Dzieci bawiły w piaskownicy i na pobliskim trawniku. Ich gwar słychać było na całą ulicę.
- Mamusiu, czy mogę wyjść, pobawić się z dziećmi? - zapytała Weronika.
Kobieta wyjrzała przez okno, odwróciła się do córki i odpowiedziała:
- A przyrzekniesz mi, że będziesz na siebie uważała?
Dziewczynka skinęła głową i podskakując z radości, skierowała się do przedpokoju ubrać sandały.
- Nie! - matka podeszła do niej i zabrała nowe obuwie. - Te są wyjściowe... weź te...- wyjęła z szafy starsze, trochę przykrótkie klapki.
Weronka spojrzała na nią smutnie, ale bez słowa sprzeciwu nałożyła buciki.
- No, biegnij, tylko bądź ostrożna kochanie! - usłyszała zbiegając po schodach.
Wyszła przed blok, rozglądając się za kimś znajomym. Dostrzegła dwie dziewczynki w swoim wieku, bawiły się na kocu rozłożonym na trawie. Widząc jak nie potrafią się dogadać o jakiś drobiazg związany z lalką Barbie, zrezygnowała z ich towarzystwa. Za to gromada chłopców kopiących tunele w piasku bardzo jej się podobała. Weszła za ogrodzenie piaskownicy i zapytała:
- Co mogę robić?
Jeden chłopiec spojrzał na Weronikę.
- O! Cześć!
- Hej. Jest coś dla mnie?
- Yyy... zacznij w tamtym miejscu nowy dół i kop rów do naszej studni...-pokazał kawał wolnej przestrzeni.
Kucnęła i zaczęła bawić się w najlepsze. Z usypanego wzgórka zrobiła pałac a potem swój rów dołączyła do tych, wykopanych przez kolegów. Zobaczyli jej dzieło.
- Patrzcie! Weronka zrobiła prawdziwy pałac! - krzyknął zachwycony Boguś. Obeszli piaskowe cudo ze wszystkich stron, przekazując sobie jakieś szczegóły godne poprawek.
- Tu można zrobić plac dla rycerzy! - Zenek wskazał palcem niezagospodarowany skrawek.
- A przyniesiesz te swoje, co masz na półce? - zagadnął przyjaciel Zenka.
- No. Jak mi mama pozwoli...-niepewnie odpowiedział właściciel plastykowego rycerstwa.
- To ja tu zbuduję parking! - najmłodszy chłopiec zaczął delikatnie wyrównywać powierzchnię obok budowli.
- Tymek, pałace nie mają parkingów! - zawołał Gustaw.
- A właśnie, że mają! My jeździmy do resturacji takiej w pałacu i tam jest parking! - sepleniąc sprzeciwił się chłopiec.
- Haha!!! Mówi się restauracji! Tymoteusz, nasz zamek, to nie restauracja, tylko zwykły zamek i nie ma parkingu! - Boguś poprawił malucha.
Cały rwetes o parkingi, rycerzy i restauracje zainteresował ich koleżanki. Podeszły bliżej i komentowały między sobą zabawę dzieci w piaskownicy.
- Ale jesteście głupi! - odezwała się Naomi.
- Bawicie się w ziemi, jakbyście byli jakimiś dzikusami! - dodała uszczypliwie Natasza.
Chłopcy przerwali swoją rozmowę. Patrzyli na dziewczyny, nie rozumiejąc, dlaczego wtrącają się w ich sprawy. W końcu Zenek nie wytrzymał dziewczęcych wyzwisk, wstał i podszedł do nich.
- Odejdźcie stąd. My was nie wołaliśmy do naszej paczki!
- Nie boimy się ciebie, Zenek-brudas! - zawołały jedna przez drugą odbiegając na bezpieczną odległość.
Chłopak odwrócił się do nich plecami i zacisnął zęby. Wrócił do reszty dzieci. Po dłuższej chwili, bawili się dalej jakby nigdy nic nie zaszło.
- Weronika do domu! - usłyszała z góry. Zadarła głowę i pomachała mamie.
- Zaraz będę! - krzyknęła.
Trudno jej było rozstać się z przyjaciółmi. Niechętnie wstała, otrzepując ubranie.
- Muszę już iść do domu... - powiedziała.
Nagle, przewróciła się i straciła przytomność...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz