wtorek, 4 listopada 2014

Zbrodnicza natura. odc.:6

Trudno mu było rozstać się z nią. Przez te kilka dni, nie dopuszczał, by z jego ukochaną stało się to, co zawsze dzieje się z martwym ciałem. Ale ona w jego oczach nadal żyła. Była cicha, uległa na wszystkie jego wyuzdane pomysły. W chorym umyśle  Gemütlich'a zwłoki ofiary wciąż były ponętną, żywą kobietą, z którą kochał się kiedy tylko przyszła mu ochota.
W końcu przyszedł ten moment, gdy okrutne prawa natury wyrwały mu ją z objęć. Musiał pozbyć się natychmiast ohydnych szczątków nie przypominających w niczym tamtej boskiej istoty.
- Do zobaczenia wkrótce kochanie... - pożegnał kochankę, zasypując dół.

***

Tego dnia w jego sklepie panował spory ruch. Enrique krzątał się za ladą, usługując klientom. Jednak Svena męczyło pragnienie... Chciał koniecznie wyjść na ulice i szukać swej jedynej miłości... W głowie nieustannie tłukła mu się myśl:
"- Znajdź ją i zaproś do swojego domu. Ona należy TYLKO DO CIEBIE!!!"
Rozproszenie właściciela sklepu nie uszło uwagi młodego sprzedawcy.
- Panie Gemütlich, wszystko dziś ok? - zagadnął szefa.
Ten nie odpowiedział. Do samego zamknięcia szwendał się po pomieszczeniach, udając zapracowanego. Enrique Roble powoli na prawdę zaczynał mieć serdecznie dosyć dziwactw swojego szefa.

Los sprzyjał Svenowi. Następnego ranka zobaczył po drugiej stronie ulicy tę, o której śnił plugawe sny...

Alice wyszła wcześnie rano, aby załatwić wszystko co trzeba do sprzedaży domu. Decyzja nie była łatwa, to był dom jej rodziców, była więc do niego bardzo przywiązana. Musiała niestety postąpić wbrew swoim uczuciom, strach przed złem, jakie co dziennie czaiło się w domu na przeciwko, nie dawała spokoju całej rodzinie Meeken'sów. Jeśli wyjadą z miasta, dziwny sąsiad na pewno nie pojedzie za nimi.
Szła szybko, mijając kolejne przecznice. Biła się wciąż z myślami, szkoda było opuszczać rodzinne strony... Nagle ktoś ją pochwycił od tyłu, zasłonił usta ręką. Nim zdążyła się zorientować, związano jej ręce i zakneblowano. Chwilę napastnik wlókł ją chodnikiem a następnie wcisnął do dusznego bagażnika. Leżąc w ciemnościach myślała, że to może jakiś upiorny żart, że za kilka minut faceci z kamerą otworzą klapę bagażnika i usłyszy: "- Jesteś w programie "Prank"!!!" Nic takiego się nie wydarzyło... Słaby dopływ powietrza sprawił, że straciła przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...