niedziela, 25 stycznia 2015

Zbrodnicza natura. odc.:15

Silny ból głowy dał o sobie znać. Otworzył oczy, ale natychmiast je przymknął, świat wirował przed nimi, jakby kręcono go zbyt szybko na karuzeli. Czuł mdłości.
"- Cholera...- starał się pozbierać, tak, jak swoje myśli. "- Mam chyba wstrząs mózgu... Gdzie ja jestem? Co się za mną dzieje?" Próbował się poruszyć, jednak taśma, którą go skrępowano nie pozwalała na zbyt wiele. Zdał sobie sprawę z tego wszystkiego dopiero po paru chwilach. Ktoś hałasował w pobliżu. Zaryzykował, chciał krzyknąć najgłośniej jak mógł "Pomocy!", to co doszło do jego uszu brzmiało raczej jak przygłuszone kaszlnięcie, nic poza tym...
- Muszę się wydostać... muszę być silny...- szeptał sam do siebie, szarpiąc się z więzami. - Zrobię to dla Alice...

Jego niedawny przeciwnik zajął się porządkami w domu.
Gemütlich rozmyślał co zrobić z ciałem Kristiana? Sprzątanie było graniem na zwłokę, by w razie przeszukiwania przez policję, nie wpadł przez swoją głupotę. Musiał zajrzeć do swojej ofiary, coś było nie tak.

Udało mu się zahaczyć o coś taśmą owiniętą na przegubach rąk. Spróbował poluzować pęta na tyle, na ile się dało, aż wreszcie wyswobodził jedną dłoń.
- Kristian?!
Mężczyzna pojawił się tak nagle, że Kris nie był w stanie pomyśleć o jakiejś obronie. Na atak przybyłego, przetoczył się, by uniknąć ciosu, lecz nie była to reakcja zbyt szybka, ciężki młot zmiażdżył mu uwolnioną rękę poniżej łokcia. Zawył nieludzko. Zwyrodnialec natarł na niego jeszcze raz, chcąc natychmiast zakończyć jego życie. Ukrył się pod półkami na narzędzia. Leżał tam obserwując mordercę.
- Uważasz się za sprytnego? - uderzył swym orężem w górne półki, łamiąc je z trzaskiem.
Tymczasem Kristian pozbył się butów, sięgnął zdrową ręką do taśmy i męczył się z nią. Zeszła ze skarpetami. Drugi cios i kryjówka rozsypała się w drzazgi, ale on zdążył dźwignąć się z ziemi. Rozjuszony agresor zamierzył się po raz kolejny. Nie lada sztuką było znalezienie sobie jakiejś mocnej "broni" przeciw młotowi do wbijania pali. Krążąc po garażu, w którym sąsiad go przetrzymywał, znalazł tylko spory żelazny łom.
"- Musi wytrzymać..." - zdążył pomyśleć, i w tym samym momencie zasłonił się przed roztrzaskaniem głowy.
Odparował jeszcze kilka uderzeń, widział jednak, że Sven traci siły. Ciężar młota dawał się we znaki. To była szansa dla Kris'a. Jego prześladowca pochylił się, aby nadać rozpędu swej broni, Kristian w tej samej chwili zdołał dosięgnąć Gemütlicha metalowym prętem. Zostawił obezwładnionego przestępcę tam gdzie padł. Wbiegł do jego domu, złapał za telefon.
- Odbieraj...!!! No dalej!!! - ponaglał przyszłego rozmówcę. Sygnał trwał w nieskończoność. Wreszcie ktoś odezwał się:
- Posterunek na 35 Südberg, słucham?
- Tu Kristian Leckerbissen! Muszę natychmiast rozmawiać z porucznikiem Azato!
- Porucznik jest zajęty, proszę zadzwonić później.
- Nie rozumiesz!!! Grozi mi niebezpieczeństwo, wiem kto zabił moją żonę... HALLO!!! HALLO!!!- nie usłyszał sygnału rozłączonej rozmowy. W progu stał Sven, upuszczając odcięty kabel telefonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...