"...życie to lekcja, zadana nie tylko teraźniejszości..."
Było już późno. Pielęgniarka, zajrzała do nieprzytomnego pacjenta, zmieniła kroplówkę i zapisała coś w notesie, zerkając na monitor respiratora. Wyszła, i szeptem przekazała Robertowi i policjantowi, że dziewczyna śpi na krześle.
-Proszę mi pozwolić, wziąć moją siostrę do domu. Nie wyrządziła nikomu krzywdy, chciała być przy swoim znajomym, to wszystko...-zwrócił się do stróża prawa.
-Zgodnie z przepisami, nie powinienem godzić się na pana prośbę, ale widzę, że sytuacja jest szczególnie delikatna, więc aby nie robić, niepotrzebnie zamieszania, wracam na posterunek. Pan, natomiast, po powrocie z siostrą do domu, zadzwoni do mnie, ok?
-Tak, oczywiście. Dziękuję za wyrozumiałość.-powiedział Robert.
Zastał Cathy, tak jak powiedziała pielęgniarka.
-Catherine, jedźmy do domu. Jutro, będziesz mogła przyjechać do Iana, jeśli poczuje się lepiej. Teraz nie można mu przeszkadzać. -ujął dziewczynę za ramię.
-Nie przeszkadzam Robercie, nie Ianowi. Wiem o tym.
Po powrocie, dał znać na posterunek, że wszystko poszło dobrze.
***
"Biegł za nią dłuższy czas. Zmęczenie dawało się we znaki, ale ona był nieugięta. Ani na moment nie zwolniła, by mógł zrównać z nią krok. Już myślał, że ją zatrzyma, zapyta kim jest i dlaczego przed nim ucieka, ale kobieta ciągle wymykała się mu, jakby była duchem.
-Stój! Zatrzymaj się, proszę! -wołał, łapiąc z trudem oddech.
Nagle, przeniósł się do jakiegoś miasteczka. Przeciskał się przez tłum ludzi, nie wiedząc po co. Coś kazało mu tak postępować. Zatrzymał się przed domem. Przez połamane drzwi widać było bałagan i jakąś kobietę, leżącą na podłodze. Wszedł i rozpoznał Catherine. Wziął dziewczynę na ręce a ona otworzyła oczy.
-Matthew, jestem ci wierna, kochany... On wziął mnie siłą, broniłam się. Był silniejszy ode mnie...-zachłysnęła się, purpurowa strużka ukazała się w kąciku jej ust.
Dopiero teraz zobaczył swoje ręce zbroczone krwią, obficie wypływającą z rany w klatce piersiowej Cathy.
-Ciii... nic nie mów.
Przed chatą ludzie podnieśli krzyk.
-Zabił żonę! Morderca! - słychać było wokół.
Ranna kobieta, znów się odezwała:
-Matt, tak bardzo cie kocham...-to były ostatnie słowa, które usłyszał. Ciało zwiotczało w jego ramionach. Ułożył je delikatnie na ziemi. I wtedy poczuł uderzenia, spadających na niego kamieni. Mieszkańcy miasta, dokonali na nim linczu..."
***
Do reporterów, czekających pod szpitalem dotarły nowe wieści o samopoczuciu Iana Ausdauera. Oto, otworzył oczy i jest świadomy. Gdyby nie blokady policyjne, paparazzi, runęli by szturmem do środka, żeby zdobyć chociaż jedno ujęcie, gwiazdora.
Catherine również dowiedziała się o tym i nalegała ze łzami w oczach aby ktoś z rodziny zawiózł ją do aktora. Nikt nie chciał spełnić jej próśb.
W porze obiadu, rodzina Myslowskich, spostrzegła, że Cathy nie ma w domu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz