wtorek, 24 września 2013

OBCY cz:10


-Sebastianie! -zawołała naukowiec.
Mężczyzna przyszedł, przecierając zaspane oczy. Spojrzał przez szybę w drzwiach, osłoniętą metalową siatką i zobaczył jak Xiǎo Zhǎo obejmował i przytulał o siebie dużego, pluszowego tygrysa. Zaglądał mu co chwila w oczy i rozglądał się wystraszony.
-Fajnie wygląda z tym miśkiem, prawda? -Nina nie kryła dumy ze swojego pomysłu. -Wiesz co zrobił z innymi zabawkami?
-Nie.
-Wrzuciłam mu najpierw trzy małe, pluszowe zwierzęta: kota, psa i krokodyla...
-Krokodyla? -uśmiechnął się do niej Crocery.
-To akurat, dostałam w hotelowym sklepie i mu przyniosłam. -odparła Nina. -Potem, zadzwoniłam do paru sklepów i poprosiłam o przywiezienie mi kilku innych, większych pluszaków. Przyjechał ten tygrys, koń na biegunach i tamten misiek, który czeka na swoją kolej.
Sebastian zobaczył sympatycznego zwierzaka, siedzącego wygodnie na kanapie. Neuropsycholog mówiła dalej:
-Wszystkie zostały rozerwane na strzępy jak nasz Rubin.
-Co? -zapytał zamyślony Sebastian. -Przepraszam, zastanawia mnie, czemu jest taki przestraszony? Zauważyłaś?
-To się stało, kiedy w jego pokoju położyłam tego tygrysa... Najpierw go obwąchał jak żywe zwierzę, następnie chwycił go i tak jest do teraz...

Ci, którzy go więzili, dawali mu duże porcje mięsa, pozwalając zjeść wszystko. To było dość dziwne zachowanie, matka, jeśli coś upolowała, nie dzieliła się z nim. Te istoty robiły coś wręcz odwrotnego - sami oddawali mu swoje zdobycze. Na początku warczał i rzucał się na połacie wołowiny czy inne mięso, zabierał je w najdalszy kąt i odganiał intruzów. Po jakimiś czasie przywykł do widoku dwóch istot, już spokojniej reagował na podawane mu z rąk kości z mięsem. Potrafił odróżnić, komendę dawaną ręką i głosem. Na słowo "-nie!" , przysiadał na ziemi i czekał na, to co miało wydarzyć się za chwilę. Na wyciągnięcie dłoni odruchowo cofał się i węszył, czasami warcząc cicho ale już nie atakował jak dawniej. Tymi prostymi metodami, stosowanymi wobec zwierząt, można było nad nastolatkiem zapanować.

A teraz znalazł w swoim pokoju jakieś bardzo dziwne, nieżywe zwierzęta. Z ciekawości rozdarł je i wybebeszył ale nic ciekawego nie znalazł. Nie miały mięsa w sobie. Otworzyły się drzwi i ktoś zostawił jednego z jego braci albo może matkę? Niedowierzająco, obwąchiwał z dala leżącego na ziemi, uszytego z materiału tygrysa, później podszedł blisko i przytulił pobratymca, nie rozumiejąc dlaczego się nie rusza. Zaczął się bać.

-Dajmy mu tę kozią nogę, zobaczymy, może się trochę uspokoi. -psycholog nadal obserwował chłopaka.
Kobieta poszła i przyniosła mięsną tuszkę. Weszli oboje do pomieszczenia. Mały Pazur odskoczył w bok i schował za łóżkiem.
-Xiǎo ! -zawołała go Nina.
Wychylił się na poziomie podłogi, zaglądając zza nogi posłania. Podniósł się, a zachęcony kawałkiem koziego uda stanął wyprostowany.
-Mały, chodź. -wystawiona ręka z apetycznym pożywieniem zwabiała go do istot.
-Nina...-szepnął jej do ucha przerażony Crocery. -Nie rób tego, nie jest na to gotowy...
Chłopak był coraz bliżej a oni nie mięli nawet czym się obronić w razie jego ataku. Bez trudu mógł ich oboje nieźle pokiereszować. Mężczyzna coraz bardziej przysuwał się do wyjścia, ciągnąc za rękę Tancy. Ona nie miała zamiaru postąpić ani kroku do tyłu, trwała uparcie na swoim miejscu zbliżając rękę z mięsem do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...