"Cisza nie jest murem odgradzającym Nas od świata, w którym żyjemy. Cisza, to drzwi, które, kiedy je otworzysz, ujrzysz za nimi ŚWIAT... NASZ ŚWIAT."(Anna Czak)
Ktoś był w pomieszczeniu. Ruchy były szybkie, sprecyzowane. Wszystko działo się w jasnym świetle. Widział to wszystko, ale jeszcze nie rozumiał...
- Patrz... widzi nas! Rozgląda się! - Izabella pochyliła się troskliwie nad łóżeczkiem syna. - To ja, twoja mama! - powiedziała i uśmiechnęła się.
Artur także patrzył na pierworodnego. Zasalutował i roześmiał się do chłopca:
- Tata Artur melduje się na rozkaz! Czego mój szanowny syn sobie życzy? No, Sławomirze? Może zjemy razem pizzę?
Rodzina Kótryńskich była teraz najszczęśliwszą z rodzin, narodziny zdrowego syna, to była szczególna chwila. Czekali na niego całe 2 lata od ślubu i kiedy oboje już stracili nadzieję, okazało się, że będą mięli dziecko. Scenariusz, który przewija się przez wiele kochających się małżeństw.
Wszystko teraz toczyło się wokół Sławka. Był ich oczkiem w głowie. Wspólne zabawy, posiłki i spacery, prawdziwy "dzidziusiowy zawrót głowy", na stałe zapisał się w codzienność rodziców. Miesiące szybko mijały.
Pewnego dnia, Sławek zasnął w bujanym foteliku w kuchni. Artur nie chciał go zbudzić, ale miał jeszcze do zrobienia obiad. Krzątał się, uważając na syna. Wyciągnął kilka garnków z dolnej szafki i nieopatrznie potrącił łokciem dwa ułożone jeden na drugim. W kuchni rozległ się hałas, jakby ktoś zrzucił nie dwa, ale dwadzieścia garnków... Pan domu zerwał się i podszedł do syna. Dziecko na pewno wystraszyło się rumoru. Jakież było jego zdumienie, gdy zobaczył, że Sławek nadal śpi w najlepsze, śliniąc się trochę. Nie rozumiał... Wpatrywał się w niemowlaka, zbierając rozrzucone sprzęty. Gdy tylko uporał się z posiłkiem, zadzwonił do żony.
Izabella pracowała teraz na pół etatu w sklepie mięsnym. Jej szef poprosił ją do telefonu. Szybko chwyciła słuchawkę.
- Tak?
- Iza... posłuchaj...- głos jej męża brzmiał strasznie. - Musisz wrócić do domu... Sławek, on...
- Na miłość boską, co się stało naszemu dziecku???!!! - nie wytrzymała, emocje w jednej chwili sięgnęły zenitu. Słuchawka wypadła jej z drżącej ręki.
Na zaplecze zajrzał pracodawca.
- Coś się stało, pani Izo?
Spojrzała na niego przerażona. Chyba zrozumiał.
- Coś złego z synem?
- Nie wiem... nie wiem...-powtarzała.
- Pani Izo, proszę jechać już do domu. Nie musi pani brać dziś urlopu, zwyczajnie, sprawa rodzinna. Gdyby jutro nie mogła pani być w pracy, proszę mnie powiadomić - wypiszę urlop. Do widzenia.
Była w domu pół godziny później. Artur był tak samo roztrzęsiony jak ona.
- Pokażę ci coś...
Bez ostrzeżenia, zrzucił pudło z narzędziami na podłogę. Iza podskoczyła przestraszona, a jej mąż wskazał na ich dziecko i powiedział:
- Widzisz? Żadnego strachu! Czy to nie dziwne?! Iza? Czy to nie jest nienormalne??? Zanim wróciłaś, też rzuciłem karton na ziemię, do cholery, po to go tu przytaskałem z piwnicy!!! A Sławek nic!!! Żeby chociaż zapłakał...
- Artur... to nie jest nienormalne... on jest... głuchy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz