wtorek, 27 stycznia 2015

Zbrodnicza natura. odc.:17

- Widzieliście naszych chłopaków, tych co poszli do sąsiada Leckerbissen'a?! - zawołał Frank do swoich ludzi. Grupa policjantów jak na rozkaz pokręciła głowami. Azato machnął ręką i przeszedł przez ulicę, aby sprawdzić co zatrzymało tamtych dwóch.
Wszedł za ogrodzenie, włączył latarkę i ruszył w stronę drzwi domu. Wszedł na stopień, ale jakiś odgłos zatrzymał go w pół kroku. Zawrócił, zwabiony dźwiękiem.
- Kto tam? Jestem porucznikiem policji! Wyjdź z podniesionymi rękami!
Cisza. Wszedł do garażu i rozglądał się. Coś dziwnego zamajaczyło w świetlistym snopie, podszedł i przykucnął.
- O Boże... - poderwał się na nogi i wpadł na coś plecami. Odwrócił się i zobaczył Kristiana. Odruchowo sprawdził puls. Żył, ale trzeba było go stąd zabrać. Spróbował odczepić mężczyznę z oków. Jego dość gwałtowne poczynania, sprawiły, że wróciła Krisowi świadomość.
- uuuuuuummmm...!!!
- Przepraszam...- przestraszył się porucznik. - Kto cię tak urządził Kris?
- uuułłł....mmmm...!!!
- Już, chwileczkę, jeszcze tylko...
Zabójca nie wiadomo kiedy uderzył inspektora w tył głowy. Zaśmiał się podnosząc z ziemi zemdlonego Francisco. Miał zamiar pozbawić go życia ciężkim kluczem francuskim, który dzierżył w dłoni. Uniósł go do góry, gdy padł strzał.
 Gemütlich zrobił zdziwioną minę, następna kula dołączyła do poprzedniej. Skrzywił się boleśnie, powoli jakby kadr po kadrze zaczął osuwać się na ziemię. W końcu dziwnie skulony, legł przy klęczącym teraz poruczniku Azato. Policjant chwał broń do kabury.
- Chyba nie żyje... - zanim wstał, pomacał się po potylicy. - Ależ to boli!
Chwiejnie podszedł do zemdlonego znów Leckerbissen'a, uwolnił jego umęczone ciało z łańcucha i podtrzymując, wyszedł z nim na zewnątrz. Otoczyła ich spora grupa umundurowanych mężczyzn.
- Panie poruczniku, wszystko OK? - zapytał któryś.
- Macie tam... - wskazał głową garaż, - ...dwóch naszych i mordercę... Zajmijcie się wszystkim!
Ratownicy medyczni układali Kristiana ostrożnie na noszach. Podszedł do nich.
- Uważajcie na niego! To mój świadek i chcę mieć go w jednym kawałku!
Za moment sygnał odjeżdżającego ambulansu był odpowiedzią na żądanie porucznika.
Przed domem Gemütlich'a na ścieżce leżały trzy czarne worki...

KONIEC.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...