poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zbrodnicza natura. odc.:14

Zapadał zmrok. Nie zapalił światła na werandzie, chciał poczuć ciemność nocy tak jakby była odpowiedzią na mrok ogarniający teraz jego serce. Nie było przy nim jego Alice... Musiał zostawić ją tam... w zimnej szufladzie prosektorium. Dobrze, że Hubert z Brunem zostali u ciotki; nie mógł powiedzieć synowi o matce.
Rozpacz powoli ustępowała. Patrzył na ciemniejące niebo, na ulicę, na tablicę przed swoim domem z namalowanym napisem "SALE" i na dom po drugiej stronie, który tak przerażał jego nieżyjącą już żonę. Coś zwróciło jego uwagę. Uniósł głowę, by przyjrzeć się dokładniej. Pan Gemütlich, ich niedawny sąsiad szykował się do podróży. Kristian obserwował mężczyznę odkąd go zobaczył. Chciał sprawdzić co ten stary podglądacz kombinuje?

Tymczasem Sven Gemütlich nie wiedział o siedzącym przed domem sąsiedzie. Nie miał głowy do tego, by starać się choćby zachować pozory swojej niewinności. Jego ruchy były coraz bardziej nerwowe. Musiał przenieść tylko swoje najważniejsze rzeczy do samochodu, a było ich dosyć sporo i to powoli zaczynało wyprowadzać go z równowagi. Czuł się osaczony, choć nie było u niego policji, nikt nie postawił mu zarzutów. Nagle potknął się i byłby runął na żwirowaną ścieżkę, kiedy ktoś go podtrzymał i chwycił pudło.
- Ostrożnie sąsiedzie! - zaśmiał się Kris. - Czemu pakuje się pan w nocy?
- Nie... ja... - Sven doznał olśnienia: - Mam pilny wyjazd w interesach, rozumie pan?
- Mów mi Kris! - mocny, męski uścisk pokwitował znajomość. - Tak, rozumiem, ale żeby zabierać z sobą od razu cały majdan?
- Wyjeżdżam na długo... - sapnął zniecierpliwiony.
- OK! W takim razie, pomogę ci!
Nim mężczyzna zdążył zaprzeczyć, Kristian zdążył wejść do domu sąsiada. Wziął następny przygotowany karton i miał zamiar wyjść, gdy wzrok jego zatrzymał się na...
Wyszarpnął zdjęcie zza ramy lustra, podbiegł do Svena i bez ostrzeżenia uderzył pięścią w twarz. Tamten zwalił się na ziemię, a Kristian klęknął mu na klatce piersiowej i prawie dotykając obitej gęby fotografią, wrzasnął: - Skąd to masz???!!!
Wściekłe splunięcie w twarz zdezorientowało go. Gemütlich mimo, iż był dużo cięższy i zwalisty niż Kris, szybko zdobył przewagę. Teraz wyrwał z ręki mężczyzny fotografię i śmiejąc się głośno, krzyknął: - Ona chciała być moja!!!
- Ty gnido!!! Zapłacisz mi za śmierć mojej żony!!! - spróbował dźwignąć się na nogi, lecz Sven był szybszy. Jedno uderzenie w głowę i sąsiad leżał przed nim w bezruchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...