sobota, 19 października 2013

Krótka historia z życia... Cz: 8

10 lat później...

Szkolne boisko było puste. Mógł spokojnie zagrać w kosza i przemyśleć parę spraw. Trening zawsze pomagał mu w rozmaitych kłopotach. Na boisku wszystko wydawało się inne niż w rzeczywistości, tu nabierał do życia odpowiedniego dystansu.
Wykonał parę celnych rzutów, gdy dostrzegł szczupłą postać dziewczyny. Przystanęła i przyglądała się jak gra sam ze sobą. Jej twarz przesłaniały włosy, nadając rysom tajemniczości. Zaintrygowany osobą nieznajomej, zagadnął:
- Zagrasz?
Uśmiechnęła się i podeszła do niego, przejmując piłkę.
- Do ilu? -spytała.
- Do 15.
- OK! - roześmiała się.
Przepychankom i żartom nie było końca. Danny starał się nie dawać dziewczynie tak łatwo wygrać, ale musiał też przyznać  że gra szła jej zupełnie dobrze. W końcu nieznajoma wygrała.
- Uff...! - sapnął, odklejając koszulkę od ciała. - Dałaś mi nieźle popalić! Jak masz na imię?
- Tess. A ty?
- Danny... Danny Zdob... Harbinger...- poprawił się natychmiast. Nie lubił tego nazwiska odkąd ci ludzie wykupili go od porywaczy.
- To o tobie jest teraz głośno w naszej szkole! Zdobyłeś masę punktów na meczu z drużyną z tamtego liceum! Świetnie!
- Taa... - nie podzielał jej entuzjazmu. - Tylko nie mówmy już o tym, proszę. - był nie w humorze, że go poznała. Wiedział jakie są "fanki", na początku udają twoją przyjaciółkę, ale gdy treningi są od nich ważniejsze - mieszają cię z błotem i zostawiają. A szkoła trzęsie się od różnych plotek wyssanych z palca w zemście za "porzucenie".
- Odwieźć cię, jest już późno. - zaproponował.
- Nie, nie trzeba. Mieszkam niedaleko. Do zobaczenia w szkole, Dan! - odchodząc, pomachała mu na pożegnanie.
Wracał do domu, myśląc o tym, że powinien w końcu postawić na swoim i skontaktować się z ojcem. Przecież po tylu latach na pewno będzie chciał z nim porozmawiać .. Miał do niego tyle pytań. Wciąż myślał co się stało, że jego biologiczni rodzice pozwolili tym draniom zabrać go daleko od domu do zupełnie obcych ludzi. Ci zaś kazali mu mówić do siebie "mama" i "tata", próbując zniweczyć jego marzenia, iż przyjdzie czas, kiedy wróci do swojej prawdziwej rodziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...