Odwrócił głowę akurat w momencie, gdy coś ciężkiego opadło na niego, pozbawiając czucia.
- MAM CIĘ!!! - okropny śmiech rozległ się w małym mieszkaniu. Sven przewiesił sobie przez plecy związanego pracownika. Pieniądze za milczenie wcisnął za pasek od spodni, ukrywając pod ubraniem.
- Widzisz synu... - poprawił sobie nieprzytomny ciężar na barkach. - ...tak to już jest, jak się zaczyna grę, w której wygrana nie jest tobie przeznaczona... - klepnął chłopaka w pośladek i znów się zaśmiał.
Zwyrodnialec miał już plan. Jego niedawny współpracownik nie był przecież piękną kobietą, proszącą o jego względy i miłość... Ten sukinkot nie powinien nawet dzwonić do niego i żądać czegokolwiek! A teraz, skoro już tu jest, trzeba dać mu solidną lekcję pokory!
Enrique odzyskiwał świadomość. Leżał na dywanie, spętany i zakneblowany. Na tyle na ile mógł, uniósł głowę i rozejrzał się trochę. Ktoś wszedł do pokoju.
- Gadałeś z glinami?! - wrzasnął na niego dawny pracodawca.
Pokręcił głową. Kopniak wycelowany w klatkę piersiową odciął na moment dopływ powietrza. Chrapliwy kaszel skutecznie oszołomił leżącego.
- Łżesz!!!
Łzy i spieniona ślina pomieszana z krwią wsiąkły w knebel. Już nie protestował, chciał tylko żeby ten kat go wypuścił... Gemütlich wyszedł.
W środku nocy obudził go telefon. Podniósł niezadowolony słuchawkę i sapnął zaspany:
- Azato przy telefonie, w czym mog...
- Panie poruczniku!!! Niech pan natychmiast tu przyjedzie!!!
Ocknął się na tyle, żeby odłożyć słuchawkę, nie odpowiadając nawet na wezwanie. Po omacku ubrał się i po niespełna pół godzinie był w drodze. Zadzwonił do swoich ludzi i dowiedział się dokąd ma się udać i co to za pilna sprawa.
- Na szosie prowadzącej do drogi K28 porzucono ciało młodego mężczyzny. Nasi już nim zajęli, ale jak to jest w takich przypadkach, sekcja wykaże co mu się stało. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Szefie to co zobaczyli chłopaki jak przyjechali na miejsce, było obrzydliwe i straszne...
- Serio??? - Frank był zniecierpliwiony, że dał się wciągnąć w czczą gadaninę policjanta. - Wy jak zwykle lubicie kolorować to co zastajecie na miejscu zbrodni... ehh!
- Ale szefie...! Tym razem nie koloruję! Przysięgam! Ten facet miał swoje oczy i... jądra...
- Co?! - Azato aż się zachłysnął. - Co ty wygadujesz!!!
Zdający raport przerwał mu:
- Jądra i oczy miał powieszone na szyi jak jakiś pieprzony naszyjnik... - dokończył relacje policjant.
- To jakiś koszmar... - dodał porucznik, skręcając w leśną drogę.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz