Ahlen znów tonęło w deszczu... Sven rozkoszował się swoją nową ofiarą. Tym razem udało mu się zdobyć tę którą wybrał dość szybko. Przed nią "posiadł" tylko jej nic niewarte sobowtóry, teraz zaś trzymał w objęciach JĄ Alice, bez jej zbędnych "rodzinnych dodatków". Szeptał do ucha nieżyjącej co tylko przyszło mu do jego lubieżnego umysłu.
***
Drzwi biura otworzyły się i wszedł najpierw mały chłopiec zaraz za nim pojawił się mężczyzna.
- Dzień dobry...
Porucznik spojrzał na przybyłych. Podniósł się ze swojego fotela i zaprosił obu do biurka.
- Dzień dobry panom. - puścił oko do Huberta. Usiedli i Frank pożałował obecności małolata przy rozmowie, którą chciał się od razu zająć. Chcąc zwrócić uwagę jego ojca na to, że syn nie powinien być przy tym co ma do przekazania, zaczął:
- No tak... Podoba ci się na posterunku młody? Tata pewnie mówił tobie o pracy w policji... a może... Może pójdziesz teraz z którymś z moich ludzi i obejrzysz sobie wszystko, co?
Kristian nieco zaskoczony, patrząc w twarz porucznika, wziął chłopca za ramię i uśmiechnął się z wysiłkiem.
- Tak, pan Azato ma rację. Śmiało idź z panem zwiedzić komisariat.
- Mogę? - Hubert nie wyczuł nic złego w odsyłaniu go do innego niż dorośli zajęcia. W domu też często wypraszano go delikatnie z grona starszych.
- Winn, do mnie. - rzucił do słuchawki Francisco. Za chwilę wysoki policjant był w środku. Wyszedł z dzieckiem, zostawiając porucznika z jego interesantem.
- Pana żona zaginęła tydzień temu, prawda?
- Tak, czy już coś wiadomo?
- Obawiam się, że to co teraz powiem, nie będzie się panu podobało... Mamy jak na razie tu w Ahlen dwa, a teraz z pana żoną - trzy porwania młodych kobiet... W innych miastach, w poprzednim roku, także były takie zgłoszenia, łącznie poszukiwanych jest 8 kobiet... Zasadniczy problem polega na tym, że my nie mamy jeszcze żadnego podejrzanego, a ofiar, co najgorsze może przybywać...
wtorek, 25 listopada 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz