日本 Nihon 東京 Tōkyō Rok 1999
Na posterunku rozdzielono nas.Dziewczynę zabrano na przesłuchanie a ja marzyłem o tym by jak najprędzej stamtąd się wydostać,nim zaczną zadawać pytania,ale wszystko się skomplikowało.
Zawołano mnie do złożenia zeznania.
-Nazwisko?-padło pytanie.
-Mumei...
-Pytam o nazwisko,masz coś do ukrycia,że stroisz sobie żarty?-glina podejrzanie uniósł ton.
-Wołają na mnie Mumei.-wytłumaczyłem.
-No...na mnie wołali "Leon zawodowiec" ale tamte czasy minęły!Dokumenty!-zakomenderował.
Podałem mu dowód osobisty.Przepisując moje dane,pokręcił z niedowierzaniem głową:
-Taa...a więc,panie Mumei,czy podejrzana jest z panem jakoś spokrewniona?
-Nie.Prawie jej nie znam.
-...to bardzo ciekawe,bo twierdzi inaczej...-zdziwił się.
-Kłamie!Widziałem ją parę razy jak przychodziłem do baru po pracy,żeby coś zjeść.-sprostowałem pomówienie.
"-Nie mogła mi tego zrobić!Po co powołała się na mnie?!"-pomyślałem.Byłem zły na bezmyślną dziewuchę.
Stuknęły drzwi,wyprowadzali moją zdrajczynię.
-Mumei! Powiedz im całą prawdę,proszę!-krzyknęła.Popchnięta przez strażnika,zniknęła w innych drzwiach.
-Właśnie,ja też chcę usłyszeć tylko prawdę!-wtrącił się mundurowy.
Udało mu się w końcu spisać to,co widziałem w knajpie,jak doszło do wypadku i kto był prowokatorem zajścia.Z ciekawości zapytałem co z barmanką?
-Zostanie na razie w areszcie.Wyznaczono kaucję 1000 jenów,do jutra wieczór.Dobranoc.-wskazał mi wyjście.
Z ulgą opuściłem budynek komendy.Wróciłem do siebie,zastanawiając się,co bym wymyślił gdyby sprawy zaszły za daleko.
"-Przecież,nie wszyscy muszą wiedzieć o twojej,aż nazbyt długiej przeszłości!"-upomniałem się w myślach.
Chmury zrobiły szare,drobny deszcz sączył się,tworząc strumyki,spływające po szybach.Przed kamienicą zatrzymała się taksówka.Nim zdążyłem przyjrzeć się wysiadającemu,czarny parasol zasłonił postać.Szuranie ciężkich kroków i łomot do drzwi.
-Kto tam?
-Jestem Morihiro!Mam ważną wiadomość dla ciebie!-odezwał się nieznajomy.
Uchyliłem drzwi i wyjrzałem.Typ z łatwością otworzył je na oścież,odrzucając mnie na parę kroków wstecz.Uskoczyłem przed uderzeniem stopą w twarz.Kolejne zablokowałem i odparowałem,napastnik zreflektował się,ze nie ma przed sobą żółtodzioba.Starałem się skutecznie go obezwładnić,nie robiąc mu za wiele szkody.Wreszcie nadarzyła się okazja.Drań spróbował złapać mnie za rzemyk na szyi.W tym momencie,jego ręka znalazła się pod moją.Wykonałem krótkie kopnięcie kolanem w podbrzusze.Skulił się z bólu,wystarczyło tylko powalić intruza na ziemię.
-Czego chcesz?-sięgnąłem po jakiś kabel,odciąłem i związałem mężczyźnie ręce na plecach.Dla pewności,założyłem mu pętlę na szyję,żeby nie mógł przełożyć więzów przez nogi.
-Puść mnie!-zdołał wydusić z siebie.-Zabiją mnie.
-Kto cię nasłał?-dociekałem.-Domyślam się,że chodzi ci głównie o to?-pokazałem Medalion. Odwrócił oczy,udając nie zainteresowanego.
-OK... -podszedłem do telefonu,to go ożywiło.
-Żadnych glin!Nie słyszałeś?Zabiją mnie!-powtórzył.-Już jestem martwy!
Przestałem zwracać na niego uwagę.Zawiadomiłem policję,podałem adres i wyszedłem z mieszkania.Musiałem poszukać nowego lokum.W tym nie miałem już czego szukać. -Jak pech,to pech!-pomyślałem.
czwartek, 18 lipca 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz