. Może sprawiać wrażenie, że daleko mu do doskonałości ale my z panem Crocery wiemy, iż to zachowanie jest wpojone przez zwierzęcą mamkę.
-Czyli można sprawić, że będzie normalnie funkcjonował w społeczeństwie? -mężczyzna poczekał, aż jego tłumacz powie wszystko do końca i ciągnął dalej: -Zależałoby nam też bardzo, gdybyśmy mogli poobserwować go na podwórzu przed domem. Tam był, o ile pamiętam pies przy budzie...
Sebastian przerwał rozmówcy:
-Ma szanowny pan rację, był.
Tłumacz powtórzył, chiński urzędnik socjalny był zaskoczony:
-Co się stało, uciekł? Myślałem, że taki duży pies nie będzie się bał młodego chłopaka... Miałem nadzieję, że się zaprzyjaźnią, Rubin nie był agresywny.
-Było trochę inaczej. Otóż nasz podopieczny go... no wiecie państwo...-pociągnął wskazującym palcem dookoła szyi. Na jego gest, ludzie spojrzeli na Xiǎo zmieszani. Nie mieściło im się w głowach, że mógł tak po prostu zabić psa.
-Proszę, chłopak teraz nie jest już agresywny, pozostał nieufny do obcych ale agresję udało się nam prawie wyeliminować.
Mały Pazur chodził spokojnie po placu przed domem. Usłyszał nieznany dźwięk i zbliżył się do urzędnika, przyglądając się z ciekawością co robi. Mężczyzna speszył się widząc jak natarczywie mu się przypatruje, sięgnął po zapalniczkę, zapalając cygaro. Pazur był tak bardzo przejęty tym co właśnie zobaczył, że sięgnął po tkwiący w ustach człowieka przedmiot i wyjął mu z ust. Wszyscy obserwowali go z zapartym tchem.
-Niech pan łaskawie przetłumaczy temu panu, żeby pozwolił chłopcu obejrzeć jego własność. -Nina zwróciła się do tłumacza.
Tamten szeptem szybko wytłumaczył jak ma postąpić i urzędnik trochę się odprężył.
Trzymał w dłoniach to dziwne coś, oglądając ze wszystkich stron. Palce trafiły na jeden z końców gdzie podstępnie zaczaił się ogień. Sparzył rękę i omal nie upuścił rzeczy na ziemię. Chwycił cygaro zanim dotknęło podłoża. Usłyszał głosy zadowolenia. W końcu zawiedziony, oddał je Ninie.
-Nina! -krzyknął uśmiechając się szeroko. -Twoje! -wręczył jej tlące się cygaro i stanął z boku, liżąc oparzenie na skórze.
Ludzie zaczęli bić brawo. Podobało się im zachowanie młodego mężczyzny. Tancy oddała własność urzędnikowi a on wygasił je i schował, mówiąc:
-Zatrzymam to na pamiątkę naszego spotkania. Na dziś to wszystko, macie jeszcze mnóstwo do nauki ale i tak postępy tego chłopca są zaskakujące! Brawo! Życzymy powodzenia, a przyszła wizyta będzie dopiero, gdy sami państwo zdecydujecie, że wasz uczeń jest gotowy zdać kolejny egzamin w swoim życiu. Do widzenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz