"Tylko głupi słyszący ludzie uważają, że Głusi są głupi." (William Hurt "Dzieci gorszego Boga")
W czwartek po południu znów się spotkali. Inga była z siebie zadowolona, ponieważ zaczynała migać całe zdania. Były to krótkie wypowiedzi, ale za to w PJM - czyli w Języku Głuchych. Sławek dokładał starań, by koleżanka potrafiła rozmawiać - migając, bez jego pomocy. Wszystko szło świetnie.
Słoneczna pogoda zachęcała do dłuższego spaceru. Kupili wodę mineralną i skierowali się do lasu. Rozmawiali bez słów. Chłopak mógł "odetchnąć" od ciągłego mówienia. Teraz ich dłonie przekazywały wszystko, co tylko przyszło im na myśl.
- A to, jak migać? - pytała od czasu do czasu dziewczyna.
Sławek szybko pokazywał znak ideograficzny, odpowiadający nazwie przedmiotu wskazanego przez przyjaciółkę. Powtarzał go dopóki nie zapamiętała.
Czas mijał szybko, czekała ich jeszcze nauka na następny dzień w szkole i pakowanie rzeczy na wyjazd do domu, zdecydowali się wracać. Postanowili jeszcze trochę przedłużyć spotkanie, poszli więc inną drogą powrotną, biegnącą niedaleko stadionu.
Zajęci rozmową, nie zwracali uwagi na grupę starszych chłopaków, stojących przy wejściu na stadion. Tamci od razu spostrzegli parę, wymachującą do siebie rękoma. Zaczęły się uszczypliwe docinki.
- Przestań migać...- powiedziała półgłosem, ale wyraźnie Inga.
- Dlaczego??? - zdziwił się. Podążył wzrokiem za dziewczyną.
Stali tam i nabijali się z nich. Popatrzył na przyjaciółkę i zapytał:
- Z czego oni się śmieją?
- Z nas...- odpowiedziała szeptem.
Nagle, jeden z "odważniejszych" łobuzów podszedł do nich. Sławek wziął Ingę za rękę, cofnął nieco za siebie. Drań, który się zbliżył, odezwał się:
- Dawać kasę głucholce, ale już!!! - ostrze sprężynowego noża błysnęło w słońcu.
Wiedział co ma robić. Skupił uwagę na dłoni dzierżącej niebezpieczne narzędzie i jeszcze bardziej osłonił sobą koleżankę.
- Nie mam pieniędzy. - odparł niewyraźnie.
- Ej! On gada!!! - zarechotał nożownik. Machnął tuż przed Sławkiem uzbrojoną ręką.
Uskoczył, pociągając za sobą Ingę. Nie złapała równowagi i przewróciła się. Wtedy nastąpił atak agresywnego nastolatka.
Rzucił się na Sławka od tyłu, chcąc jego też powalić na ziemię i ugodzić nożem. On jednak, kiedy padł, wykonał kopnięcie, które mocno dało się napastnikowi we znaki. Skulił się i zajęczał. Sławek już był na nogach, podbiegł do przerażonej przyjaciółki.
- Nic ci nie...- kolejny cios tamtego doszedł celu. Nóż wbił się w ciało, osłonięte koszulką jak w przysłowiowe masło. Upadając, zobaczył jak Inga zaczyna coś krzyczeć i płakać. Stracił przytomność.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz