piątek, 18 października 2013

Krótka historia z życia... Cz: 7

Gigner miała zostać w szpitalu na noc. Na straży pod drzwiami pokoju Danny'ego siedział już policjant. Wszystko wydawało się bezpieczne. Odjeżdżając pomachał żonie stojącej w oknie.

Kobieta była wściekła, że bez jej wiedzy odwieziono chłopca do szpitala. Bała się, że bardzo szybko policja wpadnie na ich ślad.
- Wrócicie do szpitala po chłopaka. - poleciła.
- Dobra...- burknął jeden z mężczyzn.
Black Queen już rozmawiała ze swoimi ludźmi od najgorszej roboty. Zleciła pozbycie się obu nielojalnych pracowników kiedy tylko przywiozą do niej dzieciaka. Rozłączyła się i podeszła do skrzyni z bronią.
-Weźcie tylko broń krótką. Jak będą kłopoty, nie wahajcie się jej używać  Zrozumiano?!
- Tak.

Szpital powoli przygotowywał się do nocnych przyjęć różnych przypadków. Lekarze i pielęgniarki nocnej zmiany przybywali do pracy, by za niecałą godzinę objąć stanowiska po swoich kolegach i koleżankach kończących swój pracowity dzień. Żarty i niegłośne rozmowy wypełniały obie szatnie i hol. Nagle w drzwiach pojawił się mężczyzna.
- Niech ktoś pomoże mojemu koledze! - zawołał.
Wybiegło dwóch lekarzy i pielęgniarka. Trzy strzały uświadomiły tym, którzy zostali w budynku, że właśnie zaczęły się kłopoty.
Tymczasem ten, co przyszedł trzymając broń nad głową, powiedział:
- Przyjechaliśmy tu po chłopaka, przywieźliśmy go tutaj. W której jest sali?
- Nnna...piętrze...- wyszeptała recepcjonistka. W podzięce za wiadomość, zbir posłał jej kulę w serce.
Ruszyli do pokoju dziecka. Po chwili dwa strzały dały do zrozumienia, że nie oszczędzono strażnika. Przestępcy z dzieckiem już kierowali się do wyjścia. Było po wszystkim...
Ktoś nagle uświadomił sobie, że przy chłopcu czuwała jego matka. Natychmiast polecono aby sprawdzić co z nią się stało. Żyła, choć, kula utkwiła tuż nad sercem. Liczono też, iż policjantowi uda się pomóc. Niestety, nie żył. 
Przyjechała policja a razem z nimi Jack. Był tak zrozpaczony sytuacją, że po podaniu leku uspokajającego jeden z lekarzy postanowił zatrzymać go na dobę w szpitalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...