niedziela, 8 grudnia 2013

Przyjaciel... cz.14

Za Jerozolimą było miejsce omijane przez bogobojnych Żydów. To Golgota, wzniesienie, na którym dokonywano egzekucji.
Gdy dotarli do celu, oprawcy od razu zabrali się do swoich obowiązków. Dwóch skazanych napojono mirrą zmieszaną z kwaśnym winem i octem, aby odurzyć przed kaźnią. Następnie rozciągnięto na ziemi, przybito im ręce do wcześniej dźwiganych belek i po kolei wciągnięto na pale, na stałe wbite w ziemię.
Jonatan z wysokości swojego krzyża widział w tłumie ojca, siostrę i kilku uczniów, potem stracił przytomność.
Więzień, który w drodze na Golgotę, zachowywał się ordynarnie, teraz umęczony zadanymi ranami, jęczał z bólu i bezsilności. Wkrótce ucichł, ziołowa mieszanina rozeszła się po organizmie i on też zemdlał.

Podeszli do Yeshuy, nie zważając na zaschnięte rany, na materiał tuniki przywarły do poranionego ciała, ściągnęli ją z Niego. Ciało pokryło się czerwienią... Nagiego, tak jak poprzedników, położono na ziemi, wbito gwoździe w ręce, a patibulum umieszczono na staticulum. Stopy przybijano gdy wszyscy skazańcy byli zawieszeni.

Jezus czuł wszystko... Nie pił odurzającego wywaru, a teraz okaleczone plecy, głowa i uda przesuwały się po nierównej powierzchni pionowego pala. Ręce i stopy paliły ogniem i krwawiły obficie przy próbie złapania oddechu. Ból był nie do wytrzymania.
Ktoś do Niego mówił, spróbował obrócić głowę, ale był to już zbyt duży wysiłek dla Jego ciała.
Skazaniec, wołał:
- Jezusie! Słyszysz mnie?! Jeśli, jesteś Synem Bożym...- przerwał, żeby móc wziąć oddech. - ...zejdź z krzyża i wybaw nas i siebie!
Jonatan odpowiedział za Nauczyciela:
- Ty! Ty i ja jesteśmy tu za nasze winy... On, nie uczynił nic... nic złego! - otwartymi ustami nabrał powietrza, po czym dodał: - Panie, pamiętaj o mnie...kiedy przybędziesz do Twego Królestwa...- osłabł, zabrakło tchu i sił. Na chwilę stracił świadomość. Nie słyszał odpowiedzi Yeshuy:
- Zaprawdę... powiadam ci, dziś ze mną będziesz w raju...

Słońce miało osiągnąć porę zenitu, gdy zaczęło się nagle zaciemniać. Tłum ogarnęło przerażenie. W parę chwil z jasnego dnia, nastała noc.
Jezus zawołał głośno:
- Eloi! Eloi! Lema sabachtani?!!!
Ziemia zaczęła drżeć a gdzieniegdzie nawet pękać. W oddali potężny piorun uderzył w dach świątyni. Motłoch rozbiegł się we wszystkie strony, zostali tylko najbliżsi z rodziny Jonatana i przyjaciele Jezusa oraz żołnierze.
Yeshua odezwał się:
- Pragnę... - nie zdołał dokończyć, musiał odpocząć. Któryś z żołnierzy, myśląc, że jest spragniony, podał Mu gąbkę zmoczoną w occie.
Czując nieprzyjemny zapach i piekący smak na spierzchniętych ustach, powiedział:
- Wykonało się! - ostatni raz wziął głęboki oddech, głowa opadła na pierś. Umarł...


***
"...Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy. O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy!"
Być może, trzeba by było dopisać ciąg dalszy,ale... Każdy z nas wie, że:
JEZUS ŻYJE!
Tylko od Nas samych zależy, czy zechcemy tę Dobrą Nowinę przekazywać Wszystkim Naszym Braciom i Siostrom...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...