Gdy dotarli do celu, oprawcy od razu zabrali się do swoich obowiązków. Dwóch skazanych napojono mirrą zmieszaną z kwaśnym winem i octem, aby odurzyć przed kaźnią. Następnie rozciągnięto na ziemi, przybito im ręce do wcześniej dźwiganych belek i po kolei wciągnięto na pale, na stałe wbite w ziemię.
Jonatan z wysokości swojego krzyża widział w tłumie ojca, siostrę i kilku uczniów, potem stracił przytomność.
Więzień, który w drodze na Golgotę, zachowywał się ordynarnie, teraz umęczony zadanymi ranami, jęczał z bólu i bezsilności. Wkrótce ucichł, ziołowa mieszanina rozeszła się po organizmie i on też zemdlał.
Podeszli do Yeshuy, nie zważając na zaschnięte rany, na materiał tuniki przywarły do poranionego ciała, ściągnęli ją z Niego. Ciało pokryło się czerwienią... Nagiego, tak jak poprzedników, położono na ziemi, wbito gwoździe w ręce, a patibulum umieszczono na staticulum. Stopy przybijano gdy wszyscy skazańcy byli zawieszeni.
Jezus czuł wszystko... Nie pił odurzającego wywaru, a teraz okaleczone plecy, głowa i uda przesuwały się po nierównej powierzchni pionowego pala. Ręce i stopy paliły ogniem i krwawiły obficie przy próbie złapania oddechu. Ból był nie do wytrzymania.
Ktoś do Niego mówił, spróbował obrócić głowę, ale był to już zbyt duży wysiłek dla Jego ciała.
Skazaniec, wołał:
- Jezusie! Słyszysz mnie?! Jeśli, jesteś Synem Bożym...- przerwał, żeby móc wziąć oddech. - ...zejdź z krzyża i wybaw nas i siebie!
Jonatan odpowiedział za Nauczyciela:
- Ty! Ty i ja jesteśmy tu za nasze winy... On, nie uczynił nic... nic złego! - otwartymi ustami nabrał powietrza, po czym dodał: - Panie, pamiętaj o mnie...kiedy przybędziesz do Twego Królestwa...- osłabł, zabrakło tchu i sił. Na chwilę stracił świadomość. Nie słyszał odpowiedzi Yeshuy:
- Zaprawdę... powiadam ci, dziś ze mną będziesz w raju...
Słońce miało osiągnąć porę zenitu, gdy zaczęło się nagle zaciemniać. Tłum ogarnęło przerażenie. W parę chwil z jasnego dnia, nastała noc.
Jezus zawołał głośno:
- Eloi! Eloi! Lema sabachtani?!!!
Ziemia zaczęła drżeć a gdzieniegdzie nawet pękać. W oddali potężny piorun uderzył w dach świątyni. Motłoch rozbiegł się we wszystkie strony, zostali tylko najbliżsi z rodziny Jonatana i przyjaciele Jezusa oraz żołnierze.
Yeshua odezwał się:
- Pragnę... - nie zdołał dokończyć, musiał odpocząć. Któryś z żołnierzy, myśląc, że jest spragniony, podał Mu gąbkę zmoczoną w occie.
Czując nieprzyjemny zapach i piekący smak na spierzchniętych ustach, powiedział:
- Wykonało się! - ostatni raz wziął głęboki oddech, głowa opadła na pierś. Umarł...
***
"...Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy. O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy!"
Być może, trzeba by było dopisać ciąg dalszy,ale... Każdy z nas wie, że:
JEZUS ŻYJE!
Tylko od Nas samych zależy, czy zechcemy tę Dobrą Nowinę przekazywać Wszystkim Naszym Braciom i Siostrom...
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz