日本 Nihon 東京 Tōkyō Rok 1999
Posterunek policji w Tōkyō .
-Ten człowiek,który zeznawał w sprawie niezamierzonego zabójstwa w barze Sheru,zdołał pana powalić?W jaki sposób?Jest pan podobny do zapaśnika,tamten w porównaniu z tobą to dzieciak!-policjant,widząc sine plamy na twarzy mężczyzny i mając w pamięci w jaki sposób był skrępowany,gdy go znaleźli,nie dawał wiary w to,co próbował mu wmówić.
-Napadł na mnie,sprał,tak,że nie byłem w stanie się bronic!Szalał jak tajfun!-koloryzował pokrzywdzony.
-Może miał powód?W końcu to on,sam nas wezwał.Nie zrobiłby tego,gdyby był w jakiś sposób winny.-zapytał oficer.
-Przepraszam!To kartoteka...-młody chłopak podał dokumenty gliniarzowi.
Zajrzał do sporej grubości teczki,spisanych występków,siedzącego przed nim,jak zdążył doczytać,wielokrotnego recydywisty.Skupił uwagę na zapiskach z przed półtora roku: "Bōryoku-dan'in "(jap.:członek organizacji przestępczej).
-Yakuza?!-spojrzał uważniej na niego.Podszedł,sprawnym ruchem złapał go za przedramię i ściągnął rękaw.Ukazał się tatuaż.
-Straż!-zawołał.I nagle umilkł.Ból rozrywanych wnętrzności był nie do wytrzymania.Nie poczuł tylko tego,że zbrodniarz wyjął mu broń z kabury i strzelił.
Yakuza odrzucił konającego policjanta na jego kolegę,spieszącego na pomoc.Skoczył na leżących,przyduszając do podłogi i trafił tego drugiego w skroń.Po chwili biegł do wyjścia,co jakiś czas ostrzeliwując się.Dotarł do drzwi,kiedy zamroczyło go,osunął się martwy otwierając je.
Policyjna kostnica.
"Zwłoki mężczyzny,wiek,około 40 lat.Raport sekcji.
Mężczyzna,rasy,białej,wzrost: 180 cm.
Przyczyna zgonu,po zewnętrznych oględzinach: przecięcie tętnicy udowej i wykrwawienie."
Lekarz sądowy,przerwał,widząc detektywa wchodzącego do pomieszczenia.
-Dziewczyna wiedziała co robi.Jestem o tym przekonany!To nie jest byle jakie cięcie.-zajrzał pod przykrycie,oceniając głębokość i umiejscowienie rany.-Ciekaw jestem kto albo gdzie się tego nauczyła...Nie uważa pan,doktorze?-zapytał.
-Detektywie Ryutaro,czy słyszał pan o kobietach Yakuza?Niektóre tak bardzo zżyły się z ludźmi,którzy je porwali,że uczyły się specjalnych technik zabijania...oczywiście na zlecenie...-koroner,dotknął panelu laptopa i wskazał na ekran.Ryutaro czytał informację o przestępcach.Kiedy skończył,podszedł do zwłok na stole,zrzucił prześcieradło i rozchylił uda zmarłego.
-Niech pan tu spojrzy...-pokazał rozwartą palcami skórę.-Najpierw wbiła mu coś a potem zrobiła coś takiego...-złapał skalpel wbił w materiał leżący pod jego nogami,niezbyt głęboko a następnie,szybko,jednym pociągnięciem rozerwał fałdy tkaniny,które były pod spodem.Wyglądało to tak jakby próbował coś wydobyć na wierzch.
-Rozumie pan?-pokazał to samo w powietrzu.Obaj mężczyźni byli pod wrażeniem.
-A niech to...wywinęła się wam...spryciula...-powiedział lekarz.
-Tak.Ale sądzę,że nie długo nacieszy się wolnością.Ona i jej przyjaciel będą musieli pofatygować się na posterunek,w celu uzupełnienia swoich wcześniejszych zeznań!-odparł detektyw.
Rozdzwonił się alarm,komórka Ryutaro zadźwięczała.Odebrał wiadomość o dwóch morderstwach.Pobiegł natychmiast,pomóc kolegom w ujęciu zabójcy.
niedziela, 21 lipca 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz