środa, 18 września 2013

OBCY cz:7



Nina nie wierzyła, temu co widziała. Rany pokryte czerwiami much w różnych stadiach rozwoju, rany po mocnych szczękach dzikiego zwierzęcia. Głębokie sięgające niemal kości. Rozdrapana skóra, gdzieniegdzie pazury otworzyły mięśnie i można było zauważyć bladoniebieskie jelita. Chłopak ledwie żył, gorączka i utrata krwi doprowadziły go do granicy śmierci.
-Musimy go stąd wziąć. Sebastian, pomóż mi. -delikatnie uniosła go i podłożyła koc pod ciało. Podnieśli go bez trudu, jakby był kilkuletnim maluchem a nie prawie dorosłym mężczyzną.
-Zauważyłeś, że jest lżejszy niż zdrowy nastolatek w jego wieku? -powiedziała zaskoczona Tancy.
-Tak, ale to tylko dlatego, że składa się z samych mięśni. Nie ma w nim ani grama niepotrzebnego tłuszczu. -patrzył na nieprzytomnego z lekką zazdrością.
Miał 28 lat, wspaniałą pracę i był z tego dumny. Jednak odkąd zaczął pracować dla ważniaków z wyższych sfer, nie miał czasu na treningi. Przybrał nieco na wadze i nie wyglądał już tak szczupło jak kiedyś, stąd to uczucie zazdrości.
Nina również zwróciła uwagę na muskuły chłopaka. Crocery spostrzegł dziwny grymas na jej twarzy. "-Może także pomyślała o tym, że daleko jej do takiej rzeźby ciała?"-zastanowił się Sebastian.
-O czym myślisz? -zapytał głośno.
-Czy on z tego wyjdzie? Szkoda mi go, wiesz...On nie jest tym, kogo szukamy, prawda? -pytaniom nie było końca.
-Nie byłbym, na twoim miejscu, tego taki pewien. Sama widzisz, że nie wygląda jak przeciętne dziecko w jego wieku. Ma może z 15 lat, może więcej, zauważyłaś co on ma zamiast włosów? A jego ubranie? Nie wierzę, że zostawił je na brzegu rzeki, bo tam byliśmy i niczego takiego tam nie było. Sam wpadł w nasze ręce, przez ten wypadek.
Otworzył na chwilę oczy. Czuł miarowe kołysanie, przez mgłę widział niebo, przesuwające się konary wysoko nad jego głową. Spróbował podnieść się ale nie dał rady.
-Sebastian...-szepnęła Nina. -Sebastian, patrz...-stanęła, wstrzymując marsz.
Odwrócił głowę i prawie krzyknął. Kobieta dała mu znak, żeby się nie ruszał. Wpatrywał się w chłopca i bał się tego co może się za chwilę wydarzyć.
Parominutowe odzyskanie świadomości sprawiło, że zaczęło docierać do niego, że coś jest nie tak. Patrzył przytomniej, gorączka był mniejsza, umysł zaczynał przetwarzać fakty. Jego ręce dotknęły czegoś miękkiego, to było naokoło niego. Zerwał się w oka mgnieniu przewracając na ziemię, zaplątawszy stopą w tkaninę. Trzymający go ludzie, puścili koc, pozwalając na ucieczkę. Pobiegł przed siebie. Naukowcy wiedzieli co robią. Maligna wróciła szybko, idąc za chłopcem natknęli się na niego zaledwie parę metrów dalej od miejsca, w którym się ocknął. Położyli go na powrót w kocu i nieśli dalej do samochodu, zostawionego na asfaltowej drodze prowadzącej do wsi.
-Będziemy musieli go związać i założyć knebel. Jeśli to samo co na drodze, stanie się z nim w aucie, wypadek mamy murowany. -ostrzegł Sebastian.
Nina pokiwała głową, chociaż sama nie miała serca aby sprawiać dziecku dodatkowy ból zakładając więzy. Wiedziała, że to dla bezpieczeństwa ich wszystkich. Kiedy widziała go oddalającego się, zrozumiała - nie był do końca człowiekiem i nie był też zwierzęciem. Zawieszony pomiędzy dwoma naturami, wyobcowany w obu środowiskach, był dzikim człowiekiem. Pierwotne instynkty w jego umyśle były jedynym językiem jaki znał. Krępując chłopaka miała w oczach łzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...