"...życie to lekcja, zadana nie tylko teraźniejszości..."
Przywieziono go z fizjoterapii. Cathy czekała już, żeby zabrać Iana na spacer. Nagle przy drzwiach powstało małe zamieszanie. Spojrzeli w tamtym kierunku.
Mark próbował powstrzymać młodą kobietę przed wejściem do pokoju. Aktor podjechał do nich i zobaczył Dorothy.
-Witaj kochanie. -powiedziała do mężczyzny. Pocałowała go czule i zapytała: -Dlaczego Mark nie chciał, żebym weszła do ciebie? -nim jednak, Ausdauer odpowiedział swojej narzeczonej na pytanie, dostrzegła Catherine stojącą obok łóżka. Zaskoczona, przyglądała się jej.
-To, za kłamstwa, którymi mnie zbywałeś przez telefon! Z nami KONIEC!!! -trzask zamykanych z furią drzwi, rozniósł się echem po korytarzu.
Ian, rozcierał policzek, czerwony od uderzeń rozzłoszczonej kobiety. Stracił chęć na wyjście, chciał być sam. Mark odwiózł Cathy do domu.
-Dlaczego nagle ci się odmieniło?-zapytał Yōuxiù przyjaciela. -Przecież mówiłeś mi, że masz poważne plany, co do wspólnego życia z Dorothy.
-Tak na prawdę, nie wiem czemu, dałem omotać się tej chorej dziewczynie. Odkąd śniłem tamte sny o naszym życiu, jej obecność przy mnie, uspokaja mnie... jak gdybyśmy od dawna byli takim, wiesz, prawdziwym małżeństwem...-zamyślił się. -Tego nigdy nie czułem przy mojej, byłej.
Mark poznał Iana w szkole aktorskiej. Ich przyjaźń, wiele razy wystawiana na różne próby - przetrwała.Teraz, słuchając jego zwierzeń, miał nieodparte wrażenie, że jeśli jego przyjaciel da Catherine, choć cień nadziei, że mogą być razem na zawsze, będą kłopoty.
-Słuchaj, czy ty chciałbyś ożenić się z Cathy? -zapytał. -Masz w ogóle pojęcie, co może się stać jeśli nagle stwierdzisz, że to jednak nie to, że nie o taki związek ci chodziło?
-O co ci chodzi, co? Nie podoba ci się, że już nie jestem z Dory? -oburzył się Ian. -Jeśli ci się podoba, macie moje błogosławieństwo! -dodał.
Wyciszona komórka rozbłysła. Wziął ją w rękę, widząc imię Dorothy, odrzucił połączenie. Yōuxiù popatrzył na niego.
-Właśnie dzwoniła. Masz jej numer, zadzwoń i powiedz, że ja też uważam, iż czas byśmy się rozstali... Na dobre! -złość jeszcze mu nie przeszła. -Mógłbyś?
Mark wybrał numer, po chwili usłyszał zmieniony płaczem, głos dziewczyny:
-Jesteś z Ianem? - spytała Dorothy.
-Tak...
-Daj mu telefon, chcę mu coś powiedzieć. -poprosiła.
Rzucił aparat na łóżko. Mężczyzna pokręcił głową z niezadowoleniem. Na rozkazujący gest kolegi, przyłożył komórkę do ucha. W oczach zabłysły iskierki wściekłości.
-Czego chcesz? Zerwałaś a teraz masz wyrzuty sumienia?! -rzucił gniewnie do słuchawki.
-Ian...posłuchaj, przepraszam. -usłyszał po drugiej stronie. -Nie wiedziałam o tym, aż do teraz... Byłbyś świetnym ojcem, ale to już nie ważne. Żegnaj...-zakończyła rozmowę Dory.
-Dorothy?! Doro...-to co usłyszał, sprawiło, że z emocji komórka przyjaciela wylądowała z trzaskiem na drugim końcu pokoju.
-Odkupię... Zabierz mnie do niej i to natychmiast! -siadł na swoim wózku, podjechał pod drzwi. -Chodźmy, szybko! -ponaglił Marka.
W drodze do byłej narzeczonej, wyjaśnił wszystko Yōuxiù .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz