poniedziałek, 1 grudnia 2014

Zbrodnicza natura. odc.:9

Enrique leżał w łóżku i myślał o tym co zobaczył w sklepowym zapleczu. Różne pomysły przychodziły mu do głowy, odrzucał je jeden po drugim, żaden nie był dość dobry by wcielić go w życie... Wreszcie coś genialnego zaświtało mu w głowie. Zerwał się czym prędzej i naciągając w biegu bluzę, potykając się o nakładane szybko buty, wybiegł z domu. Dotarł do budki telefonicznej, wybrał numer i po chwili czekał na rozmówcę.

 Gemütlich zaskoczony dźwiękiem telefonu spojrzał na numer na wyświetlaczu.
- Zastrzeżony...- zastanawiał się czy odebrać. Wcisnął guzik i nasłuchiwał.
- Czy pan Sven Gemütlich? - Głos po drugiej stronie drżał. Rozbawiło go to. On nienawidził słabeuszy, a ten gnojek własnie do takich należał. Nie odezwał się.
- Wiem, że tam jesteś! Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia!
- Uważam, że twoja żałosna propozycja już jest odrzucona... Żegnam!- odparł Sven.
- Jesteś mordercą! - wrzasnął nagle chłopak.
Nastawił uszu. Ktoś próbował go szantażować... Oczywiście nie mógł sobie na takie znieważenie pozwolić! On, który dawał samą rozkosz i miłość tym wszystkim pięknym istotom, przeznaczonym wyłącznie dla niego... Co ten gówniarz mógł wiedzieć!!! Ale skoro tak bardzo chce, to ON Dawca Miłości pokaże mu co to znaczy zadzierać z silniejszym i mądrzejszym!
- Co ty powiesz... - rzucił od niechcenia. - Skąd ci to przyszło do głowy?! - zażartował. Niedoszły szantażysta zająknął się:
- Widziałem... Widziałem co zrobiłeś tej kobiecie w sklepie na zapleczu! - jego rozmówca był coraz bardziej przestraszony, a Sven nie miał zamiaru go uspokajać. Świetnie się bawił.
- Ach... zwłoki powiadasz...
- Nie pójdę na policję, jeśli mi zapłacisz za milczenie!
Zaśmiał się w głos.
- Zgoda... - jego ton brzmiał nieprzyjemnie. - Gdzie, ile i o której, frajerze?!
- Za dwa dni, przed Art Hotel, 2000 €. Wrzucisz je w papierowym worku do kosza na śmieci przy drzwiach i znikniesz, zrozumiano?!
- Zrozumiano! - pożegnał młokosa głośnym rechotem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...