piątek, 12 lipca 2013

無名 Mumei. cz:5.

日本 Nihon ,本州 Honshū. Rok 799

Narodziny Mumei.





Piorun rozerwał ciemniejące niebo.Ale oprócz jego huku dało się słyszeć jęki kobiety. Poród trwał już od godziny.Znachorka cierpliwie czekała na pojawienie się noworodka,ocierając co jakiś czas czoło zmęczonej rodzącej.
Wysłannik zajrzał do izby.
-Jeszcze trochę...-usłyszał w progu.Ciekawość wzięła górę i postanowił zaczekać.
Siwowłosa kobieta odwróciła się po chwili,tuląc ruchliwy tłumoczek do siebie. Shisetsu dostrzegł malutką rączkę.Podszedł do akuszerki.
-Piękny masuko (jap: syn)!-zawołała.
-To nie jest mój syn.-odparł mężczyzna.Podała mu chłopca.Zaskoczony,nie wiedział jak ma trzymać dziecko,żeby nie zrobić mu krzywdy.Nigdy nie miał na rękach tak małej istoty.
-Podejdź proszę Shisetsu...-matka niemowlęcia poruszyła się w pościeli.
Ostrożnie pokonał odległość do jej łóżka.Położył malca obok dziewczyny a ona przygarnęła go do piersi.
-Już wiesz jak będzie miał na imię?-zapytał.
-Nie...Jest synem Susanō.To półbóg...prawda?-odpowiedziała pytaniem Sutorenjā.
-Nie będzie człowiekiem ani bogiem jak jego ojciec,więc kim?-zamyśliła się.Potem,jakby sobie o czymś przypomniała,dokończyła: -Ty będziesz moim małym masuko! Ukochanym mumei (jap.: bezimienny),bo ja także jestem sutorenjā (jap.: nieznajoma) !
-A więc niech zostanie Mumei.-Wysłannik wyciągnął ukryty do tej pory Smoczy Medalion i zaopatrzył go w nowy rzemień.Sięgnął w kierunku śpiącego chłopca,delikatnie zawieszając mu talizman.
-Arigatō. (jap.:dziękuję)-Nieznajoma oparła głowę na poduszce i usnęła.
Wyszedł z chaty.Burza oddalała się,ustępując miejsca tęczy.

Sześć lat później.
-Shisetsu-san! Mam! Udało mi się! Zobacz! -dziecko przysunęło bliżej kosz pełen ryb różnej wielkości.Niektóre jeszcze poruszały pyszczkami.
-Marny połów.-mężczyzna zmarszczył brwi,patrząc na Mumei. Chłopiec uczynił to samo.Niby z uwagą oglądając swą zdobycz,nasrożył brew i wykrzywił usta.
-Tak...masz rację Shisetsu-san! Niewiele tego!-wykrzyknął.
Widząc go,tak małego,próbującego naśladować we wszystkim dorosłych,Wysłannik roześmiał się.Przygarnął do siebie sześciolatka i wziął złowione przez nich ryby.On sam miał już sporo większych osobników.
-Twoja mama na pewno nie pogniewa się,że są trochę za małe.Przyrządzi nam wyśmienity obiad!Zobaczysz!-ruszyli w kierunku domu.
 Nim dotarli na miejsce,medalion na szyi Mumei zaczął błyszczeć jak nigdy przedtem.Bezimienny przestraszył się.
-Dziwnie się czuję...-był blady na twarzy,oczy miał szeroko otwarte.
-Mumei?!-obaj zatrzymali się. Shisetsu zrzucił z ramienia ryby,przysiadł obok chłopaka.Niepotrzebnie.Zanim zdążył zapytać co mu się stało,ten pobiegł drogą.Odwrócił się tylko po to,żeby wyjaśnić:-Coś złego stało się mamie!-i już go nie było.
Ujrzał oboje przed chatą.Jego kochana Nieznajoma leżała w pyle podwórza,obok klęczał jej syn.On też klęknął przy umierającej.
-Był tu twój ojciec...powiedział,że tak tęsknił za mną...Chciał abym zeszła z nim do Krainy Ciemności,gdzie spędza czas razem ze swą matką...Powiedziałam,że nie...a Susanō zażądał Smoczego Medalionu...-słabła co raz bardziej,nie przerwała jednak opowiadania:
-...walczyłam ale on był zbyt silny...i...-usta Sutorenjā znieruchomiały,ciało zwiotczało.
-Mama! Mamo!Obudź się!-nic nie dało szarpanie za ramiona i płacz osieroconego dziecka.Matka nie ocknęła się więcej.
Wysłannik kazał Mumei położyć Smoczy Medalion na zmarłej.Kiedy chłopiec miał zamiar to uczynić,powtórnie na ziemi zjawił się Bóg Burz i Wichrów.Śmiał się głośno.
-Myślisz bękarcie,że w ten sposób przywrócisz jej życie?! Haha! Nic z tego! Medalion pomaga w taki sposób tylko raz! Twoja matka jest teraz w mojej mocy!Jej nędzna dusza już nigdy nie zobaczy świata!
Chłopcem wstrząsnęły te słowa.W porywie gniewu,rzucił się do nierównego pojedynku z bóstwem.Choć wiedział,że nie zdoła pokonać swojego ojca-zabójcy,za wszelką cenę bronił honoru matki. Susanō spostrzegł jego atak i wykonał jeden ruch wyciągniętą do przodu ręką.Mumei zabrakło sił na odparcie tak potężnego ciosu.Padając na ziemię ze sporej wysokości,stracił przytomność.Nie wiedział,że parę metrów od niego poległ Shisetsu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...