wtorek, 22 kwietnia 2014

Labirynty śmierci. cz: 7

"- Ciekawe, jak to jest umrzeć po śmierci..."- zastanawiał się, kiedy jego ciało grubym sznurem przywiązywano do ogromnego, rzeźbionego ołtarza.
Specjalna konstrukcja kamiennego blatu pozwalała na spływanie krwi do naczyń ustawionych w pięciu rogach. Ołtarzem był pentagram. otoczony przez wyznawców, wyczekujących w napięciu na to co miało się za chwile dokonać...
Szatan zbliżył się do niego i zaczął intonować jakąś pieśń. Podchwycili ją zgromadzeni i całe pomieszczenie wypełnił zawodzący jęk potępionych.
- Nie!!! Tylko nie to!!! Przestańcie!!! - świdrujący bębenki uszu ton, jaki wydobywali z siebie obecni przyprawiał go o silny ból głowy. Wrzeszczał do wtóru, aby się uciszyli, ale to nic nie dało. Czarna msza właśnie się rozpoczynała.
Nie wiedział kiedy stracił przytomność.

Coś było nie tak... Coś, czy ktoś uporczywie dźgał go w bok i musiał otworzyć oczy. Najdziwniejsze było to, że zupełnie nie czuł bólu... Kolejne pchnięcie sprowokowało go i spróbował zerwać się na nogi, ale...
- AAAAAAAAA....!!! !!! - Co to do ciężkiej cholery ma znaczyć?!
Patrzył na niego jakiś facet w kitlu i masce na twarzy, podobny do chirurga tyle, że nie był na pewno chirurgiem żywych... Człowiek ten trzymał w dłoni sporej wielkości piłę, której właśnie zamierzał użyć na nim. Jednak gdy zobaczył swego pacjenta żywego, opuściły go wszystkie siły i stał tak, nie wiedząc co z sobą zrobić, co zrobić z... NIM!!!
Uniósł głowę tak, by móc się choć trochę rozejrzeć. Ujrzał swoje ciało rozprute i bez niektórych narządów, owego "lekarza", który teraz, o dziwo leżał plackiem na kafelkach i sporą ilość narzędzi chirurgicznych oraz przeróżne ampułki w szklanych szafkach. Słowem zwykłe prosektorium.
- Jak ja tu trafiłem? Czy tamto było snem? Kto mi odpowie na moje pytania???! - wrzasnął na całe gardło a biedak na ziemi poruszył się i zajęczał.
- Ej ty!!! Wstawaj i gadaj co ze mną wyprawiasz?! Dalej, rusz się i zszyj mnie, bo słowo daję, zlezę z tego stołu i dam ci w ryj!!! Ale już!!!
Mężczyzna z trudem pozbierał się z podłogi. Trzeba mu było zmierzyć się z tym, co go właśnie spotkało: żywy pacjent na stole do sekcji zwłok...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...